FIRST LAST KISS

Czy jest możliwa czysta, bez podtekstów, przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną?

Elle i Luke, bohaterowie FIRST LAST KISS, kolejnej części serii FIRST, pewnie chcieliby nas przekonać, że jak najbardziej. Studiując od dwóch lat na tym samym uniwersytecie, wiecznie się ze sobą droczą, przekomarzają, ale są najlepszymi przyjaciółmi i zawsze służą sobie niezawodnym wsparciem. Mają też niezły ubaw z zakładów o to, kiedy w końcu wylądują razem w łóżku.

Oprócz wspólnych znajomych łączy tę dwójkę swobodne podejście do kontaktów damsko-męskich (Luke to niepoprawny kampusowy casanova). Oraz skrywane problemy rodzinne, którymi w końcu w zaufaniu się ze sobą podzielą. A jest to temat, który, jak się okazuje, cały czas negatywnie rzutuje na ich życie.

Elle pochodzi z pełnego blichtru światka tradycyjnego Południa, w którym wyrzucenie z domu było ceną za prawo do decydowania o sobie. Z kolei Luke'a z pewnego powodu przytłacza ogromne poczucie winy, w którym utwierdza go usłużnie starszy brat-chodzący ideał.

Nasza para wesprze się wzajemnie w konfrontacji z rodzinną przeszłością, a przy okazji odkryją, że bardzo (i to wcale nie po przyjacielsku) ciągnie ich do siebie. Do tego stopnia, że wkrótce będą musieli rozstrzygnąć, czy warto poświęcić piękną przyjaźń dla być może paru chwil zapomnienia.

Dość niecierpliwie czekałam na tę książkę, ponieważ polubiłam się bardzo z klimatem jej poprzedniczki - FIRST LAST LOOK. Miło było wrócić do sympatycznej gromadki bohaterów Bianki Iosivoni, trochę się za nimi stęskniłam. Luke i Elle przypadli mi do gustu już w pierwszym tomie, choć robili tam tylko za tło. To jednak bardzo wyraziste postacie i zgrany duet, który, tak jak przypuszczałam, fajnie się sprawdził w pierwszoplanowych rolach. Przyjemnie i zabawnie było obserwować, jak ich relacja zmienia charakter i jak ich to dezorientuje;) Wspaniale się również wzajemnie wspierali, udowadniając, że naprawdę zależy im na sobie i że łączy ich zdecydowanie coś więcej, niż dobre koleżeństwo.
I chociaż moim ulubieńcem z nich wszystkich nadal pozostaje przesympatyczny Dylan, historia tych dwojga, przekonująca, że przyjaźń i miłość wcale nie muszą się wykluczać, też bardzo mi się spodobała.

FIRST LAST KISS, podobnie jak jej poprzedniczka, jest trochę rozwlekła, autorka wyraźnie lubi się rozpisywać. Książka mogłaby mieć też więcej dynamizmu, czuć w niej chwilami pewne zastoje. Ale muszę przyznać, że prosta młodzieżowa konwencja i miła, życiowa fabuła, z jedynymi w swym rodzaju urokami jesieni w tle🍁 sprawiają, że lektura wchodzi jak nóż w masło. Czystą przyjemnością było również spotkać się na jej kartach z resztą paczki przyjaciół, na czele z Dylanem i Emery, którzy nadal robią sobie zabawne kawały :D

Bianca Iosivoni warsztatowo to co prawda (jeszcze) nie Mona Kasten, ale wyraźnie idzie jej śladami i całkiem dobrze, coraz lepiej jej to wychodzi - ma dobry zmysł fabularny i przyjemną lekkość pióra, którą bardzo lubię. Trzymam za kciuki za jej dalszą kreatywność oraz rozwój i jestem bardzo ciekawa kolejnych tomów FIRST, która już ma ogromne szanse stać się jedną z moich ulubionych młodzieżowych serii.


F IR S T   L A S T   K I S S
CYKL: FIRST # 2
BIANCA IOSIVONI
PRZEKŁAD: JOANNA SŁOWIKOWSKA
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.