Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young Adult. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Young Adult. Pokaż wszystkie posty

SYSTEMATYKA MIŁOŚCI / RACHAEL ALLEN


Spencer dorasta z dziewczyną, mieszkającą po sąsiedzku. Tę dwójkę niemal od pierwszego spotkania łączy przyjaźń, potem łażenie razem po drzewach, dzielone pasje, wspólne plany… W pewnym momencie z tej zażyłości rodzi się także miłość, nie wiadomo, czy i na ile odwzajemniona, a para nastolatków popełnia w tym temacie klasyczne błędy błądzenia po omacku, domysłów, źle odczytanych sygnałów, złych decyzji… 

 Tak klasyczne, że „Systematykę miłości”, jako współczesną młodzieżówkę o dojrzewaniu, można by podbić stemplem "wszystko to już było". Na szczęście dla niej to nie do końca prawda.

SPALONA

  Anna wraz z mamą przeprowadza się do nadmorskiej mieściny w Szkocji, zostawiając za sobą coś, co zaważyło na jej życiu i decyzji o zmianie miejsca zamieszkania.
W nowej szkole poznaje Cat i Alishę, jednak, choć się zaprzyjaźniają, Anna woli być ostrożna. Wciąż przeżywa we wspomnieniach, w jaki sposób straciła dwie swe poprzednie przyjaciółki. Zdystansowanie, pragnienie wtopienia się w tłum, żałoba po ojcu - wszystko to sprawia, że dziewczyna z trudem odnajduje się w swoim nowym życiu.
 
I wtedy pojawia się to, czego obawiała się najbardziej: plotka, która sprawia, że przeszłość wraca, uświadamiając jej brutalnie, że nie da się tak po prostu przed nią uciec.

CZEGO CI NIE MÓWIĘ

Mahreen - dziewczyna z tradycyjnego, islamskiego domu. Kaleczy się, bo ból przynosi jej ulgę. Choć jednocześnie nasila nienawiść do samej siebie.
Cara - na wózku inwalidzkim, po wypadku sparaliżowana od pasa w dół. W wypadku zginął jej ojciec, za którego śmierć Cara się w dużym stopniu obwinia.
Olivia - atrakcyjna, na pozór wesoła dziewczyna, molestowana przez partnera swej zaślepionej matki.

ŚWIATŁO KSIĘŻYCA

To już moja druga powieść Jenn Bennett na czytelniczym koncie. O poprzedniej - Z GŁOWĄ W GWIAZDACH w samych superlatywach pisałam na blogu latem. ŚWIATŁO KSIĘŻYCA to także letnie, wakacyjne wręcz klimaty, które urozmaiciły mi trochę jesienne czytanie. Tym razem również jest to nieco pokręcona młodzieżówka z niezłymi oryginałami w rolach pary głównych bohaterów. Dziewczyna ma narkolepsję, a chłopak po mistrzowsku zna się na karcianych sztuczkach. Książka ma w sobie słodycz typową dla dziewczyńskich powieści, a jednocześnie odrobinę niezbędnej życiowej goryczy, która dodaje jej realizmu.

Birdie Lindberg to 18-letnia fanka kryminałów i domorosły detektyw, istna Nancy Drew - wszędzie zwęszy zagadkę. Kilka lat temu straciła mamę, niedawno - babcię, i teraz mieszka tylko z dziadkiem na wyspie z widokiem na Seattle. Są wakacje, a ona podejmuje pierwszą pracę w mieście, w hotelu, w którym, jak się okazuje, pracuje też niejaki Daniel. Tych dwoje spotkało się już kiedyś. I to w okolicznościach, których wspomnienie przyprawia Birdie jednocześnie o zażenowanie i rumieńce. Nie można powiedzieć, żeby się znali, ale udawać, że się zupełnie nie znają, też nie wypada. Wszystko wskazuje zresztą na to, że wzajemna chemia nadal działa!

Ale zbliży tę dwójkę do siebie nie tylko nieodparte przyciąganie. Połączy ich również pewne śledztwo, dotyczące znanego pisarza - autora (a jakże!) kryminałów, który notorycznie odwiedza hotel, umawiając się w nim na podejrzane spotkania.
Ponad to Birdie i Daniel zmagają się z osobistymi kłopotami, którymi coraz bardziej są skłonni się ze sobą podzielić. A te kłopoty okażą się zdumiewająco wręcz podobne i staną się prostą drogą do nieporozumień.
 
ŚWIATŁO KSIĘŻYCA wpasowuje się klimatem w letnie młodzieżówki, w których w zgodnej parze idą przygoda i wątek romantyczny. Książka jest zabawna, a zgrabnie wpleciony pastiszowy wątek detektywistyczny dostarcza tu smaczku intrygi. Pod przygodą kryje się jeszcze warstwa obyczajowa, a w niej problemy bohaterów. Chodzi w nich zwłaszcza o błędy przeszłości, popełnione wcale nie przez nich, ale zdecydowanie rzutujące na ich obecne życie.

Między tą parą naprawdę nieźle iskrzy! Ale, ku mej uciesze, nie jest to typowy młodzieżowy romans, w którym chemia łącząca bohaterów spycha na margines pozostałą resztę. Książka delikatnie porusza szereg kwestii, które w życiu nastolatków często są decydujące. W przypadku Birdie i Daniela wszystko zdaje się łączyć z rodzinnymi tajemnicami i tym, że oboje wychowali się w niepełnych rodzinach. Zaowocowało to u nich poczuciem zagubienia u progu dorosłości i ucieczką w beztroską sferę marzeń. Trudno mi było mieć do nich o to pretensje i rozumiałam ich rozterki. Birdie i Daniel metodą prób i potknięć uczą się, że życie to nie zagadka, którą wystarczy rozwikłać. Nie da się go także układać według statystyk, ani unikając powtórki cudzych błędów - bez wątpienia popełni się masę swoich własnych. 

ŚWIATŁO KSIĘŻYCA to historia o dojrzewaniu i wkraczaniu w dorosłość, która skłania do pewnych niewesołych, życiowych refleksji. Nutka dramatyzmu nie przytłacza tu jednak całej reszty, więc lektura należy do tych sympatycznych i lekkich. Całkiem dobrze się przy niej bawiłam, a oryginalność bohaterów (w której Jenn Bennett chyba rzeczywiście celuje) dodawała tej historii odrobiny przyjemnej nieprzewidywalności.


 Ś W I A T Ł O   K S I Ę Ż Y C A
(SERIOUS MOONLIGHT)
JENN BENNETT
PRZEKŁAD: IZABELLA MAZUREK
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

POCAŁUNKI W NOWYM JORKU



Święta Bożego Narodzenia to czas, gdy wokół roztacza się cieplutka aura wzajemnego zrozumienia i miłości. Ale kiedy tuż przed dostało się od życia solidnego kopniaka - jak te święta przetrwać bez chęci zabarykadowania się gdzieś, odcięcia od świata i sączącej się zewsząd, lepkiej jak miód świątecznej słodyczy? Jak dostrzec magię świąt, gdy jest się załamanym i samotnym?

Jest Wigilia. Porzucona przez chłopaka Charlotte wraca do domu do rodzimej Anglii, jednak z powodu śnieżycy utyka na nowojorskim lotnisku. Tutaj jest świadkiem chamskiego zerwania, którego ofiarą pada Anthony. Ona zza Wielkiej Wody, on tutejszy - para zgnębionych swą sytuacją nastolatków odnajduje w swoim towarzystwie zrozumienie, pociechę i rusza razem w miasto, kierując się pewnym przypadkowo kupionym poradnikiem, który ma im pomóc pozbierać się po bolesnych zerwaniach i posklejać swe złamane serca.

Młodzieżówka i święta to jak dla mnie mix doskonały. A ta książka z przeuroczą okładką jest tego bardzo dobrym, udanym przykładem. Nie tylko przenosi w wyobraźni do zasypanego śniegiem Nowego Jorku, lecz zapewnia także przyjemną lekturę i sporo wrażeń. Przyprawia o uśmiech i chwyta za serce. Wędrówka Charlotte i Anthony'ego przez pokryte białym puchem miasto ma w sobie element ryzykownej przygody, zabawy, jest też wręcz filmowo romantyczna. W przenośni to dla tej dwójki także droga do poznania samych siebie. Byłam ciekawa, dokąd ich ona zaprowadzi. I co zrobią, gdy zaczynie ich łączyć coś więcej, niż wspólne zapominanie o byłych i przygarnięty po drodze piesek.

Powieść Catherine Rider (nawiasem mówiąc pod tym nazwiskiem kryje się para autorów) traktuje o świętach, ale jakby od podszewki; o odnajdywaniu ich magii (trochę przekornie odnośnie tytułu) nie w miejscu, w którym się je spędza, a w towarzystwie tych, którzy są nam najbliżsi. Ewentualnie są na dobrej drodze, by takimi się stać ;) Jest to też historia o nie rezygnowaniu ze  swych  marzeń, odnajdywaniu nowych sił, by je realizować; o dostrzeganiu nowych możliwości i otwarciu na to, co niesie z sobą życie.

Ujęła mnie ta historia i sprawiła, że żywo udzielił mi się jej  świąteczny nastrój🎄 Lektura, choć w lekkim stylu i świątecznej oprawie, jest całkiem życiowa, krzepiąca i z realnymi, przesympatycznymi bohaterami, których bardzo polubiłam. W książce nie brak pewnych fabularnych niespodzianek i wzruszających momentów. Moje serce zwierzoluba rozmiękczył też wątek psiaka (żywe kilka kg cukru!), który staje się ważnym ogniwem tej opowieści.

Na koniec dodam, że dzięki współpracy z Wydawnictwem Feeria miałam wielką przyjemność patronować tej książce :)


P O C A Ł U N K I   W   N O W Y M   J O R K U
(KISS ME IN NEW YORK)
CATHERINE RIDER
PRZEKŁAD: ANNA DOBRZAŃSKA
WYDAWNICTWO FEERIA YOUNG
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Feeria.

KTOŚ MNIE OKŁAMUJE

KTOŚ MNIE OKŁAMUJE to połączenie młodzieżówki z klimatami thrillera, czyli kombinacja, w której przeważnie świetnie się odnajduję. Niestety, zbyt późno zorientowałam się, że nie jest to osobna powieść, a kontynuacja serii FOLLOW ME BACK, której pierwszy tom ukazał się u nas rok temu. Obawiałam się więc trochę, czy połapię się nieznanych mi zupełnie, wcześniejszych wątkach. Muszę jednak przyznać, że nie okazało się to aż takie trudne - liczne wzmianki o tym, co działo się w poprzedniej części, w znacznej mierze pomogły mi zobrazować sobie zarys sytuacji. A potem było już tylko z górki.

Tu mogłabym zacząć słowami: A było to tak :D

Cierpiąca na agorafobię i nie wychodząca ze swego pokoju Tessa poznała na Twitterze chłopaka, z którym zaczęło ją sporo łączyć, a który okazał się potem ni mniej, ni więcej, a jej idolem, gwiazdą muzyki pop, Erikiem Thornem (wyobraziłam go sobie jako połączenie Justina Biebera z Shawnem Mendesem XD). Celebryta szukał w internecie ucieczki od ciążącej mu sławy i śledzących jego poczynania fanów. W Tessie znalazł powierniczkę, przyjaciółkę, a z czasem dziewczynę swych marzeń. Jak się jednak okazało, ona również miała swego prześladowcę, który coraz bardziej ją osaczał.

Jeśli czegoś odnośnie pierwszego tomu jestem pewna, to tego, że niewątpliwie dużo się w nim działo. W tej części również nie brak burzliwych wydarzeń, myślę jednak, że jest tego trochę mniej, choćby dlatego, że Tessa i Eric są już parą. Czeka ich jednak niejedna trudna próba. Tu parę słów o dość nietypowej fabule. Przeplatana jest bowiem wpisami na portalach społecznościowych i policyjnymi stenogramami z przesłuchań bohaterów, co nadaje jej dynamizmu i podkręca napięcie.


Każdy, kto zetknął się choćby przelotnie z jakimkolwiek fandomem, zapewne wie, że życie celebryty to nie tylko luksusy i niekończąca się zabawa; że ma ono swoje mroczne strony, a za sławę płaci się ogromną cenę, tracąc prywatność. Jak daleko można się posunąć, chcąc wyrwać się ze szponów mediów, które przecież kreują wizerunek celebryty? Decyzja Erica, którą poznajemy już na wstępie, dała mi serio do myślenia. Zwłaszcza, że pada tam również kilka autentycznych nazwisk.
Historia ukazuje jednak zagrożenia, tkwiące tak w sławie, jak i w portalach społecznościowych, które potrafią mieć ogromny wpływ na życie każdego z nas, bez względu na to, kim jesteśmy - jeśli tylko dysponujemy klawiaturą i dostępem do internetu. Uzależnienie od mediów, zhakowane i fejkowe konta, stalking, cyberprzemoc - to tylko część mrocznej strony życia w sieci. Trochę przerażający jest też wizerunek ludzi, którzy, siedząc non stop w mediach, w fanowskiej króliczej norze, śledzą każdy ruch swego idola - gotowi w każdej chwili do natychmiastowej reakcji i błyskawicznej przeróbki zdjęć na memy.

Książka zaskoczyła mnie oryginalnym tematem, odbiegającym od typowych młodzieżówek. Jest też wręcz naszpikowana napięciem, bo Tessie i Ericowi trudno jest zbalansować kryzysową sytuację. Prześladowca Tessy nadal ją tropi. Celebrytę zaś chroni przed pogrążeniem się cały zarabiający na nim sztab; skąd więc to ciągłe poczucie zagrożenia? A może ktoś go okłamuje?

Ja powiem szczerze: wciągnęła mnie ta nietypowa historia. I mam teraz poważny niedosyt z powodu braku znajomości pierwszej części!



 K T O Ś   M N I E   O K Ł A M U J E
(TELL ME NO LIES)
CYKL: FOLLOW ME BACK # 2
A.V. GEIGER
PRZEKŁAD: MARCIN MACHNIK
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

SAVE US








Kiedy jeszcze zimą zaczynałam moją przygodę z trylogią MAXTON HALL, raczej nie przeszło mi przez myśl, że będzie z tego coś więcej ponad miłe czytadełko. Nie miałam pojęcia, że za moment wpadnę po uszy, a na tom trzeci i ostatni - SAVE US będę czekać już z utęsknieniem, niczym kania na deszcz. Cóż, nieodwołalnie zakochałam się w tej historii!

W poprzednich częściach serii nie brakowało różnych zawirowań, w SAVE US jest pod tym względem już nieco spokojniej. Ale ten jakże smaczny finał to dowód na to, że autorka nadal ma mnóstwo fabularnych pomysłów, które perfekcyjnie umie przenieść na papier i stworzyć z nich pełną emocji historię, od której trudno się wręcz oderwać.

Ruby wylatuje ze szkoły po tym, jak do dyrektora dotarły kompromitujące ją zdjęcia. Z powodu tych zdjęć w liceum Maxton Hall nie ma już czego szukać także jej nauczyciel, Graham Sutton. Obojgu wali się świat i plany na przyszłość. A głównym winnym tej katastrofy, jak wszystko wskazuje, jest (znowu!) James, któremu Ruby już niejedno wybaczyła. Czy wybaczy po raz kolejny? Nie chciałabym tu zdradzać więcej szczegółów, by nikomu nie psuć przyjemności czytania, dodam więc tylko, że choć fabuła skupia się raczej na przeżyciach bohaterów, niż konkretnej akcji, czego jak czego, ale emocji jest tu nadal pod dostatkiem. Właściwie więcej, niż w którymkolwiek z poprzednich tomów.

SAVE US to idealne dopełnienie całej serii. Z trzecią, finałową częścią już w pełni widać, jaka ta historia jest przemyślana, spójna i urozmaicona. Świetnie wykreowane wątki, znane już z poprzednich tomów, rozwijają się i nabierają rumieńców. Autorka oddała tym razem głos także Grahamowi oraz - co mnie wyjątkowo ucieszyło, czekałam wręcz na to - mojemu ulubieńcowi, Alistairowi💕 Fabuła ma przyjemne tempo, wyszło też na wierzch parę nowych elektryzujących faktów. Co do naszych bohaterów - dużo już przeszli, są silniejsi, potrafią zawalczyć o swoje. Przyjemnie się obserwuje, jak te postacie dojrzewają, przeżywa z nimi ich troski i chwile szczęścia.

Poprzednie tomy czytało się pysznie i nie mogło być inaczej i z SAVE US. Tę książkę się wręcz chłonie. Jedyna niedogodność to fakt, że każda kolejna strona przybliża do nieuniknionego ostatecznego pożegnania z gromadką bohaterów. Zżyłam się z Ruby i z Jamesem (którego początkowo nawet nie lubiłam, ale zmienił się i ostatecznie skradł mi serce!). I z ich przyjaciółmi - szczególnie z Alistairem, choć w tym ostatnim tomie zachwycił mnie też Kesh i jego poczucie humoru.

Gdybym miała określić, jakie były moje odczucia po przeczytaniu ostatniego zdania SAVE US? Zachwyt - bo to wspaniale napisana, emocjonująca powieść Young Adult - powielająca milion schematów, a jednak cudowna i wręcz wzorcowa. Dopadł mnie jednak także smutek, że to już koniec. Oraz taka pocieszająca myśl, żeby przeczytać wszystko od początku jeszcze raz. Już za nimi tęsknię!

MAXTON HALL to jedna z najlepszych młodzieżowych serii, jakie dotąd czytałam. Historia o pierwszych miłościach, dojrzewaniu i walce o marzenia. Żywa, barwna, dopracowana, porywająca, z bohaterami do pokochania. Dałam się jej pochłonąć bez reszty i nie żałuję, wspaniale się przy tych książkach bawiłam. Z tym re-readem to nie żarty - na pewno do nich wrócę. I to nie raz!



SAVE US
CYKL: MAXTON HALL # 3
MONA KASTEN
PRZEKŁAD:
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

NA PRZEKÓR

Laura mieszka z babcią. Mają problemy finansowe, ale jakoś sobie radzą. Babcia dorabia szydełkowaniem, a wnuczka - dyżurami w lokalnej przychodni weterynaryjnej. Laura sporo w życiu przeszła, porzucona przez oboje rodziców. Teraz stoi u progu dorosłego życia - za chwilę matura i studia - uwzględnia jednak w swych planach na przyszłość opiekę nad chorującą babcią, która zajęła się nią, kiedy została sama.
 

Laura nie jest zbyt otwartą dziewczyną, nie ma też wielu znajomych. Jej kontakty z rówieśnikami ograniczają się do jednego oddanego przyjaciela, Adama. O koleżankach lepiej nie mówić - najlepsza przyjaciółka odwróciła się od niej w najgorszym momencie jej życia, bez skrupułów zrywając coś, co łączyło je od dzieciństwa. Kiedy pewnego dnia Laura poznaje zabawnego i przystojnego Filipa, wydaje się, że los wreszcie się do niej uśmiechnął, że się zakocha, wszystko się jakoś ułoży i będzie szczęśliwa. Wtedy jednak ktoś zaczyna do niej wydzwaniać, aż w końcu staje w progu domu, znów wywracając jej życie do góry nogami...

NA PRZEKÓR to już moje drugie spotkanie z młodą polską autorką młodzieżówek, Agatą Polte. Kilka miesięcy temu recenzowałam jej poprzednią powieść - NOWE JUTRO. O ile jednak tamtą książkę wspominam całkiem przyjemnie, jednak bez fajerwerków, o tyle nowej udało się chyba uszczknąć kawałek mojego serca. Powieść, choć w lekkim stylu, jest pełna emocji i w urokliwym słodko-gorzkim klimacie, który udziela się praktycznie od pierwszych stron. 


NA PRZEKÓR to historia o złamanych obietnicach i zawiedzionym zaufaniu. Takie właśnie bolesne doświadczenia z dzieciństwa kładą się cieniem na życiu młodziutkiej bohaterki i nie pozwalają jej się nim cieszyć, nie dają o sobie zapomnieć. Książka obfituje jednak w całą paletę różnorakich emocji, jest to więc też historia o prawdziwej przyjaźni, nieśmiało pączkującej pierwszej miłości i bliskości. Wszystko to oddane jest z wyjątkowym wyczuciem, ma w sobie odpowiedni dramatyzm, ale i konieczną odrobinę romantycznej mgiełki i lekkiego humoru, a z bohaterką łatwo się zidentyfikować. Ujął mnie też szczególnie dosyć unikalny, pełen ciepła motyw relacji wnuczki z babcią. Nieczęsto się go spotyka w młodzieżówkach, a oddany jest tu pięknie - jako silna więź dwóch osób, które są dla siebie najważniejsze na świecie.
Muszę tu jeszcze wspomnieć, że ta historia nabiera uroku także dzięki... zwierzakom Laury - każdy zwierzolub na bank uśmiechnie się przy fragmentach z hiperaktywnym psem Lokim i leniwym kotem Ninją ;)

Nowa powieść Agaty Polte to, podobnie jak jej poprzedniczka, historia bardzo życiowa i realistyczna, bez naciągania i fałszu. Fabuła błyskawicznie wciąga i czyta się świetnie. Ta książka, mimo, że momentami delikatnie naiwna, ma w sobie to specyficzne COŚ, jakąś iskrę, która oczarowuje. Bez trudu mnie sobie zjednała. Na zdecydowany plus zaliczyć można również fakt, że autorka nie próbowała wykreować jej na podobieństwo młodzieżówek z Zachodu. Nie ma tu kalkowania zachodnich wzorców. Wszystko jest tu znajome i bliskie, a takich bohaterów, jak Laura, jej babcia czy Filip możemy bez problemu dostrzec w realu. Brawa za autentyczność.

Wciąż jeszcze przekonuję się (na nowo) do rodzimych powieści i cóż, różnie z tym bywa, ale Agacie Polte to przekonywanie mnie idzie całkiem nieźle - NA PRZEKÓR zaliczam do lektur zdecydowanie udanych, i to takich, do których przyjemnie będzie wrócić. Ta wzruszająca i sympatyczna historia wraz ze swoimi bezpretensjonalnymi bohaterami i przytulną, swojską atmosferą po prostu przypadła mi do serca



N A   P R Z E K Ó R
AGATA POLTE
WYDAWNICTWO ZYSK I S-KA
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.

JEŚLI TAM JESTEŚ

Z reguły nie czytam kryminałów. Nie czuję ich, średnio odnajduję się w atmosferze pełnej zagadek.
Tymczasem właśnie przeczytałam JEŚLI TAM JESTEŚ - młodzieżówkę, która ma odrobinę kryminalny oraz zdecydowanie detektywistyczny charakterek, i muszę przyznać, że zafundowała mi ta książka niebanalną i całkiem ciekawą czytelniczą przygodę.

Zan i Priya do niedawna były niczym papużki nierozłączki. Ale Priya wyniosła się z ojczymem na drugi koniec kraju i kontakt z nią się urwał. Zan czuje się odrzucona. Wszyscy radzą, żeby zapomniała o Priyi i ruszyła dalej, ale coś nie daje jej spokoju. Wszystko, co Priya wrzuca na Facebooka czy Instagram, wydaje się dziwne. Czy jej przyjaciółka po prostu próbuje ułożyć sobie życie na nowo? Zan postanawia bliżej zbadać sprawę, znajdując sprzymierzeńca w nowym chłopaku w szkole - Loganie. Razem rozpoczynają - cóż, chyba można tak to nazwać - śledztwo. Czy uda im się dowiedzieć, co tak naprawdę kryje się za przeprowadzką Priyi i jej nowym, rzekomo tak szczęśliwym życiem?

JEŚLI TAM JESTEŚ, debiut młodej autorki, absolwentki Bowdoin College i adeptki aktorstwa komediowego, to historia o sile przyjaźni - takiej na dobre i na złe, która łatwo nie odpuszcza, nawet wystawiona na ciężką próbę. To także opowieść o drugiej szansie i korzystaniu z niej oraz... nieprzewidywalnej, zaskakującej pierwszej miłości ;)

Książka ma przyjemne tempo, ciekawe tło obyczajowe i intrygującą fabułę, w której stopniowo, w miarę postępu śledztwa i pojawiających się kolejnych tropów, narasta stosowne napięcie.
Bohaterowie są przyjemnie wykreowani i budzą nieodpartą sympatię. Zan to dziewczyna nieco skonfliktowana z samą sobą, bez konkretnych planów na przyszłość. Jej życie nabiera barw, gdy zjawia się w nim Logan, o którym krążą plotki, nijak nie dające się pogodzić z tym, co dostrzega w tym wrażliwym chłopaku sama Zan. Połączy ich zagadka dotycząca Priyi, ale i coś więcej. Bardzo podobał mi się rozwój ich relacji i subtelna chemia, jakie się między nimi tworzyła.
Dobrze wypadły też wątki ich skomplikowanych relacji rodzinnych.

Powieść Katy Loutzenhiser okazała się całkiem błyskotliwą jak na debiut lekturą z dozą dreszczyku, choć może z nie do końca dopracowaną intrygą. Zabawa w detektywa wraz z Zan i Loganem była zdecydowanie zajmująca i przyjemna, chociaż wyobrażałam sobie chyba bardziej dramatyczny finał, ale ostatecznie to młodzieżówka w lekkiej, wakacyjnej konwencji, i choć zahacza o poważne tematy, nie zgłębia ich zbytnio, stawiając raczej na atmosferę tajemnicy i niecodziennej przygody.
Ta dość zmyślnie skonstruowana i niejednowymiarowa historia udowadnia też, że dobrze mieć kogoś, kto zna cię jak przysłowiową własną kieszeń i zauważy, jeśli coś będzie nie tak;)

"Nasza przyjaźń miała trwać wiecznie. Bo czasem zdarza się miłość, która nie przemija, nie rozpada się ani nie komplikuje."


J E Ś L I   T A M   J E S T E Ś
(IF YOU OUT THERE)
KATY LOUTZENHISER
PRZEKŁAD: JOANNA DZIUBIŃSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

Z GŁOWĄ W GWIAZDACH

Jesteście spontaniczni czy lubicie wszystko planować, skrupulatnie zaznaczając w kalendarzu?
Jeśli to drugie, to na pewno dogadalibyście się z Zorie Everhart. Planowanie daje tej dziewczynie poczucie, że ma kontrolę nad swoim życiem. Ale czy rzeczywiście tak jest?
Spójrzmy. Rodzinny biznes (prywatna klinika zdrowia i urody) coś ostatnio traci klientów, prawdopodobnie przez sąsiedztwo sex-shopu. Małżeństwo rodziców Zorie, jak dziewczyna przypadkiem odkrywa, wisi praktycznie na włosku. A jej wakacyjne plany biorą w przysłowiowy łeb - zamiast wyjazdu z kółkiem astronomicznym, mama namawia ją na karkołomny wyjazd na kamping w górach ze znajomymi. Na wyprawę jedzie Brett, do którego dziewczyna ma wyraźną słabość, odkąd namieszał jej trochę w głowie. Okazuje się jednak, że będzie tam także Lennon McKenzie. Syn sąsiadek i właścicielek sex-shopu. Kiedyś jej najlepszy przyjaciel. A od roku wróg, który - uwaga - złamał jej serce.

Na tej wyprawie nic nie idzie tak, jak trzeba. Jedni traktują ją serio, inni chcieliby się po prostu spontanicznie dobrze bawić. A ponieważ zabawa z alkoholem i dzikie harce po nocach nie idą w parze z pobytem na terenie parku przyrody, między skłóconymi biwakowiczami szybko dochodzi do niesnasek i wzajemnych pretensji. Rozłam w paczce sprawia, że w zasadzie bezstronna Zorie budzi się pewnego ranka, pozostawiona w obozowisku wysoko w górach, tylko z dziką zwierzyną i... z Lennonem. Trudy wędrówki na szlak i liczne niebezpieczeństwa pozwalają im zakopać wojenny topór i zbliżają ich znowu do siebie. Ale czy na tyle, by wyjaśnili sobie, co ich tak naprawdę rok temu rozdzieliło?

Z GŁOWĄ W GWIAZDACH to połączenie młodzieżowego romansu z przygodówką. To urocza, romantyczna historia z odrobinką pikanterii, wychodząca poza ramy sztampowej, wakacyjnej love story, której wyjątkowości dodają zarówno nieszablonowi bohaterowie, jak i piękne okoliczności dzikiej kalifornijskiej przyrody.
Ale żeby nie było zbyt słodko, autorka mądrze dodała do fabuły także parę kropel goryczy i odrobinę dreszczyku. Wyznania i pocałunki pod gwiazdami, w górskiej leśnej głuszy, przeplatają się tu z przygodami, przyprawiającymi co najmniej o solidne wzdrygnięcie.  

Książka traktuje o pierwszej miłości, zawiedzionych nadziejach, ale i rodzinnych problemach (odrobinę w duchu Romea i Julii), które mają ogromny wpływ na naszych bohaterów i długi czas nie pozwalają im się porozumieć. Jedyna w swoim rodzaju lekcja przetrwania w górach, z dala od rodziców, skłania ich, by spróbowali zawalczyć o swoje także w życiu; a prawda, która z czasem wychodzi na jaw, pozwala im spojrzeć na pewne sprawy z nowej perspektywy.

Zorie i Lennon od początku w zasadzie skradli mi serce. Gryzłam się z tym mocno, co takiego ich skłóciło i nie mogłam się doczekać, aż sobie wszystko w końcu wyjaśnią. Łączy ich świetna, specyficzna chemia. Oboje są z tych, których łatwo uznać za trochę dziwnych, ale w najlepszym tych słów znaczeniu ;) Ona - fanka gwiazd, planuje studiować astronomię. On, syn przebrzmiałego punkrockowca, wygląda, jakby go ktoś żywcem wyciął z mrocznej mangi. To jednak Lennon, jak na ironię, okazuje się najdojrzalszy ze wszystkich nastoletnich bohaterów w tej książce. Dość rzec, że życzę każdemu wybierającemu się pod namiot, tak rozsądnego i zaradnego towarzysza, jak on - ten chłopak to złoto :D
 
Z GŁOWĄ W GWIAZDACH to wyjątkowa, przyjemna lektura w sam raz na lato. I na każdą inną porę roku także.
Rozbawi żywymi, cudownymi dialogami i łamiąc pewne stereotypy, zauroczy, trochę też zasmuci, bo jak w życiu, nie wszystko w niej układa się po myśli bohaterów. To książka pełna niespodzianek, która, wierzcie mi - przekazuje znacznie więcej, niż zasady prawidłowego biwakowania, zapewniając ekscytującą przygodę i emocjonującą lekturę!

"Jakby między nami doszło do nagłego przeskoku potężnej energii, która teraz wibruje. Jak na znaku stojącym za moimi plecami, głoszącym: 'UWAGA NA KRAWĘDŹ. SKAŁY SĄ ŚLISKIE!'"


Z   G Ł O W Ą   W   G W I A Z D A C H
(STARRY EYES)
JENN BENNETT
PRZEKŁAD: ANNA BERETA-JANKOWSKA
WYDAWNICTWO IUVI
2019

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Iuvi.

SAVE YOU

Druga część młodzieżowej trylogii MAXTON HALL - SAVE YOU to kontynuacja losów Ruby i Jamesa z SAVE ME , która miała swoją premierę w lutym.

W SAVE YOU bohaterowie - choć nadal to licealiści - ogólnie są już dojrzalsi, a fabuła też uderza w poważniejsze tony. Zwłaszcza James i Lydia - bliźniaki, za których sprawą tak się namieszało w poukładanym jak dotąd życiu Ruby Bell, nie są już tacy beztroscy. I nigdy już nie będą. Muszą uporać się z nie lada stratą i pozbierać po rodzinnej tragedii. Lydia ma jeszcze inny poważny problem, który przewartościuje i totalnie przemebluje jej życie. James z kolei, nie potrafiąc poradzić sobie z cierpieniem, narobił okropnych głupstw. Stracił Ruby, ale pragnie ją odzyskać. Pytanie tylko, czy Ruby będzie w stanie kolejny raz mu wybaczyć.

SAVE YOU dokonała ze mną tego, co nie udało się jej poprzedniczce - oczarowała mnie i w końcu wciągnęła w tę historię. Wcześniej miałam wobec niej trochę zastrzeżeń, wydawała mi się przerysowana, nienaturalna. Być może miałam zbyt wysokie oczekiwania, ale czegoś mi w niej brakowało. Nie było iskry. Dość rzec, że nie interesowała mnie zbytnio para głównych bohaterów! Teraz... trzymam za nich kciuki jak nigdy dotąd ;)
 

W SAVE YOU, choć fabuła nadal opiera się na relacji Ruby i Jamesa, znalazły się także rozdziały, w których narratorkami są ich siostry: Ember i Lydia. Ten manewr okazał się bardzo trafiony, ponieważ pozwolił spojrzeć na tę  historię z innej perspektywy. Obie siostry dały się bliżej poznać, a ich wątki, choć poboczne, wniosły odrobinę nowego i zaintrygowały na równi z głównym. Polubić Ember nie jest trudno, bo to na wskroś sympatyczna dziewczyna. Lecz kupiła mnie także nowa wersja Lydii. Poprzednio była mocno irytująca, ale teraz trudno z nią nie trzymać, gdy staje przed istnym wyzwaniem życia, zwłaszcza, że jedyne osoby, na których może w tej sytuacji polegać, to jej brat i przyjaciele. Co ciekawe, ten krąg przyjaciół się trochę rozszerza, a sama Lydia daje się poznać, jako osoba pełna ciepła i serdeczności.

Tym razem można również poznać bliżej przyjaciół pary głównych bohaterów: Lin, Kesha, Alistaira, Wrena  i Cyrila. Są przyjemnie zróżnicowani, o ciekawych osobowościach. Nie służą tylko za tło, ale mają swoje dążenia, borykają się z własnymi problemami. Gdybym mogła ponarzekać, powiedziałabym, że było mi zdecydowanie za mało mojego ulubieńca Alistaira. Ale może następnym razem będzie go więcej?
Ogólnie sporo się w tej gromadce przyjaciół dzieje, co zapowiada kolejne zmiany i nowe, ciekawe komplikacje.

SAVE YOU to historia o idealnie wymierzonych emocjach, w której jest i miłość, i przyjaźń, pokonywanie problemów, które nie są wyssane z palca. Pewne granice między bohaterami, wyraźne w pierwszym tomie, ulegają zatarciu. Wątek romantyczny ładnie ewoluował i
byłam w końcu w stanie uwierzyć w miłość Ruby i Jamesa, którzy sporo już razem przeżyli. Tym razem ma to wszystko intensywniejszy smak, jest głębsze, dojrzalsze, a oni sami jakby pełniej wykreowani.
Sporo miejsca w tej książce zajmuje też delikatny motyw dochodzenia do siebie po stracie bliskiej osoby, który dowodzi, jak ważne w takich chwilach jest mieć obok siebie kogoś bliskiego, kto udzieli bezinteresownego wsparcia.

Mona Kasten powoli staje się jedną z moich ulubionych autorek młodzieżowych romansów. Mimo, że sięga po utarte schematy tego nurtu, wtłoczyła w niego sporo świeżej krwi. Lekkość jej stylu jest nadal wyjątkowa. Ma też niewątpliwy dar do tworzenia ciekawych bohaterów, którzy przypadają  do serca i konstruowania fabuły, która niesamowicie wciąga.

SAVE YOU finiszuje kolejnym, w sumie chyba spodziewanym dramatycznym zwrotem akcji, więc z niecierpliwością czekam na tom trzeci. Jakkolwiek się ta historia rozwinie, wierzę, że warto będzie to przeczytać. Kto polubił lekkie pióro tej autorki i tworzone przez nią młodzieżówki, nie powinien sobie odpuścić tej serii!

„Każdy jest słaby, każdy może coś stracić.”

S A V E   Y O U
CYKL: MAXTON HALL # 2
MONA KASTEN
PRZEKŁAD: EWA SPIRYDOWICZ
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Jaguar.

TO, CO ZAKAZANE

PRZEDPREMIEROWO

O tej książce przeczytałam pierwszy raz na blogu Agaty. Zainteresowała mnie bardzo jej wyjątkowo trudna, kontrowersyjna tematyka. Właśnie z jej powodu powieść Tabithy Suzumy porównywana jest do KWIATÓW NA PODDASZU. Ten kontrowersyjny temat to oczywiście kazirodztwo, a o tym, że jest on bulwersujący, miałam okazję przekonać się, wrzucając parę dni temu zdjęcia książki na mojego bookstagrama, gdzie spotkała się ona zarówno z ogromnym zainteresowaniem ze strony niektórych, i... równie wielkim uprzedzeniem ze strony innych.

TO, CO ZAKAZANE to historia dzieci z rodziny Whitely. Jest ich pięcioro: Lochan, Maya, Kit, Tiffin i mała Willa. Ojciec odszedł od nich, zakładając nową rodzinę i mimo wcześniejszych deklaracji, wkrótce w ogóle zapomniał, że istnieją. Matka z kolei, rozgoryczona tym, że ją zostawił, przypomniała sobie, że jej też należy się coś jeszcze od życia. Alkohol, imprezy i romans z pracodawcą okazały się ważniejsze od dzieci.

Muszą więc zadbać o siebie same. Główny ciężar opieki nad rodzeństwem spada na 17-letniego Lochana, w czym pomaga mu o rok młodsza Maya. Praktycznie zastępują rodziców swym braciom i siostrzyczce, choć oni również wciąż formalnie są dziećmi. Mimo, że sami też chodzą do szkoły i przygotowują się do egzaminów, starają się by dom funkcjonował jak należy: gotują, piorą, pomagają w lekcjach, kąpią, utulają rodzeństwo do snu. Zdeterminowani walczą o to, by opieka społeczna nie dowiedziała się o faktycznym stanie rzeczy, co doprowadziłoby do nieuchronnego rozdzielenia ich z ukochanym rodzeństwem.

Lochan cierpi na fobię społeczną. Poza domem do nikogo się nie odzywa, nawet na lekcjach. Nie ma przyjaciół, dziewczyny. Jego jedyną przyjaciółką i osobą, która go na wskroś zna i rozumie, jest siostra. Od zawsze łączy ich szczególnie silna więź. Oboje muszą szybko dojrzeć, nie mogąc liczyć na dorosłych. Barykadują się we własnym świecie, odseparowując od rówieśników i obcych.
Ale w kontaktach między bratem a siostrą, choćby najbliższych, też istnieje granica. Tymczasem Lochan i Maya, osamotnieni w codziennej dramatycznej walce o utrzymanie rodziny, pewnego wieczoru tę granicę przekraczają. Choć wiedzą, że to nielegalne, zakochują się w sobie. Konsekwencje tego kroku okażą się wręcz miażdżące.

Ta powieść kryje w sobie ogromny dramat i stawia przed kwestią niezwykle trudną do rozstrzygnięcia. Podwójna narracja, zarówno Lochana jak i Mai, daje głęboki wgląd w tę relację, pozwala przyjrzeć się, jaki dramat oboje przeżywają. Ich uczucie, starannie ukrywane i stające się źródłem przytłaczającego napięcia, przynosi im mnóstwo udręki i cierpienia. Można uznać, że słusznie. Albo i nie. Jasne, to nie powinno się było nigdy wydarzyć. Ale prawdopodobnie nie wydarzyłoby się, gdyby tych dwoje miało normalny dom i rodziców. Bardzo trudno jest więc ich osądzić, widząc, z czym się na co dzień zmagają i jak nienaturalna sytuacja do tego doprowadziła. Ich wzajemny pociąg miesza się tutaj z poczuciem idealnej więzi, wsparcia, którego nie dostaną od nikogo innego. Zakazane uczucie splata się z ogromną tęsknotą za normalną rodziną, domem. I z walką o byt.

Tabitha Suzuma stworzyła historię, która poraża i szokuje. Ale zarazem urzeka. Wypełniła ją emocjami, które się w ogromnym stopniu udzielają. Co ważne - jest to tak napisane, że mimo bulwersującego tematu, w tej książce dogłębnie zniesmacza coś kompletnie innego - zachowanie bezmyślnej matki, która własne dzieci ma totalnie gdzieś.
Czytałam tę książkę, czując bezbrzeżny gniew na tę kobietę; współczując porzuconym przez nią dzieciakom; i dzieląc ból, napięcie i strach z Lochanem i Mayą.

Na dodatek Lochan to jeden z najlepiej wykreowanych bohaterów YA, spośród wszystkich takich książek, jakie czytałam. Jego walka o utrzymanie rodziny, przy jednoczesnym zmaganiu się z fobią i zakazanym uczuciem, wydaje się wręcz heroiczna. Uderza też jego przywiązanie i miłość do dzieci. Dla ich dobra gotów jest na absolutnie każde poświęcenie.

TO, CO ZAKAZANE to wyjątkowa młodzieżówka. Napisana z delikatnością, niemal czułością, a jednocześnie wielką odwagą. Stawiająca czytelnika pod ścianą. To przejmujący do głębi obraz samotności nastolatków, obarczonych ciężarem ponad siły. To także mocne oskarżenie o skandaliczne zaniedbanie ze strony dorosłych. Ale też dojrzała, z wielkim wyczuciem napisana i łamiąca serce opowieść o niemożliwej, tragicznej miłości.

"Nie posłucham tej tykającej bomby w mojej głowie, nie będę myśleć o przyszłości, o tej wielkiej ciemnej dziurze, w której żadne z nas nie umie egzystować, ani razem, ani osobno..."

T O,  C O   Z A K A Z A N E
(FORBIDDEN)
TABITHA SUZUMA
PRZEKŁAD: JOANNA KRYSTYNA RADOSZ
WYDAWNICTWO MŁODZIEŻÓWKA / PAPIEROWY KSIĘŻYC
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Młodzieżówka / Papierowy Księżyc.

SAVE ME

SAVE ME to książka o niezamożnej, ambitnej dziewczynie oraz bogatym, aroganckim chłopaku, którzy mają się ku sobie wbrew dzielącej ich przepaści społecznej - choć, jak się bliżej przyjrzeć, nie jest ona tu znów taka wielka, jakby się mogło wydawać ;). Historia Ruby Bell, skromnej i trochę zahukanej uczennicy elitarnego liceum Maxton Hall, oraz Jamesa Beauforta, również ucznia tejże szkoły, którego na zajęcia przywozi Royce'm własny szofer, to nic innego, jak współczesna wariacja na temat Kopciuszka.

Ruby to taka szkolna szara myszka, nie chcąca rzucać się w oczy. Ma swoje wzniosłe plany, w których główną rolę odgrywają studia w Oksfordzie. Tymczasem przez przypadek staje się świadkiem czegoś, co mogłoby narobić rodzinie Jamesa niezłych kłopotów, więc przystojny, nadziany rudzielec zamierza ją przypilnować, by nikomu o niczym nie pisnęła - nieważne, że ani jej to w głowie. W trakcie pilnowania poznają się bliżej i zaczyna między nimi iskrzyć. 

Jednak czy związek zwykłej dziewczyny i bogacza, związanego nazwiskiem z branżą modową, ma w ogóle rację istnienia?
 
"Wszystko będzie możliwe, gdy sam dla siebie przestaniesz być przeszkodą."

Mona Kasten to autorka z wyjątkowym talentem i swobodnym piórem. Uwielbiam lekkość, z jaką kreuje swoich bohaterów i wciąga w ich sprawy i świat. Jest dobra w opisywaniu zarówno romantycznych uniesień, prozy życia jak i epizodów pełnych humoru. Wciąż mam w pamięci, jak świetnie się bawiłam, czytając FEEL AGAIN  i właśnie takie klimaty spodziewałam się odnaleźć w nowej serii. 

Klimat oczywiście się znalazł, w tę historię od pierwszej strony po prostu się wsiąka. Odrobinę gorzej wypadła jednak sama fabuła, z której w pewnym momencie robi się trochę taka krówka ciągutka; z początku żuje się ją ze smakiem, a potem marzy tylko, by się rozpuściła. Impreza, mecz, impreza, randka, impreza... Życie bohaterów zdaje się toczyć z małymi przerwami od jednego melanżu do drugiego. A mowa, przypominam, o 18- latkach, przed którymi za moment trudne egzaminy na prestiżowe studia. Kiedy oni się uczą - nie mam bladego pojęcia.

Na tym tle perypetie Ruby i Jamesa (a raczej Ruby z Jamesem), początkowo oparte na utarczkach, potem na rosnącej wzajemnej miłosnej fascynacji, wypadły sympatycznie, chwilami wręcz uroczo. Między tą dwójką od początku nie brak sytuacji pełnych napięcia, ale również i tych zabawnych. Choć nie wciągnęło mnie to tak, jak się tego spodziewałam, przyjemnie się obserwuje, jak rozwija się ta znajomość i jaki obiera kurs.


Ruby to bohaterka, z którą mogłaby się utożsamić niejedna dziewczyna, chyba nie da się jej nie polubić; oddana rodzinie i przyjaciółce, słabo odnajduje się w towarzystwie bogatych rówieśników, w którym jest czymś w rodzaju pariaski. Jednak jak na skromną i nieśmiałą solidnie mnie zaskoczyła, odkrywając pod koniec swoją drugą naturę ;)
Wobec Jamesa pozostałam dość neutralna i myślę, że miało na to wpływ jego karygodne w paru sytuacjach zachowanie rozkapryszonego bogatego chłoptasia. Nie byłam też przez to zbyt skłonna użalać się wraz z nim nad jego nieszczęsnym losem przyszłego modowego potentata. Ten wychowany w luksusach złoty chłopiec marzy o wyzwoleniu się z jarzma rodzinnych obowiązków, ale musi ocknąć się i pomyśleć o realnych możliwościach usamodzielnienia się, a nie bujać w obłokach. Mam wielką nadzieję, że w dalszych tomach tak właśnie zrobi i w pełni się zrehabilituje.

Książkę czytało mi się szybko, przyjemnie i nie rozczarowała mnie w żaden szczególny sposób. Ale i nie oczarowała. Broni się świetnym stylem, więc chętnie sięgnę po kolejne tomy, choć jak na razie moje serce zdobył nie tyle James wraz z Ruby, co postać, która moim zdaniem trochę im tę historię ukradła ;) - Alistair ♥ To właśnie on i jego perypetie (a sporo tam rozrabia!) przykuły w tej książce gros mojej uwagi. 
Nie pogniewałabym się, gdyby Mona Kasten napisała kiedyś całkiem osobną powieść właśnie o nim ;)



S A V E   M E
CYKL: MAXTON HALL # 1
MONA KASTEN
PRZEKŁAD: EWA SPIRYDOWICZ
WYDAWNICTWO JAGUAR
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Jaguar.

NOWE JUTRO


NOWE JUTRO to typowe Young Adult we współczesnej polskiej rzeczywistości. O ile jednak po sam gatunek sięgam bardzo często, o tyle właśnie nie przepadam za rodzimymi realiami. Jednak w tym wypadku byłam po prostu ciekawa, jak może wyglądać współczesna polska młodzieżówka, stworzona przez kogoś niewiele starszego od jej bohaterów. Agata Polte ma zaledwie 22 lata i jest to jej druga powieść, a po lekturze NOWEGO JUTRA przyszło mi stwierdzić z przyjemnym zaskoczeniem, że choć dopiero zaczyna swoją przygodę z książkami, czuć w tym, co tworzy, spore obycie i swobodę w kreowaniu fabuły i postaci. NOWE JUTRO to całkiem zgrabna, bezpretensjonalna historia, nie odbiegająca klimatem od powieści młodzieżowych z Zachodu i poruszająca typowe nastoletnie tematy typu szkoła, randki, imprezy czy narkotyki. Zahacza też jednak o delikatne i drażliwe kwestie, takie jak bycie ocenianym ze względu na status społeczny, zmaganie się z bolesną stratą czy problemy w rodzinie. 

Bohaterka i narratorka tej książki, Oliwia, jest w klasie maturalnej. To skromna dziewczyna, która raczej stroni od chłopaków, skupiając się na nauce i wolontariacie w przedszkolu. W jej domu się nie przelewa, ciężko jej też wytrzymać z ojcem alkoholikiem. Kilka lat temu rodzinę Oliwii spotkała tragedia, po której ojciec znalazł ukojenie w nałogu. Dziewczyna odkłada każdy grosz na studia, które mogą być dla niej szansą na wyrwanie się z domowego piekła i na nowy rozdział w życiu. 

Tymczasem poznaje swego rówieśnika, Mikołaja, chłopaka, który odpracowuje za karę zniszczenie publicznego mienia. Początkowo bierze go za aroganckiego bogatego dupka, ujeżdżającego swym nieskazitelnym audi. Z czasem jednak przekonuje się, że jego wizerunek na użytek publiczny nie jest zbyt prawdziwy. Przy bliższym poznaniu okazuje się, że Mikołaj to fajny chłopak z poukładanymi priorytetami. Szybko zawiązuje się między nimi nić wzajemnego zrozumienia i fascynacji. Kiedy zostają parą, zdaje się, że nic nie mogłoby ich ze sobą skłócić. Wkrótce pojawiają się jednak pewne przeszkody, które w końcu doprowadzają między nimi do rozłamu.

Oliwia i Mikołaj to postacie, wywodzące się jakby z dwóch różnych światów. Mikołajowi nie brakuje pieniędzy i wszelkich wygód, może żyć beztrosko, nie przejmując się zbytnio przyszłością - ma ją raczej zapewnioną. Oliwia wręcz przeciwnie - skrupulatnie planuje, liczy się z każdym, nawet drobnym wydatkiem; dobrze wie, że o swoją przyszłość musi zadbać sama.

Historia Oliwii i Mikołaja, których związek jest dla ich otoczenia pewnego rodzaju wyzwaniem, jest po prostu bardzo życiowa. Podziały i różnice ze względu na posiadany majątek istniały od zawsze. I choć może się wydawać, że współcześnie nie jest to aż takim problemem, zdarzają się sytuacje, które świadczą o tym, że w mentalności niektórych nic się w tej kwestii tak naprawdę nie zmieniło. Muszę jednak przyznać, że główna przeszkoda, jaka stanęła Oliwii i Mikołajowi na drodze do bycia razem, wydała mi się trochę groteskowa, jakby rodem z tureckiego serialu. Podobał mi się za to charakter Oliwii, która ma w sobie coś niezłomnego oraz sposób, w jaki autorka opisała rodzące się między Liwką a Mikim uczucie, te pierwsze drgnienia kiełkującej miłości.

"Czasami trzeba po prostu z kimś pomilczeć i tylko czuć przy sobie jego obecność, by poczuć się choć odrobinę lepiej."

NOWE JUTRO to powieść, która nie ma w sobie wyjątkowej głębi ani wyszukanych metafor, ale f
abuła ogólnie od początku do końca konsekwentnie trzyma się wątków i wypada naprawdę nieźle. Ta prosta opowieść z sympatycznymi bohaterami, takimi z sąsiedztwa, to nie tylko dobra lektura dla nastolatków, którym pewnie wyda się zwyczajnie bliska. To również książka w sam raz na odstresowanie, którą czyta się szybko, z przyjemnością i uczuciem swojskości (w końcu to nasze rodzime podwórko ;))

 Nie czytałam pierwszej powieści Agaty Polte, która ukazała się w ubiegłym roku, ale myślę, że teraz, znając już jej możliwości, przy nadarzającej się okazji chętnie po nią sięgnę. Moim zdaniem autorka ma potencjał, a biorąc pod uwagę jej młody wiek, można jej życzyć tylko dalszego rozwoju, mnóstwa weny i kolejnych, coraz bardziej udanych książek.

"(...)... wczoraj się skończyło, było za późno by je zmienić. Ale mogliśmy zacząć nowe jutro. Mogliśmy spróbować od początku, spróbować rozwiązać to wszystko."


N O W E   J U T R O
AGATA POLTE
WYDAWNICTWO ZYSK I S-KA
2019

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Wydawnictwu Zysk i S-ka.

MIĘDZY NAMI CHAOS



















Złamana ręka, złamane serce, utrata przyjaciela i sądowy zakaz zbliżania się do byłej dziewczyny - oto z czym musi borykać się Arthur, 18-letni bohater książki MIĘDZY NAMI CHAOS. Wychowujący go samotnie ojciec wysyła go do wujostwa. Być może z dala od domu Arthur będzie mógł poukładać sobie różne rzeczy, dojść do siebie i zapanować nad bałaganem, który wybuchł w jego życiu.
Ale oczywiście tak się nie dzieje. Przypadkowo znalezione zapiski zmarłego kilka lat wcześniej dziadka, sprawiają, że Arthur zaczyna zastanawiać się, kim tak naprawdę był ten człowiek, którego nie zdążył nawet dobrze poznać. Bo jak pogodzić obraz mrukliwego dziwaka z Alzheimerem, który na tydzień przed śmiercią formalnie uciekł z domu, z wielkim Arthurem Louisem Pullmanem Pierwszym, ponoć kultową postacią amerykańskiej literatury?

Arthur uświadamia sobie, że choć jego rodzina żyje właściwie z tantiem po jedynym literackim sukcesie dziadka sprzed lat, jego osoba to w rodzinnym kręgu niewygodny temat. Rozczarowany własnym życiem, chłopak postanawia wyruszyć w wędrówkę śladem ostatniej podróży swego dziadka, chcąc go lepiej zrozumieć i zapewnić mu w pamięci bliskich właściwe miejsce. Podróżując pociągiem przez kolejne miasta, które jego sławny przodek w zagadkowych celach odwiedzał w młodości, Arthur stopniowo odkrywa zdumiewającą prawdę o tym skrytym człowieku.

"Czasami jedyny sposób, żeby nauczyć kogoś doceniać to, co ma, to mu to zabrać."

Debiutancka powieść młodego pisarza Samuela Millera na pierwszy rzut oka wyglądała mi na typową młodzieżówkę. Szybko jednak okazało się, że to coś znacznie więcej, niż kolejna, trącąca banałem historia o zagubionym nastolatku. Arthur to sympatyczny chłopak, który zmaga się z załamaniem nerwowym. Jego plany życiowe kompletnie się posypały, nie potrafi także dogadać się z ojcem, a nieobecna matka jest jedną wielką niewiadomą. Widzimy, jak Arthur miota się, balansując na krawędzi. W tej beznadziei działalność jego przodka sprzed kilkudziesięciu lat pozwala mu oderwać się od swych bolączek i wydaje mu się pewnego rodzaju drogowskazem, Wielkim Celem, który musi jednak najpierw rozszyfrować. Jego spontaniczna podróż, obfitująca w wiele przygód i dramatycznych chwil, a także nowych ekscytujących znajomości, nadaje tej książce charakteru niezwykłej powieści drogi, tej dosłownej i w przenośni, podczas której Arthur konfrontuje się z własnymi problemami i szuka właściwiej ścieżki, którą mógłby odtąd w swym życiu podążać.

Książka nawiązuje do burzliwych wydarzeń w Stanach w latach 60-tych, które były wyrazem sprzeciwu wobec amerykańskiej polityki i palącego problemu wojny w Wietnamie. Demonstracje i protesty rozprzestrzeniały się wtedy na cały kraj. Zaznaczę tutaj, że nie trzeba być znawcą historii, by zrozumieć rolę i sens tych wydarzeń, bo autor przybliża je nam w ciekawy i przystępny sposób. Bohater tej książki, urodzony wiele lat później, oczywiście zna je jedynie ze szkolnych podręczników, ale stają się one mu dużo bliższe i nabierają szczególnej wagi, gdy zgłębiając życiorys swego dziadka, poznaje prawdę o jego bolesnej przeszłości.

Warto tu też wspomnieć, że fabuła powieści bazuje na stworzonym przez autora ciekawym pomoście między dwiema amerykańskimi kulturowymi ideologiami: beatników i hippisów. Dziadek Arthura jest kimś pomiędzy. Ideologicznie bliżej mu do tych drugich, ale jednocześnie to spadkobierca beatników, co znajduje wyraźne odzwierciedlenie w jego twórczości, której fragmenty wplecione zostały w narrację Arthura. W tych zapiskach, chwilami dość chaotycznych, kryje się dramat, owiany romantyczną mgiełką tajemnicy, który mnoży wiele pytań. Prawdziwy Wielki Cel Arthura Louisa Pullmana Pierwszego to zagadka, która domaga się rozwikłania niemal do ostatnich stron. I, wierzcie mi, okazuje się Wielką Niespodzianką :)

MIĘDZY NAMI CHAOS to zaskakująco ciekawy i niebanalny debiut, zgrabnie łączący w sobie poważniejsze klimaty młodzieżowe z literaturą obyczajową i doprawiony szczyptą prawdziwej historii. To poruszająca opowieść o rodzinnych więziach z przeszłości, które czasem trzeba odkryć na nowo, by móc czerpać z nich siłę, ukazująca, że niezmienne wartości i idee mogą w piękny, ponadczasowy sposób łączyć pokolenia.

"Na końcu życia historia człowieka jest napisana słowami, których nigdy nie wypowiedział."


M I Ę D Z Y   N A M I   C H A O S
(A LITE TOO BRIGHT)
SAMUEL MILLER
PRZEKŁAD: MAGDALENA GRALA-KOWALSKA
WYDAWNICTWO BURDA
2018

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Burda.

ŻÓŁWIE AŻ DO KOŃCA


Rok temu na portalach książkowych i w księgarniach zrobiło się pomarańczowo za sprawą nowej, mocno wtedy wyczekiwanej powieści kultowego pisarza literatury młodzieżowej. Chodzi oczywiście o Johna Greena i jego ŻÓŁWIE AŻ DO KOŃCA. Wtedy jeszcze zaczynałam moją przygodę z tym autorem, znając go tyle, co nic, więc książka dopiero z czasem wzbudziła moje żywe zainteresowanie. Trochę to potrwało (ledwie roczek!) i tradycyjnie spóźniona, całkiem niedawno miałam okazję w końcu sprawdzić, czy po kilku latach milczenia autor stanął na wysokości zadania i zadowolił swych fanów.

ŻÓŁWIE... to historia niejakiej Azy Holmes. To zwykła amerykańska nastolatka, przed którą ostatni rok nauki w szkole średniej i wybór studiów, który pewnie ukierunkuje jej całą późniejszą karierę zawodową. Dziewczyna dobrze się uczy i ma ambitne plany, na które jednak niekoniecznie stać jej samotnie wychowującą ją matkę nauczycielkę. Niestety jest też coś, z czym Aza zmuszona jest od kilku lat się borykać, i co poważnie utrudnia jej życie i zakłóca relacje z otoczeniem. Mowa tu o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych, przez które Aza żyje w ciągłym lęku, że się ubrudzi, czymś zarazi i... No tak, umrze. Ma już nawet konkretne podejrzenie, na co. Będzie to niechybnie rzekomobłoniaste zapalenie jelit. Aza w wyjątkowo przesadny sposób dba więc o czystość i stale wypatruje u siebie objawów zakażenia. Ma jedną przyjaciółkę, Daisy, która, znając ją od lat, akceptuje jej dziwactwa, lecz w stosunku do reszty świata nasza bohaterka trzyma duży dystans, bardziej lub mniej świadomie alienując się od rówieśników.

"Śmiałam się razem z nimi, ale miałam wrażenie, że obserwuję to wszystko z bardzo daleka, jakbym oglądała film o swoim życiu zamiast je przeżywać."

Sytuacja ma szanse ulec pewnej zmianie, gdy Aza angażuje się wraz z Daisy w prywatne śledztwo, szukając zaginionego miliardera. Za informacje o miejscu jego pobytu wyznaczono niebagatelną sumę, która obu dziewczynom bardzo by się przydała. Przed laty Aza znała się z synem bogacza, Davisem, ich przyjaźń jednak się nie rozwinęła. Pewnie się zastanawiacie, czy odświeżenie znajomości z nerdowatym nastoletnim miliarderem poskutkuje romansem. Tylko jak tu się lekkomyślnie dać porwać uczuciom i zakochać, skoro przez całowanie można się łatwo zarazić np. campylobacterem?

"<<Zakochać się>> to dziwne określenie podobne do <<zakopać się >> - jakby się grzęzło w ruchomych piaskach i nie mogło temu zaradzić. Nie grzęźniesz tak w przyjaźni, gniewie czy nadziei. Tylko w miłości."

Książki Johna Greena mają swój specyficzny klimat, i po przeczytaniu kilku z nich wiem już, że albo się je uwielbia, albo kompletnie ich nie czuje i po prostu nie lubi. I chociaż zabrzmi to może zabawnie, biorąc pod uwagę, że to autor młodzieżówek, osobiście musiałam do Greena jakby dojrzeć. Początki naszej znajomości nie były złe, ale bez szału. Jednak po kilku jego powieściach zaczęłam doceniać wspaniałe, iskrzące inteligencją dialogi, oryginalnych bohaterów (w większości nerdów), świeżość pomysłów na fabułę, a także jej kompletną nieprzewidywalność. Kiedy czytam Greena, nigdy nie wiem, co się wydarzy na następnej stronie. Wszystko to sprawia, że jego książki, nawet jeśli brak w nich rozmachu i galopującej akcji, a ich fabuła trąci banałem, potrafią przykuć moją uwagę i podtrzymać zainteresowanie do ostatniej strony.

Wszystkie wyżej wymienione smaczki (które dla innych równie dobrze mogą być wadami) czekały na mnie właśnie w ŻÓŁWIACH AŻ DO KOŃCA, gdzie właściwie formalnie niewiele się dzieje, a mimo to czyta się tę powieść z ogromną przyjemnością. Prawie ją sobie dawkowałam, nie chcąc zbyt szybko z nią rozstawać. Okazała się też istną kopalnią cytatów, chyba nigdy dotąd w żadnej książce nie zaznaczyłam ich aż tyle.

ŻÓŁWIE nie odbiegają tematyką od poprzednich książek Greena, dotycząc spraw, o których Zielony potrafi pisać na swój wyjątkowy sposób: o nastoletniej przyjaźni na dobre i na złe, zdolnej wiele wybaczyć i wesprzeć w potrzebie; o młodzieńczym zauroczeniu (a może miłości?), o samotności, powolnym rozstawaniu się z dzieciństwem i poczuciem bezpieczeństwa, jakie ze sobą niesie (lub powinno nieść). Autor zahaczył też o delikatny wątek żałoby, tęsknoty za kimś, kogo się utraciło. 
Ta książka to chyba jednak przede wszystkim ciekawe spojrzenie z bliska na codzienną nierówną walkę o samego siebie z chorobą, która coraz silniej ingeruje w życie, wysysając z niego wszelką radość. To szczegółowe studium psychicznego zaburzenia, znanego Greenowi z autopsji, do czego przyznaje się w posłowiu, nadając jej głębsze, osobiste znaczenie. 

ŻÓŁWIE... to dowód, że Green to nadal niekwestionowany mistrz Young Adult, nadający młodzieżówkom niezwykłej wagi i kolorytu; że to wciąż jego klimaty, które ukształtowały cały nurt i otworzyły drogę wielu innym autorom, którzy dziś się na nim wzorują. Cieszę się, że miałam okazję poznać i pokochać książki tego pisarza. Czekam na kolejne i  mam ogromną nadzieję, że mnie jeszcze nie raz zaskoczy.

"...patrzyliśmy razem na to samo niebo, co może jest rzeczą bardziej intymną niż patrzenie sobie w oczy."


Ż Ó Ł W I E   A Ż   D O   K O Ń C A
(TURTLES ALL THE WAY DOWN)
JOHN GREEN
PRZEKŁAD: IWONA MICHAŁOWSKA-GABRYCH
SERIA: MYŚLNIK
WYDAWNICTWO BUKOWY LAS
2017

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Bukowy Las.

CINDER I ELLA. TAK KOŃCZY SIĘ BAJKA

CINDER I ELLA powracają!
Po trwającej trzy lata przyjaźni na odległość i tragedii w życiu Elli, która zmusiła ją do zamieszkania u ojca, a także po wielu perypetiach, nasza bajkowa para w końcu jest razem. Jednak życie nadal piętrzy przed nimi różnego rodzaju trudności. Popularność Cindera - a właściwie Briana Olivera, gwiazdy Hollywood, ściąga na Ellę uwagę mediów, węszących w niej sensację sezonu. Ella uświadamia sobie, że życie u boku celebryty nie będzie usłane różami. Kiedy pada ofiarą podstępnego dziennikarza i wybucha wokół niej i jej problemów medialna wrzawa, między jej ojcem a Brianem dochodzi do wojny. Ella musi zdecydować, czy iść za głosem serca, czy rozsądku. Wciąż też do końca nie wierzy w swe szczęście u boku Cindera. Wątpi, by taki przystojniak, chodzący wcześniej na randki z olśniewająco pięknymi modelkami, naprawdę mógł zakochać się w dziewczynie z bliznami i o lasce.
Czy ta bajka ma więc jakiekolwiek realne widoki na disneyowski happy end?

"Chciałbym ci obiecać, że nie zawsze tak będzie, ale moje życie to istny cyrk, a ty stałaś się właśnie jego główną atrakcją."

O ile pierwsza część CINDERA I ELLI bardzo mi się podobała, o tyle druga, mimo wciąż przyjemnego i lekkiego stylu, okazała się już trochę przeciąganiem struny, dość charakterystycznym dla wszelkich kontynuacji. Im dalej w fabułę, tym bardziej miałam wrażenie, że dałoby się to wszystko z powodzeniem opowiedzieć w pierwszym tomie. Kelly Oram jednak wyraźnie lubi się rozpisywać, więc ta skądinąd urocza historia zrobiła się po prostu rozwlekła - a stąd już o krok do nudy. Na dodatek, jak to bajka, podobnie jak część pierwsza, naładowana jest słodyczą, którą autorka na szczęście próbowała przełamać, podejmując realny i ważny problem bohaterki z fatalną samooceną. Ella musi ostatecznie zmierzyć się z poczuciem bycia gorszą, którego nie da się łatwo wyprzeć. Jej historia zwraca też uwagę na poważne problemy ludzi niepełnosprawnych, zmagających się na co dzień nie tylko ze swą fizyczną ułomnością, ale i często niewłaściwym postrzeganiem ich przez innych.

Książka w przystępny sposób porusza także temat mediów, żerujących czasem wyjątkowo bezwzględnie na prywatnym życiu celebrytów. Żyjemy w dziwnych czasach, gdy każde publiczne pojawienie się kogoś sławnego, niemal każde jego kichnięcie, jest dzięki internetowi globalnie komentowane. Rzadko kiedy zastanawiamy się, jak ciężar takiej popularności odbija się na nim, a jeszcze rzadziej myślimy o jego najbliższych. Historia Briana ukazuje, że i celebryci są tylko ludźmi, którzy muszą się w życiu kierować wyjątkową ostrożnością, i którym czasami przychodzi wręcz walczyć o zachowanie odrobiny prywatności.

Ta powieść to bajka, więc rządzi się własnymi prawami. Musiało być więc słodko-gorzko, z wyraźną przewagą słodkiego. Jest też odpowiednia dawka śmiechu - najwięcej ożywczego humoru wnosi mamusia Cindera, która, jak to kochająca matka, chciałaby urządzić synowi życie po swojemu.
No i jest jeszcze sam Cinder.
Jak już wspomniałam, można się zastanawiać, czy ta kontynuacja była w ogóle potrzebna, gdybym jednak miała tę decyzję jakoś usprawiedliwiać, powiedziałabym, że w tej części znalazło się w końcu właściwe miejsce dla Briana. Wreszcie jest nieco więcej o nim samym i jego mocno nadszarpniętych relacjach z ojcem. Cinder okazuje się również prawdziwą opoką, na której Ella może wesprzeć się w trudnych dla niej chwilach, i pełnoprawnym, jeśli nie ważniejszym od niej, bohaterem tej powieści, który, jak na byłego hulakę, wykazuje się nie tylko zaskakującą dojrzałością i rozsądkiem, żeby nie rzec - wręcz życiową mądrością, ale również nadludzką cierpliwością. A w jakiej kwestii, to już dowiecie się sami, jeśli sięgniecie po tę książkę ;)

"Może jeśli całkowicie ci zaufam i pozwolę, byś kochał moje wady za mnie, w końcu sama się przekonam, że nie są aż tak straszliwe."


C I N D E R   I   E L L A.  T A K   K O Ń C Z Y   S I Ę   B A J K A
(HAPPILY EVER AFTER)
CYKL: CINDER I ELLA # 2
KELLY ORAM
PRZEKŁAD: JOANNA NYKIEL
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE / PUBLICAT S.A.
 SERIA: GO YOUNG
2018

Za egzemplarz serdecznie dziękuję Publicat S.A.

CINDER I ELLA






Retellingi to motyw, który dość często ostatnio pojawia się w książkach dla młodzieży i cieszy się sporą popularnością. Jeśli lubicie takie uwspółcześnione wersje znanych baśni i bajek, to zdecydowanie powinniście sięgnąć także po na nowo opowiedzianą (i chyba najczęściej retellingowaną) historię Kopciuszka w książce Kelly Oram CINDER I ELLA. Było o niej głośno jakiś czas temu, a ja, jak zwykle, sięgnęłam po nią grubo po czasie - i to kiedy na półkach księgarń pojawił się już drugi tom :D

Współczesny Kopciuszek nazywa się Ellamara Rodriguez, ma 18 lat, domieszkę krwi chilijskiej po mamie i mieszka z nią na Wschodnim Wybrzeżu Stanów. Ellę polubi każdy mól książkowy, bo to prawdziwa książkoholiczka i wielka fanka fikcyjnej serii fantastyki pt. Kroniki Cindera. Swoją pasją dzieli się z innymi, prowadząc popularnego bloga. Również na blogu poznała niejakiego (jakże oryginalnie!) Cindera, także fana Kronik..., z którym się zaprzyjaźniła. Od killku lat regularnie do siebie piszą. Ponieważ przyjaźnią się wyłącznie przez internet, Ella nigdy dotąd go jeszcze nie widziała. Wie o nim tylko tyle, że to bogaty chłopak z Kalifornii, syn grubej ryby w przemyśle filmowym.

Los musiał im jakoś dopomóc w spotkaniu, jednak, jak to w bajkach, przyszło za to srogo zapłacić. Wypadek, w którym ginie mama Elli, wywraca jej życie do góry nogami. Po długiej rehabilitacji dziewczyna musi zamieszkać z nieznanym ojcem, który odszedł, kiedy była mała, oraz jego rodziną. I to w Los Angeles, czyli tam gdzie mieszka Cinder, z którym notabene przez wypadek i późniejsze dramatyczne przeżycia zerwała wszelki kontakt.
Kopciuszek, jak na Kopciuszka przystało, zyskuje więc wredne siostry przyrodnie i macochę (wcale niezłą), a jej kontakt z od nowa poznanym tatą jest fatalny. Jakby tego było mało, Ella zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi po wypadku. Dość rzec, że nasz Kopciuszek... chodzi o lasce i ma liczne blizny po oparzeniach. Nieakceptowana przez zazdrosne siostry, wyszydzana w nowej szkole dla dzieci bogaczy, Ella w końcu chwyta się ostatniej deski ratunku: odnawia kontakt z jedynym przyjacielem, na którym, jak sądzi, nadal może polegać.
Tylko czy aby na pewno? Czy nie czeka jej bolesne rozczarowanie?

"Nieszczęścia w bajkach są potrzebne i nikt nie ma nic przeciwko nim - chyba że akurat jest się w tej bajce główną bohaterką."

Mam z tą książką mały problem, bo choć z jednej strony jest bezpretensjonalna, pełna uroku i bardzo mi się podobała, z drugiej - ma swoje drobne wady, których, no cóż, nie mogłam się nie uczepić ;)

Przede wszystkim mam wątpliwości, czy tak często używana w młodzieżówkach podwójna narracja była w tym przypadku szczęśliwym wyborem. Podczas lektury nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że gdyby narracja należała tylko do Elli, ta historia byłaby po prostu ciekawsza. Razem z bohaterką moglibyśmy powoli odkrywać, kim tak naprawdę jest Cinder, zamiast wiedzeć to już od początku i jedynie czekać (w raczej umiarkowanym napięciu), kiedy dowie się tego i Ella. Narracja Cindera w sumie wydaje mi się dość nieuzasadniona. Osobiście z powodzeniem przeżyłabym bez informacji z pierwszej ręki, jaki to z niego hulaka, a kwestia, która rzeczywiście mogłaby wnieść coś konkretnego do jego historii - mam tu na myśli niesnaski z ojcem - została i tak ledwie muśnięta.

Ciekawie wypadła natomiast sytuacja i konflikty w rodzinie Colemanów, jakie zarysowały się w nowym domu Elli. Czekają nas tam pewne niespodzianki. W grę oczywiście wchodzi zazdrość, rywalizacja, ale ich przyczyny mogą zaskoczyć. Z ciekawością obserwowałam rozwój relacji między Ellą a jej siostrami, całkiem miłą i pomocną macochą; oraz tej paradoksalnie najtrudniejszej - z ojcem, z którym muszą sobie wyjaśnić kilka zasadniczych spraw, jeśli chcą dojść do porozumienia. A nie będzie tak łatwo!

Plusem powieści jest także to, że choć na pierwszy rzut oka może wydawać się inaczej, autorka nie przesadziła z nieszczęściami, jakie zwalają się na naszą bohaterkę. Tragiczna śmierć mamy i wypadek znajdują wiarygodne odzwierciedlenie w życiu Elli, a dalsze jej losy stają się całkiem zgrabną opowieścią o odnajdywaniu w sobie na nowo życiowych sił, pokonywaniu kolejnych przeciwności losu i powrocie do spełniania porzuconych marzeń. Co prawda, miałam chwilami wrażenie, że Kelly Oram gdzieniegdzie traciła wenę, nie mając pomysłu zwłaszcza na perypetie kochanego skądinąd Cindera, jednak ogólne ciepło tej opowieści i urok bohaterów łagodzą te potknięcia. Dodam też, że motyw Kronik Cindera to strzał w dziesiątkę, a pomysł na tytuł książki to istny majstersztyk.

Ta słodka, lekka i nieodparcie sympatyczna opowieść, jak to bajka, ma oczywiście morał, stawiając wewnętrzne piękno człowieka wysoko nad tym, co z wierzchu. Bajkowa (czy też raczej prawdziwa?) miłość nie zważa na mankamenty w wyglądzie, akceptuje bez zastrzeżeń - a ta historia rozgrzewa serce, bawi, wzrusza i skłania do refleksji, bez względu na to, czy się w to wierzy, czy też nie :)

"(...) prawdziwe piękno pochodzi ze środka. Jeśli będziesz czuła się piękna, to inni tak cię zobaczą."


CINDER I ELLA
(CINDER AND ELLA)
CYKL: CINDER I ELLA # 1
KELLY ORAM
PRZEKŁAD: JOANNA NYKIEL
SERIA: GO YOUNG
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE / PUBLICAT S.A.
2017

LOVE AND LUCK










Na początek niespodzianka dla wszystkich, którzy czytali poprzednią książkę Jenny Evans Welch: LOVE & LUCK ucieszy pewnie fanów LOVE & GELATO, ponieważ obie książki są ze sobą troszkę powiązane - pamiętacie, kogo Lina niechętnie zostawiła w Stanach, wyjeżdżając do Włoch? Otóż główna bohaterka tej powieści to znana nam już z tamtej historii Addie Bennett, przyjaciółka Liny.

Addie również los rzuca na stary kontynent - wraz z braćmi i mamą przyjeżdża do Irlandii na ślub ciotki. Dziewczynę, oprócz dokuczliwego bólu złamanego serca, gnębi problem, który skrzętnie ukrywa przed rodzicami. Wie o nim tylko jeden z jej braci, Ian, z którym Addie zawsze czuła się szczególnie związana. Problem ma na imię Cubby i jest kolegą Iana z drużyny footballowej. Nalegania Iana, by siostra w końcu powiedziała mamie o swoim kłopocie, powodują między rodzeństwem ciągłe utarczki (w tym jedną spektakularną podczas ślubu!).

Wkrótce jednak połączą siły, i to w kłamstwie - kiedy zamiast zgodnie z wolą mamy jechać razem do Włoch, w tajemnicy wybiorą się z młodym irlandzkim nerdem Rowanem na pożegnalny koncert legendarnej grupy rockowej. Podróż przez spowitą mgłą, deszczową Irlandię, przeciekającym samochodem, który wygląda jak owoc związku volkswagena i chomika, obfitować będzie w wiele przygód, podczas których Addie poczuje, że rany na jej sercu zaczynają się zasklepiać. Zrozumie lepiej swego brata, poznając w końcu jego prawdziwą pasję (którą, wbrew powszechnej opinii, wcale nie jest football!), a w Rowanie dostrzeże kogoś więcej, znacznie więcej, niż jedynie dziwaka w tiszertach z kotami.


"Gdy w grę wchodzi miłość, nigdy nie jesteśmy w stanie niczego się nauczyć. Nigdy, przenigdy. Nawet jeśli doskonale wiemy, na czym polega ryzyko."

LOVE & LUCK to urocza, zabawna, ale i z nutką dramatyzmu, opowieść o pierwszej konfrontacji romantycznych wyobrażeń o życiu z realiami, które bywają brutalne, niczym irlandzka pogoda, ale podobnie jak ona, mogą zahartować, ucząc, jak stawić czoła problemom w przyszłości.

Addie, jak każda nastolatka, musi nauczyć się wyciągać właściwe wnioski z własnych błędów i wyzbyć dziecinnej naiwności. Dzięki tej historii przekonamy się również, czy można wyleczyć się z zawiedzionej miłości, stosując do przezabawnych rad z przewodnika Irlandia dla złamanych serc, którego fragmenty przeplatają i urozmaicają fabułę (nie wiem czemu, ale jego autorka i narratorka materializowała mi się przed oczyma jako aktorka Jane Lynch z serialu Glee XD). Nie mogło też tu zabraknąć motywu różnic kulturowych, które mnie osobiście zawsze nieodparcie śmieszą. Natomiast siostrzano-braterskie utarczki Addie i Iana mają na celu uświadomić, że dobrze mieć rodzeństwo, na które w razie czego można liczyć w potrzebie - nawet jeśli czasem doprowadza nas ono do szału.

Pokochaliście LOVE & GELATO? Macie tym razem ochotę na ciepłe gofry z czekoladą zamiast spaghetti czy lodów, i nie straszna Wam wietrzna, wilgotna pogoda? (i tak siedzicie pewnie teraz w grubym swetrze XD) Mam dla Was na to teraz tylko jedną dobrą radę: powinniście niezwłocznie sięgnąć po LOVE & LUCK i pozwolić się oczarować - tej książce i Irlandii :)


"Serca się łamią tak bardzo, że aż pękają na pół. Taka już ich rola. A ból? To element składowy. Drobny środek płatniczy w zamian za dziki, radosny bigos, w jakim się znajdziecie."


LOVE AND LUCK
JENNA EVANS WELCH
PRZEKŁAD: DONATA OLEJNIK
SERIA: GO YOUNG
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE / PUBLICAT S.A
2018

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Publicat S.A