Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Jaguar. Pokaż wszystkie posty

SYSTEMATYKA MIŁOŚCI / RACHAEL ALLEN


Spencer dorasta z dziewczyną, mieszkającą po sąsiedzku. Tę dwójkę niemal od pierwszego spotkania łączy przyjaźń, potem łażenie razem po drzewach, dzielone pasje, wspólne plany… W pewnym momencie z tej zażyłości rodzi się także miłość, nie wiadomo, czy i na ile odwzajemniona, a para nastolatków popełnia w tym temacie klasyczne błędy błądzenia po omacku, domysłów, źle odczytanych sygnałów, złych decyzji… 

 Tak klasyczne, że „Systematykę miłości”, jako współczesną młodzieżówkę o dojrzewaniu, można by podbić stemplem "wszystko to już było". Na szczęście dla niej to nie do końca prawda.

FALLING FAST / BIANCA IOSIVONI


Lato zbliża się do końca i podróż Hailee przez Stany także. Dziewczyna dociera swoją Hondą do urokliwego miasteczka w Wirginii, gdzie odwiedza grób zmarłego niedawno przyjaciela; chłopaka, którego co prawda znała tylko przez Internet, ale z którym łączyła ją pasja pisania. Niespodziewanie auto się psuje i Hailee staje przed perspektywą  pozostania w miasteczku na dłużej, niż planowała. Wkrótce poznaje grupkę rówieśników, którzy, jak się okazuje, również znali zmarłego  Jespera; a wśród nich przystojniaka imieniem Chase…

Od czasów serii „First” mam do Bianki Iosivoni pewną słabość. To autorka, która w tematyce młodzieżowych romansów (utrzymanych w tak popularnej,  a la amerykańskiej konwencji, w której celują niemieckie autorki NA) czuje się jak ryba w wodzie, a „Falling Fast” na pierwszy rzut oka wydaje się tego kolejnym dowodem.

FIRST LAST NIGHT

Moja trzecia przygoda z serią FIRST to spotkanie z bohaterami poprzednich części, których zdążyłam już polubić (zwłaszcza pewnego przyszłego weterynarza). Ale FIRST LAS NIGHT to przede wszystkim poznanie się z dwójką nowych bohaterów, którzy, choć bardzo wyraziści, dotąd przewijali się jedynie gdzieś w tle. Ten duet to zadziorna, przebojowa Tate i zamknięty w sobie, opiekuńczy Trevor.

Tate i Trevor, jak sami podkreślają, nawet nie są w swoim typie. Ale jakimś cudem chemia między nimi jest gęstsza niż miód. Ciągnie ich do siebie; a z drugiej strony odpycha - z winy skrajnie różnych charakterów. Dodatkowo cieniem na tej burzliwej, rozchwianej relacji kładzie się tragedia z niedawnej przeszłości - zagadkowa śmierć brata dziewczyny, studenta, który został znaleziony martwy w swym mieszkaniu. Tate gnębi przygniatające poczucie winy z powodu brata, które popycha ją do balansowania na krawędzi, i które jest niczym innym jak próbą ukarania siebie, a jednocześnie zapomnienia. Jak żyć z wyrzutami sumienia, że się coś ważnego przeoczyło, zawiodło? I czy chęć ochrony przed jeszcze dotkliwszym zranieniem kogoś, kto jest dla ciebie ważny, tłumaczy kłamstwo?

Kolejna wizyta na uniwersytecie w Blackhill ma w sobie od groma emocji. I jak to u Iosivoni, niby wszystko to już było, ale można się wciągnąć. Trudna relacja Tate i Trevora, w której jakby odwrócili się rolami i która się z czasem jeszcze bardziej skomplikuje, od samego początku intryguje i jest pełna napięcia. Tę historię wzbogacają również ich niebanalne osobowości. Autorka sparowała ich ze sobą na klasycznej zasadzie przeciwieństw, na deser serwując nie lada niespodziankę.
 Nie zapomniała też o poprzednich bohaterach - mają tu naprawdę sporo miejsca dla siebie. Jeśli ktoś jeszcze ich nie zna, zaczynając przygodę z FIRST od trzeciego tomu, to mają tutaj sporą szansę zainteresować sobą na tyle, by zechciał nadrobić wcześniejsze części. Obecność Dylana, Emery, Luke'a i Elle dodaje tej historii ciepła i humoru, a także, właściwej gatunkowi college romance, specyficznej, bardzo przyjemnej przyjacielskiej otoczki.

Żeby nie było tak różowo, muszę przyznać, że końcówka FIRST LAST NIGHT jednak zawodzi. Odniosłam wrażenie, że  tragedia w tle, która budowała napięcie, została jakoś na siłę ugłaskana, uproszczona. Można było z tego wyciągnąć coś więcej. Ewentualnie być może czytałam tę książkę w nie najlepszym momencie i trudno mi przyznać, że cokolwiek się dzieje, życie toczy się dalej i nie ma sensu się zadręczać, czując się odpowiedzialnym za zbawienie całego świata.
Po trosze takie jest właśnie niezbyt wesołe, choć na pewno oczyszczające, wyzwalające przesłanie tej powieści - bohaterowie muszą poznać prawdę i spróbować ją zaakceptować.  Ale znalazłam w niej jeszcze jeden, znacznie weselszy wniosek: czasem trzeba się samemu kopnąć w tyłek. Niekiedy za karę, a niekiedy na zachętę do działania.

Bianca Iosivoni wyraźnie nabiera szlifu i każda kolejna książka wydaje się coraz lepsza, z mniejszą liczbą potknięć, o których wspominałam przy poprzednich częściach. Tradycyjnie znowu się nieco rozpisała, co poniekąd mnie zdziwiło, gdy przeczytałam w posłowiu, że pisała tę książkę w rekordowym, wyznaczonym terminie. Nadal nie mogę się zdecydować, czy ta szczodra objętość jej powieści to plus czy minus jej stylu. Choć te historie bardzo dobrze się czyta, chwilami trafiają się niemiłosierne dłużyzny. Nie powinnam chyba jednak narzekać, bo finalnie FIRST to jedna z najsympatyczniejszych serii w młodzieżowej konwencji, jakie ostatnio czytałam. I na pewno nie odmówię sobie przyjemności powrotu do Blackhill wraz z kolejnym, ostatnim już, czwartym jej tomem.


"W zasadzie nie chodzi o przebaczenie i zapomnienie, ale o ludzi, których człowiek chce mieć w swoim życiu."


FIRST LAST NIGHT. CYKL: FIRST # 3. BIANCA IOSIVONI. PRZEKŁAD: EMILIA SKOWROŃSKA. WYDAWNICTWO JAGUAR. 2019. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

HOPE AGAIN

HOPE AGAIN to już czwarty tom serii AGAIN o miłosnych (i nie tylko) perypetiach studentów z Woodshill. Czytałam z nich jak dotąd  tylko jeden i muszę przyznać, że trochę to tutaj odczułam. Poprzedni bohaterowie właściwie stale są tu obecni i fakt, że większości z nich bliżej nie znam, nieco mnie frustrował. Zwłaszcza, że wydają się zdecydowanie fajni!
HOPE AGAIN opowiada jednak o perypetiach pary, która z dużym powodzeniem absorbowała moją uwagę na tyle mocno, by mi to uczucie niedosytu skutecznie wynagrodzić.

Ta część wyróżnia się trochę na tle poprzedniczek tym, że choć to typowy college romance, nie chodzi w nim tym razem o uczucie łączące parę studentów, a studentkę i jej wykładowcę. Z góry zaznaczę, że jest on młody, więc nikt nie powinien być zgorszony;) A kto liczy na pikantną historię, niech wie, że chemii w niej mnóstwo, ale sam romans przedstawiony jest subtelnie i ze smakiem.

Przystojny i sympatyczny Nolan Gates prowadzi na uniwersytecie w Woodshill zajęcia kreatywnego pisania. Dla dobra literatury osobiście redaguje powieść, wysmarowywaną z zapałem przez Dawn, jedną z jego studentek. Beta-readerką Dawn jest także inna jego słuchaczka, Everly, z którą Nolan lubi się... jakby trochę bardziej ;D Jak nie trudno zgadnąć, to wspólne redagowanie znacznie ich do siebie zbliża. A w końcu stawia w sytuacji, gdy muszą sobie nie tylko odpowiedzieć na pytanie, co tak naprawdę ich łączy, ale również zadecydować, co dalej. Zakazane uczucie, zmagania się ze wspomnieniami, które w życiu Everly wciąż odbijają się czkawką, zmory przeszłości Nolana - tym dwojgu nie będzie łatwo to sobie poukładać.

Jak to w New Adult mamy tu do czynienia z zasklepionymi ranami, które znów dają o sobie znać i dodatkowo komplikują życie bohaterów. Pojawia się tu temat przemocy domowej i uzależnienia. Nie jest to potraktowane płytko, po łebkach i pozwala wczuć się w trudną sytuację Everly i Nolana, poznać bliżej ich przeszłość i zrozumieć, czego oboje się boją, stawiając pierwsze, wspólne, niepewne kroki do przodu.

Muszę tu zaznaczyć, że HOPE AGAIN, ku mej uciesze, to nie tylko romans, że jest w tej powieści również miłość... do książek. Sama piszę, więc podobał mi się wątek z pisaniem, wskazówkami jak tworzyć, oraz fakt, że Nolan wyraźnie jest książkoholikiem, posiadającym nie tylko zasobną biblioteczkę, ale i wiedzę o literaturze. Wyznaje również bardzo bliski mi pogląd odnośnie zakończenia książek ;) A jego stwierdzenie:

"Płacz podczas lektury to jedno z najcudowniejszych uczuć na świecie." 

mogłabym niemal dać sobie wytatuować, tak bardzo się z nim zgadzam xD
Czy muszę jeszcze dodawać, że Nolan ma wszelkie szanse zostać moim ulubionym męskim bohaterem tej serii? Chyba nie ;D

A propos tatuaży - jeden wątek, właśnie z salonem tatuaży, wydawał się tu zbędny i rozbudowywany trochę na siłę. Jak znam podobne serie, pewnie może on w przyszłości okazać się materiałem na całkiem nową opowieść, niemniej tutaj jakoś mnie nudził. Cieszyło mnie, gdy historia wracała na właściwe tory, zwłaszcza, że wciąga, rozgrzewa, wzrusza i w odpowiednich momentach wywołuje niepowstrzymany uśmiech na twarzy. HOPE AGAIN to też kolejna książka, trafiająca w moje gusta swym jesiennym klimatem. Miło się to czyta, gdy za oknem rzeczywiście króluje szarobura aura - którą jednak przy odrobinie chęci także można się cieszyć ;D Ponieważ to już czwarty tom, grono bohaterów jest już całkiem spore, co nadało tej powieści trochę familijny charakter. I to jest zawsze coś, co niezmiernie mi się podoba w tego typu książkach - jak krąg przyjaciół staje się w pewien sposób rodziną, tyle, że tą z wyboru💞


HOPE AGAIN
CYKL: AGAIN # 4
MONA KASTEN
PRZEKŁAD: EWA SPIRYDOWICZ
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

JEDNAK MNIE KOCHAJ

Laura Kneidl to kolejna niemiecka autorka (po Biance Iosivoni), z powodzeniem krocząca ścieżką przetartą przez Monę Kasten. Jeśli więc lubicie pełne emocji młodzieżówki z college'm w tle, i to takie, które mimo nieuniknionej schematyczności potrafią bez nudy przekazać ciekawą historię i pewne uniwersalne prawdy, powinniście zwrócić uwagę także na JEDNAK MNIE KOCHAJ.

Sage Derting wyjechała na studia, chcąc odciąć się od traumatycznych doświadczeń. To samotniczka, z bagażem złożonym w głównej mierze z kołdry po babci, mieszkająca w swoim starym Volkswagenie transporterze i handlująca na Etsy biżuterią własnej produkcji. Sage unika kontaktowania się z rodziną, co od razu wskazuje, że tam właśnie tkwi źródło jej największego problemu - lęku przed mężczyznami.
Trudno więc jej się dziwić, że nie skacze z zachwytu, kiedy okazuje się, że będzie dzielić dorywczą pracę w bibliotece z niejakim Luką.
Nieufna Sage woli trzymać wszystkich na dystans. Aż do chwili, gdy poznaje energiczną i zaraźliwie wesołą koleżankę ze studiów - April, która pokonuje jej opory i zaprasza do mieszkania, jakie dzieli z bratem. Tu czeka na Sage nie lada niespodzianka - ten brat to właśnie Luca.

Czy da się przekreślić bolesną przeszłość grubą kreską i zacząć normalne życie? Dzięki terapii i życzliwości nowych przyjaciół Sage zaczyna wierzyć, że tak. Zaskoczona stwierdza nawet, że Luca, choć to kobieciarz, budzi w niej coraz cieplejsze uczucia. I to z wzajemnością! Kiedy jednak wszystko powoli zaczyna się układać, przeszłość Sage powraca, i to ze zdwojoną siłą...

Powieść Laury Kneidl to typowy, całkiem zgrabny college romance a jednocześnie dobre New Adult mierzące się z trudnym tematem. Autorka przekonująco oddała pogubienie Sage i jej zmagania z fatalnymi wspomnieniami. Nie rozpływają się one jak za magicznym dotknięciem różdżki, ledwo na horyzoncie pojawia się fajny chłopak. Fakt, że relacja Sage z Luką rozwija się stopniowo, bez pośpiechu, i nie jest skupiona tylko na fizycznej fascynacji, także dodaje tej historii zdrowego realizmu.
Duży plus to także sama bohaterka - można ją zrozumieć, a jej wycofanie nie irytuje. Śmiem nawet stwierdzić, że Sage to jedna z nielicznych żeńskich bohaterek tego gatunku, która mnie niczym nie zirytowała. Brawa dla Kneidl także za głównego amanta. Polubiłam go (inaczej się nie dało!), bo jest wyjątkowy. I pewnie skradnie niejedno czytelnicze serce! To kochający brat, pan porządniś i wielbiciel książek w jednym. Do tego studiuje coś tak nieżyciowego, jak bibliotekaroznawstwo, czym także mnie kupił :D

Powieść emanuje wiarygodnymi emocjami, ma wolne tempo i miły klimat, nadaje się więc w sam raz na coraz dłuższe wieczory w towarzystwie kocyka i kubka ciepłej herbaty. Zwłaszcza, że fabuła zahacza o jesienne atrakcje i święta, co, jako wielkiej fance jesiennej aury, bardzo mi odpowiadało.

Pierwszy tom serii JEDNAK MNIE KOCHAJ kończy się dość dramatycznie. Czy Sage upora się ze źródłem swych lęków, zdobędzie się na to, by stawić temu czoła? Jaką rolę odegra w tym Luca? Jestem bardzo ciekawa, jak ta para poradzi sobie z próbą, którą zaserwowała im autorka w finale, więc oczywiście czekam na kontynuację!


JEDNAK MNIE KOCHAJ
(BERUHRE MICH. NICHT)
CYKL: SAGE # 1
LAURA KNEIDL
PRZEKŁAD: JOANNA GRZELAK
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

CZEKAŁAM NA CIEBIE

Książka dla romantyczek? Poproszę! Zwłaszcza, że w swojej debiutanckiej powieści Magdalena Krauze sięga po niezbyt eksploatowany motyw współczesnych trzydziestolatek, z powodzeniem wspinających się po szczeblach kariery zawodowej, ale radzących sobie zdecydowanie gorzej w życiu uczuciowym, w którym często wieje zwykłą pustką.

Bohaterka CZEKAŁAM NA CIEBIE, Paulina, pracuje w redakcji popularnego pisma dla kobiet. To skupiona na swej karierze singielka przed 30-tką. Ale i romantyczka, która czeka na prawdziwą miłość - taką, która będzie niczym porażenie prądem. Lata lecą, księcia ani widu i bohaterce, zgodnie ze słowami jej przyjaciółki Malwiny, coraz bardziej grozi staropanieństwo w towarzystwie mruczka.

Tymczasem nowym redaktorem naczelnym pisma zostaje niejaki Igor Gradecki - przystojny licealny kolega Pauliny i jej niespełniona szkolna miłość. Igor nie poznaje dawnej klasowej Słonicy; to teraz piękna kobieta. Jego pojawienie się po latach sprawia, że w Pauli odżywają dawne, równie trwałe uczucia: podatność na urok Igora walczy w niej z chęcią odegrania się za upokorzenia. Aż pewien niefortunnie stłuczony palec (plus może jeszcze ciasto z kokosem) pomagają im przełamać pierwsze lody i odnowić znajomość już na całkiem innym poziomie. Czy Paulina będzie jednak w stanie zaufać podszeptom serca i dać się porwać uczuciu do Igora, które odezwało się po latach z taką siłą, jakby nigdy nie wygasło?

Powieść ma ciepły, bardziej obyczajowy niż romansowy klimat, i zgrabną fabułę. Jest to lekka, słodka lektura (nie tylko dlatego, że Igor to łasuch;)), którą czyta się błyskawicznie. Dobrze się z tą książką bawiłam, kibicując bohaterom w ich utarczkach i z przyjemnością śledziłam, co z tego wszystkiego wyniknie. Byłam też ciekawa, czy Igor wart jest uczucia Pauliny.

Magdalena Krauze w swym debiucie z powodzeniem stworzyła swojską opowieść, w której odnajdzie się bez trudu niejedna rówieśniczka bohaterki, może nawet pozwoli uśmiechnąć się z sentymentem do własnych przeżyć z nastoletnich czasów. Historia jest oczywiście dość przewidywalna i nieco bajkowa, ale wystarczająco miła w odbiorze, by nie miało to większego znaczenia. Autorce udało się również wykreować ciekawych bohaterów, którzy dobrze wpasowali się w fabułę. Fakt, że wątek obyczajowy również ma tu swoje wyraźne miejsce, także zadziałał na korzyść tej książki. Podobał mi się zwłaszcza ciepły wątek relacji Pauli z rodzicami.
Co mi jednak chwilami trochę w tej powieści przeszkadzało, to spora ilość śmiechowych metafor i ripost - a jestem na nie baaaardzo wyczulona od czasów BAD BOYS'S GIRL, i uważam, że łatwo z nimi przesadzić - nawet jeśli książka w założeniu ma być pełna humoru - i osiągnąć zupełnie odwrotny cel od zamierzonego.

Samotność, choć czasem przekornie lubimy się nią obnosić, bywa dotkliwa. Znaleźć kogoś, kto sprawia, że czujemy się w życiu naprawdę spełnieni, to niewątpliwie ogromne szczęście. Wszystko to znajduje ładne odzwierciedlenie (choć jakby odrobinę z przymrużeniem oka;)) w tej właśnie książce - urokliwej, zabawnej opowieści o starej miłości, odpornej na lata i korozję; o tym, że czasem warto zakopać przeszłość; oraz o nowych szansach na szczęście, na które nigdy nie powinno być za późno.

Zakończenie jest👌! Ładnie wieńczy tę historię, wprowadzając sporo pozytywnego zaskoczenia. I niewątpliwie otwiera furtkę kontynuacji ;)


C Z E K A Ł A M   N A   C I E B I E
MAGDALENA KRAUZE
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

SAVE US








Kiedy jeszcze zimą zaczynałam moją przygodę z trylogią MAXTON HALL, raczej nie przeszło mi przez myśl, że będzie z tego coś więcej ponad miłe czytadełko. Nie miałam pojęcia, że za moment wpadnę po uszy, a na tom trzeci i ostatni - SAVE US będę czekać już z utęsknieniem, niczym kania na deszcz. Cóż, nieodwołalnie zakochałam się w tej historii!

W poprzednich częściach serii nie brakowało różnych zawirowań, w SAVE US jest pod tym względem już nieco spokojniej. Ale ten jakże smaczny finał to dowód na to, że autorka nadal ma mnóstwo fabularnych pomysłów, które perfekcyjnie umie przenieść na papier i stworzyć z nich pełną emocji historię, od której trudno się wręcz oderwać.

Ruby wylatuje ze szkoły po tym, jak do dyrektora dotarły kompromitujące ją zdjęcia. Z powodu tych zdjęć w liceum Maxton Hall nie ma już czego szukać także jej nauczyciel, Graham Sutton. Obojgu wali się świat i plany na przyszłość. A głównym winnym tej katastrofy, jak wszystko wskazuje, jest (znowu!) James, któremu Ruby już niejedno wybaczyła. Czy wybaczy po raz kolejny? Nie chciałabym tu zdradzać więcej szczegółów, by nikomu nie psuć przyjemności czytania, dodam więc tylko, że choć fabuła skupia się raczej na przeżyciach bohaterów, niż konkretnej akcji, czego jak czego, ale emocji jest tu nadal pod dostatkiem. Właściwie więcej, niż w którymkolwiek z poprzednich tomów.

SAVE US to idealne dopełnienie całej serii. Z trzecią, finałową częścią już w pełni widać, jaka ta historia jest przemyślana, spójna i urozmaicona. Świetnie wykreowane wątki, znane już z poprzednich tomów, rozwijają się i nabierają rumieńców. Autorka oddała tym razem głos także Grahamowi oraz - co mnie wyjątkowo ucieszyło, czekałam wręcz na to - mojemu ulubieńcowi, Alistairowi💕 Fabuła ma przyjemne tempo, wyszło też na wierzch parę nowych elektryzujących faktów. Co do naszych bohaterów - dużo już przeszli, są silniejsi, potrafią zawalczyć o swoje. Przyjemnie się obserwuje, jak te postacie dojrzewają, przeżywa z nimi ich troski i chwile szczęścia.

Poprzednie tomy czytało się pysznie i nie mogło być inaczej i z SAVE US. Tę książkę się wręcz chłonie. Jedyna niedogodność to fakt, że każda kolejna strona przybliża do nieuniknionego ostatecznego pożegnania z gromadką bohaterów. Zżyłam się z Ruby i z Jamesem (którego początkowo nawet nie lubiłam, ale zmienił się i ostatecznie skradł mi serce!). I z ich przyjaciółmi - szczególnie z Alistairem, choć w tym ostatnim tomie zachwycił mnie też Kesh i jego poczucie humoru.

Gdybym miała określić, jakie były moje odczucia po przeczytaniu ostatniego zdania SAVE US? Zachwyt - bo to wspaniale napisana, emocjonująca powieść Young Adult - powielająca milion schematów, a jednak cudowna i wręcz wzorcowa. Dopadł mnie jednak także smutek, że to już koniec. Oraz taka pocieszająca myśl, żeby przeczytać wszystko od początku jeszcze raz. Już za nimi tęsknię!

MAXTON HALL to jedna z najlepszych młodzieżowych serii, jakie dotąd czytałam. Historia o pierwszych miłościach, dojrzewaniu i walce o marzenia. Żywa, barwna, dopracowana, porywająca, z bohaterami do pokochania. Dałam się jej pochłonąć bez reszty i nie żałuję, wspaniale się przy tych książkach bawiłam. Z tym re-readem to nie żarty - na pewno do nich wrócę. I to nie raz!



SAVE US
CYKL: MAXTON HALL # 3
MONA KASTEN
PRZEKŁAD:
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

SAVE YOU

Druga część młodzieżowej trylogii MAXTON HALL - SAVE YOU to kontynuacja losów Ruby i Jamesa z SAVE ME , która miała swoją premierę w lutym.

W SAVE YOU bohaterowie - choć nadal to licealiści - ogólnie są już dojrzalsi, a fabuła też uderza w poważniejsze tony. Zwłaszcza James i Lydia - bliźniaki, za których sprawą tak się namieszało w poukładanym jak dotąd życiu Ruby Bell, nie są już tacy beztroscy. I nigdy już nie będą. Muszą uporać się z nie lada stratą i pozbierać po rodzinnej tragedii. Lydia ma jeszcze inny poważny problem, który przewartościuje i totalnie przemebluje jej życie. James z kolei, nie potrafiąc poradzić sobie z cierpieniem, narobił okropnych głupstw. Stracił Ruby, ale pragnie ją odzyskać. Pytanie tylko, czy Ruby będzie w stanie kolejny raz mu wybaczyć.

SAVE YOU dokonała ze mną tego, co nie udało się jej poprzedniczce - oczarowała mnie i w końcu wciągnęła w tę historię. Wcześniej miałam wobec niej trochę zastrzeżeń, wydawała mi się przerysowana, nienaturalna. Być może miałam zbyt wysokie oczekiwania, ale czegoś mi w niej brakowało. Nie było iskry. Dość rzec, że nie interesowała mnie zbytnio para głównych bohaterów! Teraz... trzymam za nich kciuki jak nigdy dotąd ;)
 

W SAVE YOU, choć fabuła nadal opiera się na relacji Ruby i Jamesa, znalazły się także rozdziały, w których narratorkami są ich siostry: Ember i Lydia. Ten manewr okazał się bardzo trafiony, ponieważ pozwolił spojrzeć na tę  historię z innej perspektywy. Obie siostry dały się bliżej poznać, a ich wątki, choć poboczne, wniosły odrobinę nowego i zaintrygowały na równi z głównym. Polubić Ember nie jest trudno, bo to na wskroś sympatyczna dziewczyna. Lecz kupiła mnie także nowa wersja Lydii. Poprzednio była mocno irytująca, ale teraz trudno z nią nie trzymać, gdy staje przed istnym wyzwaniem życia, zwłaszcza, że jedyne osoby, na których może w tej sytuacji polegać, to jej brat i przyjaciele. Co ciekawe, ten krąg przyjaciół się trochę rozszerza, a sama Lydia daje się poznać, jako osoba pełna ciepła i serdeczności.

Tym razem można również poznać bliżej przyjaciół pary głównych bohaterów: Lin, Kesha, Alistaira, Wrena  i Cyrila. Są przyjemnie zróżnicowani, o ciekawych osobowościach. Nie służą tylko za tło, ale mają swoje dążenia, borykają się z własnymi problemami. Gdybym mogła ponarzekać, powiedziałabym, że było mi zdecydowanie za mało mojego ulubieńca Alistaira. Ale może następnym razem będzie go więcej?
Ogólnie sporo się w tej gromadce przyjaciół dzieje, co zapowiada kolejne zmiany i nowe, ciekawe komplikacje.

SAVE YOU to historia o idealnie wymierzonych emocjach, w której jest i miłość, i przyjaźń, pokonywanie problemów, które nie są wyssane z palca. Pewne granice między bohaterami, wyraźne w pierwszym tomie, ulegają zatarciu. Wątek romantyczny ładnie ewoluował i
byłam w końcu w stanie uwierzyć w miłość Ruby i Jamesa, którzy sporo już razem przeżyli. Tym razem ma to wszystko intensywniejszy smak, jest głębsze, dojrzalsze, a oni sami jakby pełniej wykreowani.
Sporo miejsca w tej książce zajmuje też delikatny motyw dochodzenia do siebie po stracie bliskiej osoby, który dowodzi, jak ważne w takich chwilach jest mieć obok siebie kogoś bliskiego, kto udzieli bezinteresownego wsparcia.

Mona Kasten powoli staje się jedną z moich ulubionych autorek młodzieżowych romansów. Mimo, że sięga po utarte schematy tego nurtu, wtłoczyła w niego sporo świeżej krwi. Lekkość jej stylu jest nadal wyjątkowa. Ma też niewątpliwy dar do tworzenia ciekawych bohaterów, którzy przypadają  do serca i konstruowania fabuły, która niesamowicie wciąga.

SAVE YOU finiszuje kolejnym, w sumie chyba spodziewanym dramatycznym zwrotem akcji, więc z niecierpliwością czekam na tom trzeci. Jakkolwiek się ta historia rozwinie, wierzę, że warto będzie to przeczytać. Kto polubił lekkie pióro tej autorki i tworzone przez nią młodzieżówki, nie powinien sobie odpuścić tej serii!

„Każdy jest słaby, każdy może coś stracić.”

S A V E   Y O U
CYKL: MAXTON HALL # 2
MONA KASTEN
PRZEKŁAD: EWA SPIRYDOWICZ
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Jaguar.

FIRST LAST LOOK

Collegeromance to gatunek, który darzę niesłabnącym sentymentem :D Takie książki, mimo ich nieuniknionej przewidywalności, chyba nigdy mi się nie znudzą - o ile są napisane z sensem i sercem. I właśnie takie zalety w moim odczuciu ma FIRST LAST LOOK Bianki Iosivoni.

Choć fabuła FIRST LAST LOOK nie poraża oryginalnością, a sama konwencja powieści jest lekka, książka odrobinę odchodzi od schematyczności tego gatunku, podejmując całkiem poważne tematy - bohaterowie wkraczają w dorosłość z bagażem trudnych doświadczeń i problemów, których nie da się w cudowny sposób rozwiązać, a studia okazują się dla nich nie jedną wielką imprezownią, a kolejną niełatwą próbą, którą muszą podjąć. Iosivoni, podobnie jak Mona Kasten, stworzyła tu również postacie, które w naturalny sposób przypadają do serca i w których przeżycia można się łatwo zaangażować.

Główna bohaterka, Emery Lance rozpoczyna naukę na uniwersytecie z dala od domu. Chce zapomnieć o tym, co musiała znosić przez ostatni rok szkoły średniej. Tutaj na szczęście nikt jej nie zna. Dziewczyna ma zamiar skupić się na nauce i z nikim zbytnio nie spoufalać. Czeka ją jednak kilka niespodzianek. Pierwsza jest taka, że przez pomyłkę zakwaterowano ją w pokoju z pewnym chłopakiem. Druga niedogodność to fakt, że ma on bardzo fajnego przyjaciela, Dylana, który odwiedza go teraz częściej, wyraźnie zainteresowany Emery. 

Postać skromnego i dobrodusznego Dylana bardzo mnie ujęła. Nie jest to typ bad boy'a, tak często maglowany w młodzieżówkach - wręcz przeciwnie, jest na wskroś poczciwy. Przyjacielski, serdeczny, pomocny. Nie ma w zanadrzu funduszu powierniczego, więc chcąc przetrwać, musi naprawdę powalczyć. Wiedząc, jak drogie są studia w Stanach i że na pewno nie wygląda to tak słodko, jak w filmach, odniosłam wrażenie, że Dylan dodał tej historii zdrowej równowagi i realizmu. Chłopak studiuje, pracuje, odwiedza starszą panią z sąsiedztwa w ośrodku opieki. Chcecie go pokochać jeszcze bardziej? Ależ proszę: przejął opiekę nad kotem staruszki, bo inaczej Pieszczoch skończyłby w schronisku. 
Jeśli tacy chłopcy jak Dylan, istnieją naprawdę, to są na wagę złota. 
Emery jednak stroni od dobrych chłopaków, ponieważ to właśnie z powodu kogoś takiego ucieka od przeszłości.

Wcześniej wierzyłam, że miłość i przyjaźń są wieczne. Że mogą wszystko przetrzymać. Ale teraz wiedziałam już, że była tylko jedna osoba, na której mogłam zawsze i wszędzie polegać: ja sama.

Także Emery również odbiega nieco od typowych bohaterek tego gatunku. To prosta dziewczyna, niespecjalnie rzucająca się w oczy, która na dodatek, jak na swój wiek, jest wyjątkowo zgorzkniała. Emery straciła wiarę w miłość i przyjaźń, a na wszelkie próby zbliżenia się do niej, szczególnie te bardziej żartobliwe, często reaguje agresją. Może być przez to odbierana, jako niesympatyczna, ale to jedna z tych postaci, która zdecydowanie zyskuje przy bliższym poznaniu. 

Książka porusza bardzo ważną w dzisiejszych czasach kwestię zagrożeń, związanych z internetem i mediami społecznościowymi; ukazuje, jak za pomocą internetu można zniszczyć czyjąś godność osobistą, zaszczuć, skompromitować w oczach otoczenia. Publiczne upokorzenie ma ogromną moc i każdy, kto miał do czynienia z internetowym hejtem, będzie wiedział, co czuje ta dziewczyna, dlaczego trzyma innych na dystans i nie jest zbyt skora, by komukolwiek znów zaufać. Historia Emery, rozpoczynającej kolejny rozdział życia w nowym środowisku, bazuje więc na dość trudnym motywie z odbudowywaniem poczucia własnej wartości i ukazuje, że od błędów przeszłości czasami nie ma ucieczki. Co nie znaczy, że trzeba za nie płacić do końca życia.

Żeby jednak nie było zbyt poważnie - w końcu to przyjemna młodzieżówka - FIRST LAST LOOK kryje w zanadrzu również całkiem sporo przyjemnego humoru, który równoważy fabułę; bawią zwłaszcza wzajemne, trochę szczeniackie kawały, jakie w niekończących się odwetach robią sobie Emery i Dylan :D

Debiut Bianki Iosivoni ma swoje potknięcia, nawet nie licząc sporej ilości literówek; pewne sytuacje są nieco naciągane, a niektóre sprawy zostały rozwiązane zbyt pobieżnie. Jednak czytało mi się tę powieść wyjątkowo dobrze, a lekkiemu stylowi autorki, choć nie jest wyszlifowany na diament, nie mam nic do zarzucenia. Udało jej się stworzyć przyjemną historię w dość subtelnej, słodko-gorzkiej romantycznej otoczce, z fajną parą głównych bohaterów, których relacja rozwija się i buduje stopniowo, a nie na łapu capu - co, nie ukrywam, również szczególnie mnie ujęło. Nie mogło w tej historii zabraknąć także sympatycznej paczki zróżnicowanych charakterami przyjaciół w tle, którzy zapowiadają się ciekawie, jak na bohaterów kolejnych części.

Czyta się tę książkę ot, dla rozrywki, a okazuje się, że zakrada się trochę do serca, rozgrzewa je, wywołuje szczery uśmiech i naprawdę sporo miłych emocji :)


Ludzie, którym najbardziej ufasz, to również ci, którzy mogą cię najbardziej zranić.


F I R S T   L A S T   L O O K
(DER LETZTE ERSTE BLICK)
CYKL: FIRST # 1
BIANCA IOSIVONI
PRZEKŁAD: JOANNA SŁOWIKOWSKA
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

W BLASKU NOCY


W BLASKU NOCY to historia 18-letniej Katie, u której w dzieciństwie zdiagnozowano rzadkie genetyczne schorzenie skóry, zwane w skrócie XP. Odtąd słońce stało się dla niej śmiertelnym zagrożeniem, na skutek czego połowę dotychczasowego życia spędziła w domu, pod opieką owdowiałego ojca i przyjaźniąc się tylko ze znaną jej od dzieciństwa, oddaną i wierną Morgan. Katie uczy się zaocznie i prowadzi jedyny możliwy w jej przypadku tryb życia, czyli nocny, urozmaicając je sobie komponowaniem piosenek, które śpiewa nocami na stacji kolejowej. Muzyka to coś, co daje jej poczucie, że jej życie ma sens.

"Muszę zostawić ślad w tym świecie, zanim odejdę. Muszę sprawić, by mój czas tutaj miał jakieś znaczenie."

Jednak oprócz muzyki jest jeszcze coś - niezmiernie dla niej ważnego. Od lat obserwuje z okna pokoju chłopaka swych marzeń - Charlie'go, lokalną gwiazdę sportu. Traf chce, że pewnej nocy Charlie jest świadkiem jej koncertu na stacji. Dziewczyna wpada mu w oko i chce ją bliżej poznać. W zakochanej Katie budzi się buntownicze pragnienie zaznania choć odrobiny normalnego życia, randek i zabawy. Czyli wszystkiego tego, co ze względu na chorobę ją dotąd ominęło. Czy będzie jednak pamiętać, że jedna nieostrożna chwila wystarczy, by znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie?

Książka Trish Cook to urocza, słodka jak pianka marshmallow, klasyczna historia o pierwszej miłości. Takiej, która, niczym w bajce, trwa w ukryciu od dawna i pora, by nie tylko się w końcu ujawniła, ale i została gorąco odwzajemniona. W tej kwestii nie czeka tu na nas żadna niespodzianka, wszystko idzie jak po maśle, a sama powieść od początku zapowiada się na lekką, przyjemną młodzieżówkę z typowymi, odrobinę przerysowanymi bohaterami: tata Katie jest ideałem ojca, Morgan wzorcową przyjaciółką, Charlie to wcielenie marzeń każdej nastolatki, a z kolei Zoe to istne wcielenie diablicy. Lub Reginy George ;) Ale muszę przyznać, że jakoś mi ta prosta konstrukcja postaci ani trochę nie przeszkadzała. Tak jak nie drażniło mnie, że próżno się tu również doszukiwać skomplikowanej fabuły, szaleńczych zwrotów akcji czy epizodów, mogących rzucić na kolana. Powieść napisana jest prostym językiem, a dzięki świetnemu jak zwykle tłumaczeniu Zuzanny Byczek (to już kolejny tytuł w jej przekładzie na moim koncie) czyta się ją ze swobodą i przyjemnością. To jedna z tych pozycji na jedno leniwe letnie popołudnie w hamaku w ogrodzie, nad którą można się i wzruszyć, uśmiechnąć i zrelaksować.

Jest jednak w tej książce coś, co sprawia, że prosta, ckliwa opowieść o zakochanej nastolatce zyskuje czytelne i poruszające przesłanie. To motyw nietypowej choroby Katie, przyczajonej na każdej stronie tej powieści, jakby czekającej tylko na swoje wielkie wejście. XP okazuje się przeszkodą, której niestety nie sposób przeskoczyć. Choroba to sprawa, o której, jak wiadomo, nie każdy chce rozmawiać. Czasem nawet się ją ukrywa, chcąc uniknąć postrzegania jako osoby, wymagającej specjalnego traktowania czy litości.

"Kiedy ktoś dowiaduje się, że jesteś chora, przestajesz być osobą, stajesz się przypadkiem. A to wszystko psuje."

Fabuła powieści opowiedziana jest z punktu widzenia Katie, ale poprowadzona w taki sposób, że mamy szansę poznać bliżej także pozostałych bohaterów tej historii, ponieważ Katie nie skupia się na sobie i własnym problemie. Nawet w najcięższych chwilach nie pozwala chorobie zapanować nad swym życiem. Ta dziewczyna to niesamowicie pozytywna postać, z której tchnie dobra, młoda energia, i szczerze mówiąc trudno pogodzić się z faktem, że ktoś tak obiecujący i utalentowany otrzymał od losu dość jednoznaczny wyrok.

W książce poruszonych jest również kilka innych ciekawych i ważnych kwestii. Jedną z nich jest miłość rodzicielska, w przypadku taty Katie szczególna, bo los nie szczędzi mu ciosów: stracił żonę, każdego dnia może stracić także córkę. To człowiek na pierwszy rzut oka zawsze pogodny i obok Morgan, dorzucający do tej historii chyba najsolidniejszą szczyptę humoru. Ale wystarczy mu się lepiej przyjrzeć, by dostrzec, że jest wewnętrznie rozdarty pragnieniem chronienia swojego dziecka za wszelką cenę, a jednocześnie chęcią podarowania swej córce wszystkiego, łącznie z gwiazdką z nieba. Jak dla mnie to zdecydowanie najtragiczniejsza postać w tym dramacie.

Jest w tej historii mowa także o poczuciu zagubienia i utracie jasnego celu w życiu, czego na skutek jednego nieprzemyślanego wygłupu doświadcza Charlie. Charlie to przykład gwiazdy towarzystwa, któremu pewien niefortunny przypadek nie tylko odbiera pozycję lidera, ale również podcina mu skrzydła, odbierając marzenia i plany na przyszłość, związane z renomowaną uczelnią i sportem. Dopiero znajomość i zacieśniająca się więź z Katie, która nie ma zwyczaju łatwo się poddawać, pomaga mu odnaleźć się na nowo, nabrać sił i podjąć porzucone wyzwania.

Historia Katie w prosty sposób ukazuje nam, że w życiu cenna jest każda dobra chwila, jaką ono oferuje. Przekonuje, że jego piękno i znaczenie kryją się właśnie w szczęśliwych momentach, dla których czasem trzeba - i warto - odważnie zaryzykować. I dzięki temu skromnemu, ale mądremu przesłaniu W BLASKU NOCY to książka, która mnie trochę zaskoczyła. Spodziewałam się typowego młodzieżowego romansu ze łzawym finałem. Okazało się jednak, że mimo ogólnej lekkości i landrynkowej fabuły, jest to także dość subtelna opowieść o samotności w chorobie, poczuciu wyalienowania i przełamywaniu własnych ograniczeń.

Powieść Trish Cook może nie złamie wam serca - mi nie złamała - ale okazała się pełną wdzięku i wartą poznania historią, w której nie zabrakło niezbędnej odrobiny prawdziwych emocji, nadających jej pięknej wymowy i realizmu.


"Spróbuj trochę uwierzyć w siebie i bliźnich, i naszą nieskończoną zdolność do miłości i wybaczania sobie wzajemnie wszelkich niedostatków."


W   B L A S K U   N O C Y
(MIDNIGHT SUN)
TRISH COOK
PRZEKŁAD: ZUZANNA BYCZEK
WYDAWNICTWO JAGUAR
2018

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar