NOWE JUTRO


NOWE JUTRO to typowe Young Adult we współczesnej polskiej rzeczywistości. O ile jednak po sam gatunek sięgam bardzo często, o tyle właśnie nie przepadam za rodzimymi realiami. Jednak w tym wypadku byłam po prostu ciekawa, jak może wyglądać współczesna polska młodzieżówka, stworzona przez kogoś niewiele starszego od jej bohaterów. Agata Polte ma zaledwie 22 lata i jest to jej druga powieść, a po lekturze NOWEGO JUTRA przyszło mi stwierdzić z przyjemnym zaskoczeniem, że choć dopiero zaczyna swoją przygodę z książkami, czuć w tym, co tworzy, spore obycie i swobodę w kreowaniu fabuły i postaci. NOWE JUTRO to całkiem zgrabna, bezpretensjonalna historia, nie odbiegająca klimatem od powieści młodzieżowych z Zachodu i poruszająca typowe nastoletnie tematy typu szkoła, randki, imprezy czy narkotyki. Zahacza też jednak o delikatne i drażliwe kwestie, takie jak bycie ocenianym ze względu na status społeczny, zmaganie się z bolesną stratą czy problemy w rodzinie. 

Bohaterka i narratorka tej książki, Oliwia, jest w klasie maturalnej. To skromna dziewczyna, która raczej stroni od chłopaków, skupiając się na nauce i wolontariacie w przedszkolu. W jej domu się nie przelewa, ciężko jej też wytrzymać z ojcem alkoholikiem. Kilka lat temu rodzinę Oliwii spotkała tragedia, po której ojciec znalazł ukojenie w nałogu. Dziewczyna odkłada każdy grosz na studia, które mogą być dla niej szansą na wyrwanie się z domowego piekła i na nowy rozdział w życiu. 

Tymczasem poznaje swego rówieśnika, Mikołaja, chłopaka, który odpracowuje za karę zniszczenie publicznego mienia. Początkowo bierze go za aroganckiego bogatego dupka, ujeżdżającego swym nieskazitelnym audi. Z czasem jednak przekonuje się, że jego wizerunek na użytek publiczny nie jest zbyt prawdziwy. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że Mikołaj to fajny chłopak z poukładanymi priorytetami. Szybko zawiązuje się między nimi nić wzajemnego zrozumienia i fascynacji. Kiedy zostają parą, zdaje się, że nic nie mogłoby ich ze sobą skłócić. Wkrótce pojawiają się jednak pewne przeszkody, które w końcu doprowadzają między nimi do rozłamu.

Oliwia i Mikołaj to postacie, wywodzące się jakby z dwóch różnych światów. Mikołajowi nie brakuje pieniędzy i wszelkich wygód, może żyć beztrosko, nie przejmując się zbytnio przyszłością - ma ją raczej zapewnioną. Oliwia wręcz przeciwnie - skrupulatnie planuje, liczy się z każdym, nawet drobnym wydatkiem; dobrze wie, że o swoją przyszłość musi zadbać sama.

Historia Oliwii i Mikołaja, których związek jest dla ich otoczenia pewnego rodzaju wyzwaniem, jest po prostu bardzo życiowa. Podziały i różnice ze względu na posiadany majątek istniały od zawsze. I choć może się wydawać, że współcześnie nie jest to aż takim problemem, zdarzają się sytuacje, które świadczą o tym, że w mentalności niektórych nic się w tej kwestii tak naprawdę nie zmieniło. Muszę jednak przyznać, że główna przeszkoda, jaka stanęła Oliwii i Mikołajowi na drodze do bycia razem, wydała mi się trochę groteskowa, jakby rodem z tureckiego serialu. Podobał mi się za to charakter Oliwii, która ma w sobie coś niezłomnego oraz sposób, w jaki autorka opisała rodzące się między Liwką a Mikim uczucie, te pierwsze drgnienia kiełkującej miłości.

"Czasami trzeba po prostu z kimś pomilczeć i tylko czuć przy sobie jego obecność, by poczuć się choć odrobinę lepiej."

NOWE JUTRO to powieść, która nie ma w sobie wyjątkowej głębi ani wyszukanych metafor, ale f
abuła ogólnie od początku do końca konsekwentnie trzyma się wątków i wypada naprawdę nieźle. Ta prosta opowieść z sympatycznymi bohaterami, takimi z sąsiedztwa, to nie tylko dobra lektura dla nastolatków, którym pewnie wyda się zwyczajnie bliska. To również książka w sam raz na odstresowanie, którą czyta się szybko, z przyjemnością i uczuciem swojskości (w końcu to nasze rodzime podwórko ;))

 Nie czytałam pierwszej powieści Agaty Polte, która ukazała się w ubiegłym roku, ale myślę, że teraz, znając już jej możliwości, przy nadarzającej się okazji chętnie po nią sięgnę. Moim zdaniem autorka ma potencjał, a biorąc pod uwagę jej młody wiek, można jej życzyć tylko dalszego rozwoju, mnóstwa weny i kolejnych, coraz bardziej udanych książek.

"(...)... wczoraj się skończyło, było za późno by je zmienić. Ale mogliśmy zacząć nowe jutro. Mogliśmy spróbować od początku, spróbować rozwiązać to wszystko."


N O W E   J U T R O
AGATA POLTE
WYDAWNICTWO ZYSK I S-KA
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Zysk i S-ka.

MÓJ PIĘKNY SYN

Nic był istnym cudownym dzieckiem. Nieprzeciętnie inteligentny, zdolny chłopiec dorastał, kursując między rozwiedzionymi rodzicami. Kiedy wkroczył w okres dojrzewania, zaczął się buntować, wydawało się to jednak całkiem naturalne. Jednak jego bunt przyjął z czasem skrajną postać. Ciekawski, otwarty na nowe doświadczenia, Nic sięgnął po alkohol, potem po narkotyki. Zaczął od pozornie niewinnej trawki, a skończył na wyjątkowo niebezpiecznej metamfetaminie. To właśnie meta zawładnęła jego życiem i to ona jest ukrytą bohaterką tej książki - prawdziwym czarnym charakterem, z którym walka trwa do ostatniej strony. A nawet dalej!

Ojciec Nica, z którego perspektywy poznajemy tę trudną historię, pamiętając własne młodzieńcze doświadczenia z narkotykami, z bezradną rozpaczą obserwował przez lata, jak jego syn coraz bardziej się pogrąża. Na nic się zdały wszelkie zakazy czy przymusowa terapia. Chłopak zawalał życiowe plany, stracił z oczu obrane cele, rzucił studia. Nieuchronnie rozluźnił się także jego kontakt z rodziną, w tym z uwielbianym młodszym rodzeństwem. Ojciec przestał być dla niego autorytetem; teraz zostali nimi autodestrukcyjni artyści pokroju Kurta Cobaina.

Ile razy bylibyście gotowi wybaczyć komuś, kogo kochacie, i dać następną szansę? Nawet gdyby was po raz kolejny totalnie zawiódł, oszukał, okradł? David Sheff robi to, zdawałoby się, bez końca. Jest to sytuacja, która w pewnym momencie się już zapętla - Nic ze skruchą prosi o wybaczenie, ojciec, nie chcąc odwracać się od swego dziecka, pomaga mu, po czym chłopak prędzej czy później (czasem nawet następnego dnia!) niweczy wszelkie ojcowskie starania. Nie jest to jednak tak proste, jak się na pozór wydaje, a David nie waha się obarczyć sam siebie winą za zaistniałą sytuację i w pewnym stopniu  może mieć nawet rację.

"My rodzice, dopiero po fakcie wiemy na pewno, że zrobiliśmy za mało albo w czymś postąpiliśmy źle."

Ta dramatyczna historia dobitnie, choć od drugiej strony, uświadamia, czym jest nałóg, który może dotknąć praktycznie każdego, bez względu na status społeczny czy pochodzenie. Wskazuje też, jakie mogą być jego przyczyny i jak trudna, wyboista jest droga do uleczenia - o ile jest ono w ogóle możliwe. Czytając tę książkę, przyznaję, że niejednokrotnie czułam złość na Nic'a; działał tak destrukcyjnie, że nie dało się tego uniknąć; ale zdaję sobie sprawę, że była to irracjonalna złość na kogoś, kto nie panuje nad swą chorobą. Irytowało mnie też chwilami, że David pozwala sobą manipulować, dając synowi szansę za szansą - bo w końcu ile można próbować, także kosztem reszty członków rodziny? Właśnie przed takimi trudnymi dylematami stawia nas ta książka, nie pozwalając pozostać obojętnym i zmuszając do głębokiej refleksji, czy można było tego dramatu uniknąć.

W tej opowieści poza nielicznymi chwilami szczęścia, beztroski i rodzinnej idylli, aż przelewa się od rozpaczy. Paradoksalnie jednak przebija przez nią uparcie nadzieja (czasem jej wątły płomyczek), ogromna miłość ojca do swego dziecka (które notorycznie wszystko zawala) i wiara (wielokrotnie złamana, ale odbudowywana), że ono wyjdzie na prostą. Ta historia na swój sposób jest wręcz porażająca, biorąc pod uwagę, że okupiona nie lada cierpieniem walka Davida o syna trwała wiele lat, a można nawet powiedzieć, że właściwie trwa nadal. Rezultat tej walki to bezsprzeczny fakt, że Nic żyje. Nie został spisany na straty, wiele zrozumiał i zdołał podnieść się po niejednym upadku. Dziś swą historią pomaga innym uzależnionym, otwarcie i bez znieczulenia pisząc o swych doświadczeniach.

Książka Davida Sheffa to wyjątkowa pozycja. Ta pięknie napisana, przepełniona emocjami, do bólu prawdziwa opowieść o sile rodzicielskiej miłości, naznaczonej ogromnym poczuciem winy i udręką ponad siły, to niełatwa i bolesna, ale cenna lekcja, z której każdy z nas może i powinien wyciągnąć wnioski.

"Uzależnieni zaprzeczają oczywistym faktom, a ich rodziny postępują podobnie, ponieważ często prawda jest zbyt niewyobrażalna, zbyt bolesna i zbyt przerażająca."


M Ó J   P I Ę K N Y   S Y N
(BEAUTIFUL BOY. A FATHER'S JOURNEY THROUGH HIS SON'S ADDICTION))
DAVID SHEFF
PRZEKŁAD: JAROSŁAW MIKOS
WYDAWNICTWO PORADNIA K.
2019

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Poradnia K.