Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo IUVI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo IUVI. Pokaż wszystkie posty

WITAMY W BALLYFRANN


Są takie książki, które najlepiej czytałoby się jesiennym wieczorem, pod kocem, i gdy do wtóru w okno wściekle siecze deszcz. Debiutowi Deirdre Sullivan przydałaby się właśnie taka oprawa, dlatego trochę ubolewam, że przyszło mi ją czytać w środku upalnego lata, bo jesień niechybnie jeszcze podkręciłaby klimat tej lektury.

Ballyfrann to irlandzka wioska gdzieś w górach, lasach. Miejsce, gdzie czają się sekrety, o których może lepiej głośno nie mówić. Wiadomo jednak, że ktoś/coś mordowało tu dziewczyny.

CZEGO CI NIE MÓWIĘ

Mahreen - dziewczyna z tradycyjnego, islamskiego domu. Kaleczy się, bo ból przynosi jej ulgę. Choć jednocześnie nasila nienawiść do samej siebie.
Cara - na wózku inwalidzkim, po wypadku sparaliżowana od pasa w dół. W wypadku zginął jej ojciec, za którego śmierć Cara się w dużym stopniu obwinia.
Olivia - atrakcyjna, na pozór wesoła dziewczyna, molestowana przez partnera swej zaślepionej matki.

LETNIE MARZENIE

































Bardzo polubiłam serię Bombonierki i myślę, że jest jedną z lepszych, jakie można polecić i po jakie mogą dziś sięgnąć nastolatki. Ale żeby nie było - nie tylko one ;) W tych książkach, przykuwających wzrok słodkimi okładkami, naprawdę można się zaczytać! Bez względu na wiek.
I tak trochę przewrotnie - kiedy Cathy Cassidy słowem wstępu życzy zawsze smacznego, wiem już, że skończę czytać głodna i spragniona: czekoladowych pralinek i następnego tomu.

PIANKOWE NIEBO

Kiedy latem sięgnęłam po pierwszy tom serii Bombonierki pt. WIŚNIOWE SERCE - ta historia po prostu mnie oczarowała: swoją bezpretensjonalnością, brakiem sztuczności i banałów, kreacją młodziutkich bohaterów, zaskakującą fabułą.
I wiecie co? Drugi tom - PIANKOWE NIEBO jest jeszcze lepszy! A może właściwie powinnam napisać: pyszniejszy!

Z tego, co wiem, wszystkie części Bombonierek dotyczyć będą kolejno pięciu sióstr. W poprzednim tomie do czterech sióstr Tanberry dołączyła Cherry Costello, której tata związał się z mamą dziewczynek. Bohaterką PIANKOWEGO NIEBA jest jedna z nich - Skye, która ma siostrę bliźniaczkę, Summer. Choć dziewczyny z wyglądu są identyczne, tak naprawdę wiele je różni. I po części właśnie o tym jest ta książka. Summer jest przebojowa, zwykle zbiera oklaski. Skye natomiast jest spokojniejsza z natury i zdaje się być zawsze w cieniu siostry. Pasją Summer jest balet, a marzeniem kariera na scenie. Ale to kompletnie nie bajka Skye. Ona ma upodobanie do historii i stylu vintage

To właśnie jej żywe zainteresowania przeszłością (i remont strychu) naprowadzą ją na trop tajemniczej, tragicznej opowieści miłosnej sprzed 100 lat. Pośród starych bibelotów znalezionych na poddaszu znajduje się kufer z zagadkową zawartością. To pamiątka po krewnej, która w latach 20-tych podobno popełniła samobójstwo z powodu nieszczęśliwej miłości. Noszenie ubrań po bohaterce tej historii sprawi, że Skye zacznie mieć dziwne sny z nieznanym jej chłopcem w roli głównej.

Akcja PIANKOWEGO NIEBA zaczyna się w Halloween (w to mi graj :D), więc od początku wkrada się tu pewna doza tajemnicy. Po drodze Skye czeka sporo niesamowitych (czasem odrobinę przerażających) przeżyć, które pomogą jej poznać nie tylko dawne rodzinne sekrety, ale również mocniej uwierzyć w samą siebie i zrozumieć, że nie jest kalką swej śmiałej i energicznej siostry. Muszę powiedzieć, że ujęło mnie totalnie, w jaki sposób Cathy Cassidy wykreowała Skye, obdarzając ją niesamowitą empatią wobec innych, świadczącą o jej wielkiej wrażliwości, wyrozumiałością i wyjątkowym jak na jej 13 lat wyczuciem balansu. Skye odnajdzie się nawet w sytuacji trochę oderwanej od rzeczywistości. Z tych bardziej przyziemnych perypetii - dziewczyna przyjdzie z pomocą przyjacielowi, beznadziejnie zakochanemu w Summer; a jednocześnie sama popadnie przez niego w emocjonalną huśtawkę!

Powiem tak: chciałabym wracać do każdej serii z taką przyjemnością jak do tej. I to wcale nie tylko dlatego, że rodzice bohaterek zajmują się tworzeniem pysznych czekoladowych trufli, a na samym końcu autorka serwuje przepisy na czekoladowe słodkości :D
Te urocze książki naprawdę mają w sobie coś wyjątkowego. Bawią, wzruszają, skłaniają do przemyśleń, mają w sobie bogatą różnorodność emocji. Nie ma w nich nic zbędnego, wciśniętego na siłę. Nie unikają trudnych tematów i konfliktów. Mamy tu pierwsze zakochania, przyjaźń, rywalizację - typowe nastoletnie problemy, a wszystko to oddane z wnikliwością i wyczuciem. Są też kłopoty rodzinne, w których tworzeniu celuje zła na cały świat najstarsza z dziewczyn - Honey. To postać, której każde pojawienie się mogłoby równie dobrze skutkować gwałtownym wyładowaniem elektrycznym xD Honey nadal nie może odnaleźć się w nowym układzie w rodzinie i robi zadymy o byle co, dbając o odpowiedni poziom ciśnienia w tej historii.

Ta część ciekawie ukazuje też niezwykłą więź, łączącą bliźnięta, uświadamiając, że każde z nich to indywidualna osobowość i tak właśnie powinny być traktowane.

PIANKOWE NIEBO to 300 stron czystego czytelniczego nieba w dziale z młodzieżówkami dla nieco młodszych czytelniczek. Ale jest to tak napisane, że również dorosły może bez trudu i bardzo dobrze odnaleźć się w tej konwencji. Bardzo polubiłam Skye za jej życzliwy charakter, a jej historia była świetną jesienno-zimową przygodą ze szczyptą niesamowitości.



PIANKOWE NIEBO. (MARSHMALLOW SKY). CYKL: BOMBONIERKI # 2. CATHY CASSIDY. PRZEKŁAD: ANNA BERETA-JANKOWSKA. WYDAWNICTWO IUVI. 2019
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

ŚWIATŁO KSIĘŻYCA

To już moja druga powieść Jenn Bennett na czytelniczym koncie. O poprzedniej - Z GŁOWĄ W GWIAZDACH w samych superlatywach pisałam na blogu latem. ŚWIATŁO KSIĘŻYCA to także letnie, wakacyjne wręcz klimaty, które urozmaiciły mi trochę jesienne czytanie. Tym razem również jest to nieco pokręcona młodzieżówka z niezłymi oryginałami w rolach pary głównych bohaterów. Dziewczyna ma narkolepsję, a chłopak po mistrzowsku zna się na karcianych sztuczkach. Książka ma w sobie słodycz typową dla dziewczyńskich powieści, a jednocześnie odrobinę niezbędnej życiowej goryczy, która dodaje jej realizmu.

Birdie Lindberg to 18-letnia fanka kryminałów i domorosły detektyw, istna Nancy Drew - wszędzie zwęszy zagadkę. Kilka lat temu straciła mamę, niedawno - babcię, i teraz mieszka tylko z dziadkiem na wyspie z widokiem na Seattle. Są wakacje, a ona podejmuje pierwszą pracę w mieście, w hotelu, w którym, jak się okazuje, pracuje też niejaki Daniel. Tych dwoje spotkało się już kiedyś. I to w okolicznościach, których wspomnienie przyprawia Birdie jednocześnie o zażenowanie i rumieńce. Nie można powiedzieć, żeby się znali, ale udawać, że się zupełnie nie znają, też nie wypada. Wszystko wskazuje zresztą na to, że wzajemna chemia nadal działa!

Ale zbliży tę dwójkę do siebie nie tylko nieodparte przyciąganie. Połączy ich również pewne śledztwo, dotyczące znanego pisarza - autora (a jakże!) kryminałów, który notorycznie odwiedza hotel, umawiając się w nim na podejrzane spotkania.
Ponad to Birdie i Daniel zmagają się z osobistymi kłopotami, którymi coraz bardziej są skłonni się ze sobą podzielić. A te kłopoty okażą się zdumiewająco wręcz podobne i staną się prostą drogą do nieporozumień.
 
ŚWIATŁO KSIĘŻYCA wpasowuje się klimatem w letnie młodzieżówki, w których w zgodnej parze idą przygoda i wątek romantyczny. Książka jest zabawna, a zgrabnie wpleciony pastiszowy wątek detektywistyczny dostarcza tu smaczku intrygi. Pod przygodą kryje się jeszcze warstwa obyczajowa, a w niej problemy bohaterów. Chodzi w nich zwłaszcza o błędy przeszłości, popełnione wcale nie przez nich, ale zdecydowanie rzutujące na ich obecne życie.

Między tą parą naprawdę nieźle iskrzy! Ale, ku mej uciesze, nie jest to typowy młodzieżowy romans, w którym chemia łącząca bohaterów spycha na margines pozostałą resztę. Książka delikatnie porusza szereg kwestii, które w życiu nastolatków często są decydujące. W przypadku Birdie i Daniela wszystko zdaje się łączyć z rodzinnymi tajemnicami i tym, że oboje wychowali się w niepełnych rodzinach. Zaowocowało to u nich poczuciem zagubienia u progu dorosłości i ucieczką w beztroską sferę marzeń. Trudno mi było mieć do nich o to pretensje i rozumiałam ich rozterki. Birdie i Daniel metodą prób i potknięć uczą się, że życie to nie zagadka, którą wystarczy rozwikłać. Nie da się go także układać według statystyk, ani unikając powtórki cudzych błędów - bez wątpienia popełni się masę swoich własnych. 

ŚWIATŁO KSIĘŻYCA to historia o dojrzewaniu i wkraczaniu w dorosłość, która skłania do pewnych niewesołych, życiowych refleksji. Nutka dramatyzmu nie przytłacza tu jednak całej reszty, więc lektura należy do tych sympatycznych i lekkich. Całkiem dobrze się przy niej bawiłam, a oryginalność bohaterów (w której Jenn Bennett chyba rzeczywiście celuje) dodawała tej historii odrobiny przyjemnej nieprzewidywalności.


 Ś W I A T Ł O   K S I Ę Ż Y C A
(SERIOUS MOONLIGHT)
JENN BENNETT
PRZEKŁAD: IZABELLA MAZUREK
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

JEŚLI TAM JESTEŚ

Z reguły nie czytam kryminałów. Nie czuję ich, średnio odnajduję się w atmosferze pełnej zagadek.
Tymczasem właśnie przeczytałam JEŚLI TAM JESTEŚ - młodzieżówkę, która ma odrobinę kryminalny oraz zdecydowanie detektywistyczny charakterek, i muszę przyznać, że zafundowała mi ta książka niebanalną i całkiem ciekawą czytelniczą przygodę.

Zan i Priya do niedawna były niczym papużki nierozłączki. Ale Priya wyniosła się z ojczymem na drugi koniec kraju i kontakt z nią się urwał. Zan czuje się odrzucona. Wszyscy radzą, żeby zapomniała o Priyi i ruszyła dalej, ale coś nie daje jej spokoju. Wszystko, co Priya wrzuca na Facebooka czy Instagram, wydaje się dziwne. Czy jej przyjaciółka po prostu próbuje ułożyć sobie życie na nowo? Zan postanawia bliżej zbadać sprawę, znajdując sprzymierzeńca w nowym chłopaku w szkole - Loganie. Razem rozpoczynają - cóż, chyba można tak to nazwać - śledztwo. Czy uda im się dowiedzieć, co tak naprawdę kryje się za przeprowadzką Priyi i jej nowym, rzekomo tak szczęśliwym życiem?

JEŚLI TAM JESTEŚ, debiut młodej autorki, absolwentki Bowdoin College i adeptki aktorstwa komediowego, to historia o sile przyjaźni - takiej na dobre i na złe, która łatwo nie odpuszcza, nawet wystawiona na ciężką próbę. To także opowieść o drugiej szansie i korzystaniu z niej oraz... nieprzewidywalnej, zaskakującej pierwszej miłości ;)

Książka ma przyjemne tempo, ciekawe tło obyczajowe i intrygującą fabułę, w której stopniowo, w miarę postępu śledztwa i pojawiających się kolejnych tropów, narasta stosowne napięcie.
Bohaterowie są przyjemnie wykreowani i budzą nieodpartą sympatię. Zan to dziewczyna nieco skonfliktowana z samą sobą, bez konkretnych planów na przyszłość. Jej życie nabiera barw, gdy zjawia się w nim Logan, o którym krążą plotki, nijak nie dające się pogodzić z tym, co dostrzega w tym wrażliwym chłopaku sama Zan. Połączy ich zagadka dotycząca Priyi, ale i coś więcej. Bardzo podobał mi się rozwój ich relacji i subtelna chemia, jakie się między nimi tworzyła.
Dobrze wypadły też wątki ich skomplikowanych relacji rodzinnych.

Powieść Katy Loutzenhiser okazała się całkiem błyskotliwą jak na debiut lekturą z dozą dreszczyku, choć może z nie do końca dopracowaną intrygą. Zabawa w detektywa wraz z Zan i Loganem była zdecydowanie zajmująca i przyjemna, chociaż wyobrażałam sobie chyba bardziej dramatyczny finał, ale ostatecznie to młodzieżówka w lekkiej, wakacyjnej konwencji, i choć zahacza o poważne tematy, nie zgłębia ich zbytnio, stawiając raczej na atmosferę tajemnicy i niecodziennej przygody.
Ta dość zmyślnie skonstruowana i niejednowymiarowa historia udowadnia też, że dobrze mieć kogoś, kto zna cię jak przysłowiową własną kieszeń i zauważy, jeśli coś będzie nie tak;)

"Nasza przyjaźń miała trwać wiecznie. Bo czasem zdarza się miłość, która nie przemija, nie rozpada się ani nie komplikuje."


J E Ś L I   T A M   J E S T E Ś
(IF YOU OUT THERE)
KATY LOUTZENHISER
PRZEKŁAD: JOANNA DZIUBIŃSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

Z GŁOWĄ W GWIAZDACH

Jesteście spontaniczni czy lubicie wszystko planować, skrupulatnie zaznaczając w kalendarzu?
Jeśli to drugie, to na pewno dogadalibyście się z Zorie Everhart. Planowanie daje tej dziewczynie poczucie, że ma kontrolę nad swoim życiem. Ale czy rzeczywiście tak jest?
Spójrzmy. Rodzinny biznes (prywatna klinika zdrowia i urody) coś ostatnio traci klientów, prawdopodobnie przez sąsiedztwo sex-shopu. Małżeństwo rodziców Zorie, jak dziewczyna przypadkiem odkrywa, wisi praktycznie na włosku. A jej wakacyjne plany biorą w przysłowiowy łeb - zamiast wyjazdu z kółkiem astronomicznym, mama namawia ją na karkołomny wyjazd na kamping w górach ze znajomymi. Na wyprawę jedzie Brett, do którego dziewczyna ma wyraźną słabość, odkąd namieszał jej trochę w głowie. Okazuje się jednak, że będzie tam także Lennon McKenzie. Syn sąsiadek i właścicielek sex-shopu. Kiedyś jej najlepszy przyjaciel. A od roku wróg, który - uwaga - złamał jej serce.

Na tej wyprawie nic nie idzie tak, jak trzeba. Jedni traktują ją serio, inni chcieliby się po prostu spontanicznie dobrze bawić. A ponieważ zabawa z alkoholem i dzikie harce po nocach nie idą w parze z pobytem na terenie parku przyrody, między skłóconymi biwakowiczami szybko dochodzi do niesnasek i wzajemnych pretensji. Rozłam w paczce sprawia, że w zasadzie bezstronna Zorie budzi się pewnego ranka, pozostawiona w obozowisku wysoko w górach, tylko z dziką zwierzyną i... z Lennonem. Trudy wędrówki na szlak i liczne niebezpieczeństwa pozwalają im zakopać wojenny topór i zbliżają ich znowu do siebie. Ale czy na tyle, by wyjaśnili sobie, co ich tak naprawdę rok temu rozdzieliło?

Z GŁOWĄ W GWIAZDACH to połączenie młodzieżowego romansu z przygodówką. To urocza, romantyczna historia z odrobinką pikanterii, wychodząca poza ramy sztampowej, wakacyjnej love story, której wyjątkowości dodają zarówno nieszablonowi bohaterowie, jak i piękne okoliczności dzikiej kalifornijskiej przyrody.
Ale żeby nie było zbyt słodko, autorka mądrze dodała do fabuły także parę kropel goryczy i odrobinę dreszczyku. Wyznania i pocałunki pod gwiazdami, w górskiej leśnej głuszy, przeplatają się tu z przygodami, przyprawiającymi co najmniej o solidne wzdrygnięcie.  

Książka traktuje o pierwszej miłości, zawiedzionych nadziejach, ale i rodzinnych problemach (odrobinę w duchu Romea i Julii), które mają ogromny wpływ na naszych bohaterów i długi czas nie pozwalają im się porozumieć. Jedyna w swoim rodzaju lekcja przetrwania w górach, z dala od rodziców, skłania ich, by spróbowali zawalczyć o swoje także w życiu; a prawda, która z czasem wychodzi na jaw, pozwala im spojrzeć na pewne sprawy z nowej perspektywy.

Zorie i Lennon od początku w zasadzie skradli mi serce. Gryzłam się z tym mocno, co takiego ich skłóciło i nie mogłam się doczekać, aż sobie wszystko w końcu wyjaśnią. Łączy ich świetna, specyficzna chemia. Oboje są z tych, których łatwo uznać za trochę dziwnych, ale w najlepszym tych słów znaczeniu ;) Ona - fanka gwiazd, planuje studiować astronomię. On, syn przebrzmiałego punkrockowca, wygląda, jakby go ktoś żywcem wyciął z mrocznej mangi. To jednak Lennon, jak na ironię, okazuje się najdojrzalszy ze wszystkich nastoletnich bohaterów w tej książce. Dość rzec, że życzę każdemu wybierającemu się pod namiot, tak rozsądnego i zaradnego towarzysza, jak on - ten chłopak to złoto :D
 
Z GŁOWĄ W GWIAZDACH to wyjątkowa, przyjemna lektura w sam raz na lato. I na każdą inną porę roku także.
Rozbawi żywymi, cudownymi dialogami i łamiąc pewne stereotypy, zauroczy, trochę też zasmuci, bo jak w życiu, nie wszystko w niej układa się po myśli bohaterów. To książka pełna niespodzianek, która, wierzcie mi - przekazuje znacznie więcej, niż zasady prawidłowego biwakowania, zapewniając ekscytującą przygodę i emocjonującą lekturę!

"Jakby między nami doszło do nagłego przeskoku potężnej energii, która teraz wibruje. Jak na znaku stojącym za moimi plecami, głoszącym: 'UWAGA NA KRAWĘDŹ. SKAŁY SĄ ŚLISKIE!'"


Z   G Ł O W Ą   W   G W I A Z D A C H
(STARRY EYES)
JENN BENNETT
PRZEKŁAD: ANNA BERETA-JANKOWSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

TWOJE FOTOGRAFIE


Pierwszy raz o Tammy Robinson usłyszałam rok temu, kiedy trafiła w moje ręce niezwykła młodzieżówka NORMALNI INACZEJ . Książka wywarła na mnie duże wrażenie i mocno przypadła mi do serca. Była zresztą jedną z najlepszych, jakie przeczytałam w 2018 roku. Ucieszyło mnie więc bardzo, że ukazała się u nas niedawno kolejna powieść tej nowozelandzkiej autorki.

W NORMALNYCH INACZEJ bohaterowie mierzyli się z typowymi problemami wkraczających w dorosłość nastolatków. TWOJE FOTOGRAFIE nie unikną pewnie porównywania ze swą poprzedniczką, warto więc od razu zaznaczyć, że to coś zupełnie innego. Tym razem Tammy Robinson sięgnęła  po temat zarówno dojrzalszy, jak i drastyczniejszy, który jednak potraktowała ujmująco delikatnie. Historia opowiedziana w tej książce dotyczy kwestii, która czeka nas wszystkich - umierania. Ale tego jego rodzaju, który wydaje się wyjątkowo niesprawiedliwy - umierania w młodości.

28-letnia Ava dowiaduje się, że ma nawrót choroby, z którą już kiedyś, jak się wydawało, wygrała. Tym razem jednak nie ma ratunku. Lekarze twierdzą, że zostało jej mało czasu. Może rok, może kilka miesięcy. Rodzice chcą, by ich jedynaczka walczyła, jak poprzednio. Ale Ava nie chce tracić czasu na leżenie w szpitalu. Pragnie odejść na własnych warunkach, wyciskając z reszty życia, ile tylko zdoła i spełniając swoje wielkie pragnienie.
 Może pomyślicie, że marzy o zdobyciu jakiegoś szczytu. Albo o egzotycznej podróży.
Otóż nie. Ava ma bardzo prozaiczne marzenie, które towarzyszy jej od dzieciństwa. Chce wziąć ślub. Ubrać suknię w kształcie bezy, być przez ojca poprowadzona do ołtarza... To ma być jej pożegnalne przyjęcie. Plan wydaje się dość abstrakcyjny, biorąc pod uwagę, że... brak ewentualnego pana młodego. Dla Avy to jednak nie przeszkoda.

Kiedy dzięki przyjaciółkom Avy w sprawę angażują się media, kobieta spotyka się z ogromnym odzewem i ofertami pomocy w zorganizowaniu ślubu i wesela. I wtedy Ava poznaje fotografa, Jamesa. Sesja zdjęciowa w plenerze wypada wspaniale, a między modelką a fotografem budzi się wzajemne zainteresowanie, które przeradza się szybko w coś poważniejszego. Czy umierającej dziewczynie wolno się jednak jeszcze zakochać? Czy ma prawo wciągać Jamesa w coś, co, jak wiadomo, będzie miało rychły tragiczny koniec? Czy James, który przeżył już w życiu wyjątkowo bolesną stratę, odważy się pokochać bez względu na to, jak bardzo mu przyjdzie potem cierpieć?

Jest w tej powieści dużo smutku, niezgody na wyrok losu, z którym nie da się już targować. Jest emocjonalna huśtawka i niepewność co do każdego dnia, ba, nawet tego, co zdarzy się za godzinę czy dwie. Przygotujcie się więc na nieuniknione łzy. Ale opowieść o Avie to także lekcja kontemplacji pięknych okruchów życia. W dużej mierze także lekcja dla bliskich osoby chorej, dla których przecież również jest to ogromnie trudna sytuacja, ale których obecność i wsparcie jest nie do przecenienia. Nie zabrakło tu miejsca także na subtelną historię miłosną, której zakończenie jest z góry wiadome, i choć było mi tego wątku zdecydowanie za mało, choć aż prosił się o jakieś głębsze rozwinięcie, rozumiem, że to nie on miał tu grać pierwsze skrzypce.

Ta książka, wcale nie prawiąc czczych morałów, uprzytamnia, jak lekko i beztrosko marnujemy czas, kiedy nie wiemy, ile nam go jeszcze zostało, kiedy nie czujemy nad sobą wyroku losu. Jak obojętnie przeżywamy każdy dzień, rzadko kiedy doceniając wszystkie dobre, piękne chwile, jakie się nam przytrafiają. Jak rzadko kontemplujemy życie i cieszymy się nim - choć mamy je tylko jedno.

Melancholijna i jednocześnie piękna historia, którą polecam wszystkim nieuleczalnym romantyczkom i nie tylko.

"Wiem, że życie bywa trudne i że przez miliony drobiazgów, które każdego dnia są nam niezbędne do przetrwania, mamy mało czasu. Ale przetrwanie to nie wszystko. Trzeba żyć. N a p r a w d ę  żyć."


T W O J E   F O T O G R A F I E
(PHOTOS OF YOU)
TAMMY ROBINSON
PRZEKŁAD: IZABELLA MAZUREK
WYDAWNICTWO IUVI
2019 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu IUVI.

WIŚNIOWE SERCE


Jakie owoce są Waszymi ulubionymi? I czy da się je połączyć z czekoladą?;)
Mam dziś dla Was parę słów o wyjątkowo pysznej książce, w której ważną rolę odgrywa czekolada i wiśnie🍒

Skryta i nieśmiała 13-letnia Cherry Costello mieszkała jak dotąd w Glasgow z wychowującym ją samotnie tatą. Tata się jednak zakochał w Charlotte Tanberry i zdecydował o przeprowadzce do ukochanej. W pięknym domu nad klifem w Somerset mieszkają z Charlotte także jej 4 córki o dźwięcznie brzmiących imionach: Summer, Skye, Coco i Honey. Czy Cherry zyska w nich 4 siostry?


"Już widzę, że będę jedynym niekształtnym batonikiem w rodzinie doskonałych czekoladek z wykwintnej bombonierki."

Trzy z nich rzeczywiście przyjmują ją ciepło i pomagają w zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu. Jednak najstarsza - Honey (niech nie zwiedzie Was to słodkie imię!) nie zamierza zaakceptować ani Cherry, ani jej ojca w roli nowego taty. Dla niej to parweniusze, biedota z Glasgow, chcąca żyć na koszt jej matki.
Ale jest jeszcze coś. Na domiar wszystkiego chłopak Honey - Shay, od pierwszej chwili wyjątkowo przypada naszej Wisience do serca. I to z wzajemnością!

Wkrótce w domu Tanberrych rozkwita pomysł na biznes z oryginalnymi czekoladkami. Ale w cieniu radosnych przygotowań do promującej go imprezy rozgrywa się dramat zdezorientowanej i zakochanej Cherry, zmuszonej wybrać między wredną do bólu Honey a sympatycznym Shay'em, który uparcie szuka jej towarzystwa.

WIŚNIOWE SERCE to pełna uroku, ciepła historia, przywołująca unikalne emocje, kojarzące się z sielskimi wakacjami w wyjątkowo pięknym miejscu i... z pierwszym zakochaniem. Te pierwszy raz przez kogoś szczególnego czerwieniące się policzki, hiper przyśpieszone bicie serca, plączący się język i obezwładniająca świadomość, że to właśnie TO - na pewno znacie to uczucie ;)

Jednak ta książka, mimo swej lekkiej młodzieżowej konwencji, nie jest lekturą o banałach. Narracja Cherry bardzo dobrze oddaje męki dorastania (w jej przypadku na dodatek wyjątkowo trudnego dorastania bez matki), pogubienie, pragnienie akceptacji w środowisku rówieśników, której szuka się często kosztem wymysłów (w czym Cherry, mając bujną wyobraźnię, wyjątkowo celuje) i dodawaniem sobie sztucznej fajności dla zyskania aprobaty. Wątek romantyczny, wspaniale zresztą przez autorkę poprowadzony, jest jednym z wielu, jakie w tej opowieści dochodzą do głosu. Chodzi tu również o odbudowywanie życia po tym, jak legło ono w gruzach, o międzypokoleniowe konflikty, ale i więzi między rodzicami a dziećmi. I te nowe, które tworzą się między bohaterami.

WIŚNIOWE SERCE to wyjątkowa młodzieżówka - mądra, dobrze napisana, pyszna i cierpka zarazem - jak życie, którego uroki i cienie Cherry właśnie odkrywa. Historia nieśmiałej Cherry, której proste marzenia rozbijają się o ciągłe przeciwności losu, naprawdę wzrusza. Szczególnie poruszające są jej pełne niechęci i napięcia relacje z jej antagonistką - Honey. Naznaczone, co ciekawe, obustronnym cierpieniem, choćby wtedy, ilekroć w pobliżu pojawia się Shay. Ta historia wciąga. Przyprawia zarówno o śmiech jak i o ucisk w sercu. Mimo wciąż obecnego tu motywu czekoladek nie znajdziecie tu słodzenia na siłę, a finał... Gwarantuję, że Was zaskoczy.

WIŚNIOWE SERCE to docelowo lektura dla młodszych nastolatek, ale nie przeszkodziło mi to wręcz połknąć ją ze smakiem. Na dodatek ma kontynuację i już się cieszę na kolejny tom o następnej z dziewczyn - jednej z sióstr Tanberry!



W I Ś N I O W E   S E R C E
(CHERRY CRUSH)
CYKL: BOMBONIERKI
CATHY CASSIDY
PRZEKŁAD: ANNA BERETA-JANKOWSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu IUVI.

NA KRAWĘDZI MROKU


NA KRAWĘDZI MROKU to młodzieżówka z pogranicza fantastyki, mająca w sobie coś rodem z mrocznej, romantycznej baśni. Jest to kontynuacja wcześniejszej powieści Jeffa Gilesa - NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO, książki, którą czytałam ubiegłej zimy i o której pisałam TUTAJ.

Przypominając w dużym skrócie: bohaterka tej historii, Zoe, nastolatka z Montany, pewnej zimy przez przypadek ujrzała w lesie tajemniczego chłopaka o nadludzkich mocach. Wykonywał właśnie wyrok na bandycie, zamierzając zabrać go ze sobą do tzw. Niziny, a mówiąc prościej - do piekła. Uprzedzając ewentualne wątpliwości - nie, chłopak nie ma rogów ani kopytek. Wygląda całkiem normalnie, jeśli nie licząc, że jest uderzająco przystojny. To tzw. łowca głów, na usługach rządzących Niziną Lordów, odpowiedzialny za chwytanie grzeszników.

Sprawy mocno się skomplikowały, ponieważ łowca (którego Zoe nazwała Iks, bo nie posiadał imienia) z wzajemnością zakochał się w dziewczynie i zapragnął normalnego życia. Jak się jednak okazało, nie da się związać z kimś dosłownie z piekła rodem bez poważnych konsekwencji. Iks i Zoe próbują zawalczyć o to, by móc być ze sobą, lecz ściągają na siebie gniew i zemstę okrutnego Lorda. Żeby uwolnić Iksa z jego rąk, Zoe będzie musiała zdecydować się na ostateczny krok...

"Sądziłaś, że uratujesz Iksa... Jak? Może bujając się nad ognistą czeluścią na linie?"

Pierwszy tom tej serii zostawił mi po sobie miłe wrażenia, ale szczerze mówiąc, również spory niedosyt, i chyba nie byłam w tym odczuciu odosobniona. Jeff Giles zabrał się więc za pisanie kontynuacji chyba pod dużą presją oczekiwań czytelników, i trochę się obawiałam, co w rezultacie z tego wyniknie. Okazało się jednak, że niepotrzebnie, bo autor dopracował i całkiem pomysłowo rozwinął tę opowieść. Udało mu się przy tym znowu sprytnie uniknąć przewidywalności. Wcześniejsze wydarzenia namnożyły sporo pytań. Rozwikłania domagała się zwłaszcza paląca wprost kwestia pochodzenia Iksa. Tym razem zostało to w końcu wyjaśnione i muszę przyznać, że choć Giles mógł się na tym poślizgnąć, wypadło całkiem interesująco, zaskakująco i niebanalnie. Znalazło się w tej historii miejsce zarówno dla odrobiny thrillera, jak i dla szczypty romansu. Również uczucie między Iksem a Zoe doczekało się pewnego rozwinięcia, stało się bardziej wiarygodne i dojrzałe.

Kto mnie zna, wie, że z fantastyką u mnie dosyć krucho, jednak na moje szczęście Jeff Giles znowu zachował pewną równowagę między światem realnym i wymyślonym - a swoją drogą wyobraźni mu nie brak, więc różnie z tym mogło być. Dzięki temu ma się w tej książce do czynienia nie tylko z opowieścią z bardzo sugestywnie opisanych zaświatów (które tym razem przyjdzie ujrzeć także Zoe!),  ale również z niezbędnymi, przynajmniej w moim przypadku, wątkami fabuły mocno trzymającymi się ziemi. Nie mogło więc w tej książce zabraknąć przyjaciół Zoe oraz jej rodziny. Miło mi było przypomnieć sobie ich wszystkich, w tym szczególnie pełną ciepła relację Zoe z jej braciszkiem. Jonah to zabawny i kochany brzdąc, który wnosi do tej książki wspaniały dziecięcy humor. To postać, której na równi z Iksem nigdy nie miałam w tej książce dość.

"Teraz jesteś częścią naszego nas."

 NA KRAWĘDZI MROKU to dobra i pełna napięcia opowieść, która z powodzeniem utrzymała poziom i mroczną atmosferę tomu pierwszego i dostarczyła podobnych emocji, zgrabnie zamykając tę zagmatwaną, fascynującą historię. Ta książka to absolutny must read dla wszystkich, którzy pokochali Iksa i Zoe, a ze względu na swój charakter - także coś dla fanów fantastyki. Odnajdą się w niej jednak również zwolennicy bardziej przyziemnych klimatów, których zaintrygowały powieści Jeffa Gilesa - tak jak stało się to właśnie ze mną ostatniej zimy. Ich odrobinę baśniowa atmosfera, poruszająca fabuła  i uroczy wątek romantyczny sprawiają, że można się nieco zapomnieć i oderwać od rzeczywistości, sprawdzą się więc w sam raz jako lektura w długie jesienno-zimowe wieczory.



N A   K R A W Ę D Z I   M R O K U
(BRINK OF DARKNESS)
JEFF GILES
CYKL: THE EDGE OF EVERYTHING # 2
PRZEKŁAD: MARTA DUDA-GRYC
WYDAWNICTWO IUVI
2018

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu IUVI

SREBRNA DZIEWCZYNA





Znacie to powiedzenie co cię nie zabije, to cię wzmocni? Otóż jest ono chyba życiową dewizą bohaterki i narratorki SREBRNEJ DZIEWCZYNY Leslie Pietrzyk. Wychowana na prowincjonalnym zadupiu gdzieś w Iowa, przyjechała do miasta na studia. Biedna, licząca dosłownie każdego centa, niezbyt atrakcyjna, zaprzyjaźnia się z dziewczyną, będącą jej przeciwieństwem - bogatą, piękną i pewną siebie Jess. Pozwala się wykorzystywać, upokarzać, czasem wydaje się niemalże bezwolna. Jest skryta, zamknięta w sobie, nieskora do dzielenia się informacjami na swój temat. To wrażenie skrytości potęguje jeszcze fakt, że przez całe 383 strony książki pozostaje właściwie bezimienna. Jej zachowanie budzi litość, ale chwilami także taką irytację, że miałoby się ochotę mocno nią potrząsnąć.

Kiedy w międzyczasie zaczynają wyłaniać się z tej historii różne szczegóły dotyczące jej przeszłości, domu rodzinnego, w którym została jej młodsza siostra, nie można się oprzeć wrażeniu, że wkracza się na wyjątkowo grząski teren. Dowiadujemy się o sprawach latami zamiatanych cichaczem pod dywan. O tajemnicach, które nigdy nie miały prawa przekroczyć progu domu. Zaczynamy dostrzegać, że nasza dziewczyna to taka cicha woda, która ma co ukrywać i potrafi chłodno kalkulować. Zaczynamy też rozumieć, do czego byłaby zdolna, gdyby spuściła ze smyczy swoje skumulowane emocje. A te wszystkie wnioski nasuwają nam się na tle afery z zatrutymi cyjankiem kapsułkami tylenolu, od którego umiera 7 przypadkowych osób...

"Jedynym, czego mogłam być pewna przez resztę życia to to, że nigdy nie wolno mi pokazać złamanej, strasznej osoby, którą jestem, okropności, do jakich jestem zdolna."

Akcja książki obejmuje kilka lat, kiedy bohaterka studiuje, ledwo wiążąc koniec z końcem, nie mogąc liczyć z żadnej strony na konkretną pomoc, a jednocześnie żyjąc trochę na koszt przyjaciółki - która zresztą nigdy nie waha się jej tego wypomnieć. Jej przyjaźń z Jess oparta jest na dziwnej zależności. Jess jest jak otwarta karta, mówi naszej bohaterce o wszystkim; to typowy przykład gwiazdy, która sam złakniona uwagi, nie jest zbyt skora poświęcić jej trochę komukolwiek innemu - a już na pewno nie dziewczynie, z którą łączy ją rzekoma przyjaźń. Naszej bohaterce zdaje się to być nawet na rękę - okazuje się zręczną krętaczką, nie ujawniającą Jess niczego konkretnego na swój temat. Okłamuje ją nie tylko w sprawach dotyczących rodziny czy przeszłości; ukrywa przed nią także swoje obecne życie, i nie sposób w pewnym momencie nie stwierdzić, że mimo swojej stłamszonej pozycji i roli tła dla Jess, w gruncie rzeczy w jakimś pokręconym sensie zyskuje nad przyjaciółką znaczną przewagę.

"Bała się strachu, myliła go ze słabością, i jej sposobem na ten problem było styranizować samą siebie tak, by zrobiła coś, co ją przeraża. Ze mną było wprost przeciwnie: tak przywykłam do strachu, że niczego nie czułam."

Kreacja głównej bohaterki, która jest też narratorką tej historii, to istny psychologiczny majstersztyk. Przez całą lekturę właściwie trudno mi było się zdecydować, czy darzę tę dziewczynę sympatią, czy nie. Nawet kiedy wyraźnie wyczuwałam kryjący się za nią dramat, jej postępowanie wielokrotnie zbijało mnie z pantałyku, wydawało mi się kompletnie bez sensu, a ona sama zdawała się gubić w fałszywych sytuacjach, w które się zaplątała. Brak szczęścia, wyjątkowy pech, źle odczytywane, choćby i najlepsze intencje czy chęć uniknięcia jakiejkolwiek konfrontacji - wszystko to popycha ją do niezrozumiałych działań, uległości, szukania nietypowych, często niebezpiecznych wrażeń, stawiania sobie dziwnych celów, a w rezultacie czyni z niej postać, którą trudno właściwie ocenić. A może po prostu, w świetle tego wszystkiego, czego doświadczyła, nie powinno się jej w ogóle oceniać?

 "Nie było końca tym pragnieniom, potrzebom i wyobrażeniom, że jeszcze jedna rzecz będzie właśnie "tą" rzeczą, jeszcze jeden sweter, jeszcze jeden pocałunek, jeszcze jeden chłopak, jeszcze jedno cokolwiek."

Na uwagę zasługują też wykreowane z wnikliwością i starannością postacie drugoplanowe - zwłaszcza Jess, jej rodzice i jej chłopak Tommy. To ludzie wywodzący się ze środowiska, w którym mimo panującej recesji (akcja książki toczy się na początku lat 80-tych) wierzy się w siłę pieniądza. Tępawy Tommy studiuje dzięki pieniądzom ojca, Jess bezmyślnie zaspokaja swoje kaprysy na zakupach, dla ojca Jess nie ma sprawy, której nie dałoby się załatwić odpowiednią ilością banknotów.

Książka Leslie Pietrzyk to historia poruszająca niełatwe, szokujące tematy, będąca miksem powieści psychologicznej z młodzieżówką - i to połączeniem moim zdaniem udanym, chociaż styl, w jakim została napisana, może być ciężkawy w odbiorze. Powieść ma niespokojny klimat, mało dialogów, zaburzoną chronologię (wystarczy wspomnieć, że zaczyna się od części pt. Środek), czytając ją, trzeba się chwilami od niej oderwać, by przetrawić, co się przeczytało. Nie jest to lektura lekka i przyjemna, nie ma w sobie młodzieńczego wdzięku, nawet wątek romantyczny jest jak wyprany z emocji. Fabuła SREBRNEJ DZIEWCZYNY nawiązuje do autentycznego kryminalnego przestępstwa z prawdziwymi ofiarami, do którego doszło w Chicago. Autorce udało się bardzo zgrabnie wpleść ten motyw w fikcję i stworzyć historię o dziwnym, chwilami klaustrofobicznym charakterze, która jednak intryguje i wciąga, do końca trzymając w napięciu. Niestety właśnie finał okazał się najsłabszą częścią tej książki, który pozostawił mnie z dziwnym, jak na tak ciekawie wysnutą historię, uczuciem zdezorientowania i pustki.

SREBRNA DZIEWCZYNA to opowieść o walce o swoje miejsce w bezlitosnym świecie, w którym rządzi pieniądz; walce, która musi być czasem przemyślaną strategią, prowadzoną z ukrycia. To opowieść pokrętna i zdolna wyprowadzić czytelnika w pole. To historia o przeciętnej dziewczynie, z której życie zrobiło prawdziwą twardzielkę. Pytanie tylko: czy zdolną do wszystkiego?


S R E B R N A   D Z I E W C Z Y N A
(SILVER GIRL)
LESLIE PIETRZYK
PRZEKŁAD: JOANNA DZIUBIŃSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2018

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu IUVI

NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO

Książka Jeffa Gilesa chodziła za mną od dawna. Jej piękna i niepokojąca okładka kusiła, obiecując coś nietypowego, świeżego, tajemniczego. Coś porywającego, co mnie totalnie wciągnie i nie wypuści, póki nie dotrę do ostatniej strony. Wreszcie, ku mej radości, nadarzyła się okazja, bym mogła sprawdzić, czy tak jest w istocie.

Akcja powieści przenosi nas do zasypanej śniegiem Montany, gdzie mieszka 17-letnia Zoe Bissell wraz z mamą i młodszym bratem Jonah. Ojciec Zoe i Jonah, z zamiłowania grotołaz, zginął rok wcześniej podczas wyprawy do jednej z pobliskich jaskiń, z której do tej pory nie wydobyto jego ciała, z czym Zoe i Jonah nie mogą się pogodzić. Pewnego dnia podczas burzy śnieżnej Jonah nieostrożnie zapędza się z psami do lasu, a Zoe wyrusza na poszukiwania, nie mając bladego pojęcia, jak bardzo ta wyprawa odmieni całą jej przyszłość. W lesie czeka ją dramatyczna walka o przeżycie i zbawcze spotkanie z tajemniczą postacią, której nie miała prawa nigdy zobaczyć - chłopakiem z nadnaturalnymi mocami, który okazuje się łowcą głów z mrocznej krainy zwanej Niziną, dokąd zabiera on grzeszników wyznaczonych na ofiary przez rządzących tam lordów.

Dziewczynie oraz enigmatycznemu, i nie ukrywajmy, że również groźnemu przybyszowi z Niziny od pierwszej chwili udziela się potężna wzajemna fascynacja. Ponieważ młody człowiek - co do którego nawiasem mówiąc nawet nie ma pewności, że jest człowiekiem - nie wie jak się nazywa, Zoe nadaje mu imię Iks. Odtąd ich losy i światy nieustannie się ze sobą splatają, ponieważ wybucha między nimi płomienna miłość. Zwariowane uczucie, przez które nie można zasnąć. Przez które ma się ochotę walić głową w ścianę z tęsknoty. Albo poświęcić konto na Tumblrze stopom obiektu swych uczuć. Jak każda para zakochanych, Iks i Zoe chcieliby móc ze sobą przebywać, co po wielu męczarniach, jakich oboje doświadczą, okazuje się nawet możliwe - jednak pod warunkiem, który wymaga od obojga decyzji praktycznie nie do podjęcia, a od Zoe dodatkowo - zmierzenia się z dotyczącą jej brutalną prawdą.

Choć z fantastyką nie do końca i nie zawsze mi po drodze, powieść Gilesa zdołała mnie zainteresować i w efekcie tego zainteresowania nawet dosyć wciągnąć. Autor pisze w przystępnym stylu, raczej nie cierpiąc na brak inwencji twórczej. Na całe szczęście dla mnie rzeczywistość nie została w tej historii zupełnie zepchnięta na boczny tor i nie służy jedynie za tło fantastycznej wizji pisarza. Zdaje się ją równoważyć i nawet z lekka hamować, gdy wyobraźnia zaczyna go zbytnio ponosić. Dzięki temu, jako zwolenniczka wszelkiego rodzaju obyczajówek, mogłam się bez trudu wciągnąć w akcję i przeżycia bohaterów, nie mając wrażenia, że czytam totalnie wydumaną bajkę, w której roi się od orków i tym podobnych stworzeń. Połączenie powieści młodzieżowej z fantastyką i elementami thrillera dało o tyle ciekawy rezultat, że opowiadana historia stała się dość nieprzewidywalna. Fabuła książki zawiera w sobie kilka tajemnic, ale choć autor podsuwa pewne tropy, nie są one zbyt jednoznaczne, a akcja kilkakrotnie robi zwrot o 360 stopni, kompletnie zaskakując biegiem wydarzeń i serwując czytelnikowi niejedną niespodziankę. Kim tak naprawdę jest Iks, którego mały Jonah najchętniej uznałby za jednego z Avengersów z jakąś supermocą? Czemu Iks, skoro uważa, że jest niewinny, tkwi w tak podłym miejscu, jak Nizina? Od początku również daje do myślenia, dlaczego ciało ojca Zoe i Jonah zostało pozostawione w jaskini. Śnieżne burze, życie na odludziu, wyprawy w czeluście skalne, rodzinna tragedia w tle, z którą trudno się pogodzić, a także rzecz jasna istnienie tego drugiego świata - wszystko to potęguje atmosferę tajemniczości i nasila poczucie zagrożenia. Powstała z tego całkiem zgrabna mroczna opowieść, która pod pewnymi względami potrafi czytelnika zafascynować.

Nie oznacza to jednak, że NA KRAWĘDZI WSZYSTKIEGO nie ma swoich słabszych stron. Co prawda, nie są to jakieś fatalne potknięcia. Dziwi na przykład fakt, że z niewiadomego powodu autor nadzwyczaj pośpieszył się z wątkiem romansowym. To co przytrafia się Zoe i Iksowi, można chyba określić tylko w jeden sposób - totalne miłosne porażenie od pierwszego wejrzenia. Brzmi to niesamowicie romantycznie, ale nie miałabym nic przeciwko temu, by uczucie między nimi miało nieco wolniejsze tempo, za to było trochę bardziej wyeksponowane, bo inne wątki w dość znacznym stopniu je przyćmiewają.
Odniosłam również wrażenie, że Giles nie do końca panował nad wizją Niziny, którą stworzył. Albo jakoś wymknęła się mu spod kontroli, albo nie bardzo miał pomysł, jak ją właściwie rozwinąć. Sama koncepcja czegoś w rodzaju piekła wypełnionego duszami grzeszników, i hierarchii jaka w tej krainie panuje, robi wrażenie, ale brak jej pewnej spójności, jej obraz jest jakby rozchwiany.

Jak już jednak wspomniałam, najważniejszą warstwę fabuły stanowił dla mnie mimo wszystko wątek obyczajowy, a pod tym względem nie mam Jeffowi Gilesowi nic do zarzucenia. Stworzył opowieść, która rozbudza ciekawość i wykreował bohaterów, z którymi łatwo nawiązać więź. Zoe już od pierwszych stron okazuje się postacią, która w pełni zasługuje na główną rolę w tej historii. Mimo swego młodego wieku wykazuje się dużą odwagą i determinacją. Jest zadziorna, ma charakter i niełatwo się poddaje. Obok Zoe, szczególną uwagę zwraca również nieodparcie zabawny i wzruszający swym przywiązaniem do siostry Jonah, który notorycznie rozładowuje ponury klimat fabuły swoim dziecięcym poczuciem humoru.
Pośród postaci z Niziny oczywiście najbardziej interesujący jest Iks, tajemniczy przystojniak, który sam o sobie nie wie prawie nic. Szkoda tylko, że my również aż po ostatnią stronę tej książki dowiadujemy się o nim doprawdy niewiele więcej.

Historia Iksa i Zoe ma moim zdaniem spory potencjał i biorąc pod uwagę, że to dopiero pierwsza część ich perypetii, nieźle rokuje na przyszłość. Mimo więc, że powieść Jeffa Gilesa nie okazała się czytelniczą bombą, zaintrygowała do tego stopnia i namnożyła tyle pytań, że pozostaje jedynie uzbroić się w cierpliwość i czekać na pojawienie się w księgarniach ciągu dalszego.


N A   K R A W Ę D Z I   W S Z Y S T K I E G O
(THE EDGE OF EVERYTHING)
CYKL: THE EDGE OF EVERYTHING # 1
JEFF GILES
PRZEKŁAD: MARTA DUDA-GRYC
WYDAWNICTWO IUVI
2017


Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu IUVI