Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenna Evans Welch. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jenna Evans Welch. Pokaż wszystkie posty

LOVE AND LUCK










Na początek niespodzianka dla wszystkich, którzy czytali poprzednią książkę Jenny Evans Welch: LOVE & LUCK ucieszy pewnie fanów LOVE & GELATO, ponieważ obie książki są ze sobą troszkę powiązane - pamiętacie, kogo Lina niechętnie zostawiła w Stanach, wyjeżdżając do Włoch? Otóż główna bohaterka tej powieści to znana nam już z tamtej historii Addie Bennett, przyjaciółka Liny.

Addie również los rzuca na stary kontynent - wraz z braćmi i mamą przyjeżdża do Irlandii na ślub ciotki. Dziewczynę, oprócz dokuczliwego bólu złamanego serca, gnębi problem, który skrzętnie ukrywa przed rodzicami. Wie o nim tylko jeden z jej braci, Ian, z którym Addie zawsze czuła się szczególnie związana. Problem ma na imię Cubby i jest kolegą Iana z drużyny footballowej. Nalegania Iana, by siostra w końcu powiedziała mamie o swoim kłopocie, powodują między rodzeństwem ciągłe utarczki (w tym jedną spektakularną podczas ślubu!).

Wkrótce jednak połączą siły, i to w kłamstwie - kiedy zamiast zgodnie z wolą mamy jechać razem do Włoch, w tajemnicy wybiorą się z młodym irlandzkim nerdem Rowanem na pożegnalny koncert legendarnej grupy rockowej. Podróż przez spowitą mgłą, deszczową Irlandię, przeciekającym samochodem, który wygląda jak owoc związku volkswagena i chomika, obfitować będzie w wiele przygód, podczas których Addie poczuje, że rany na jej sercu zaczynają się zasklepiać. Zrozumie lepiej swego brata, poznając w końcu jego prawdziwą pasję (którą, wbrew powszechnej opinii, wcale nie jest football!), a w Rowanie dostrzeże kogoś więcej, znacznie więcej, niż jedynie dziwaka w tiszertach z kotami.


"Gdy w grę wchodzi miłość, nigdy nie jesteśmy w stanie niczego się nauczyć. Nigdy, przenigdy. Nawet jeśli doskonale wiemy, na czym polega ryzyko."

LOVE & LUCK to urocza, zabawna, ale i z nutką dramatyzmu, opowieść o pierwszej konfrontacji romantycznych wyobrażeń o życiu z realiami, które bywają brutalne, niczym irlandzka pogoda, ale podobnie jak ona, mogą zahartować, ucząc, jak stawić czoła problemom w przyszłości.

Addie, jak każda nastolatka, musi nauczyć się wyciągać właściwe wnioski z własnych błędów i wyzbyć dziecinnej naiwności. Dzięki tej historii przekonamy się również, czy można wyleczyć się z zawiedzionej miłości, stosując do przezabawnych rad z przewodnika Irlandia dla złamanych serc, którego fragmenty przeplatają i urozmaicają fabułę (nie wiem czemu, ale jego autorka i narratorka materializowała mi się przed oczyma jako aktorka Jane Lynch z serialu Glee XD). Nie mogło też tu zabraknąć motywu różnic kulturowych, które mnie osobiście zawsze nieodparcie śmieszą. Natomiast siostrzano-braterskie utarczki Addie i Iana mają na celu uświadomić, że dobrze mieć rodzeństwo, na które w razie czego można liczyć w potrzebie - nawet jeśli czasem doprowadza nas ono do szału.

Pokochaliście LOVE & GELATO? Macie tym razem ochotę na ciepłe gofry z czekoladą zamiast spaghetti czy lodów, i nie straszna Wam wietrzna, wilgotna pogoda? (i tak siedzicie pewnie teraz w grubym swetrze XD) Mam dla Was na to teraz tylko jedną dobrą radę: powinniście niezwłocznie sięgnąć po LOVE & LUCK i pozwolić się oczarować - tej książce i Irlandii :)


"Serca się łamią tak bardzo, że aż pękają na pół. Taka już ich rola. A ból? To element składowy. Drobny środek płatniczy w zamian za dziki, radosny bigos, w jakim się znajdziecie."


LOVE AND LUCK
JENNA EVANS WELCH
PRZEKŁAD: DONATA OLEJNIK
SERIA: GO YOUNG
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE / PUBLICAT S.A
2018

Za egzemplarz dziękuję serdecznie Publicat S.A

LOVE & GELATO


16-letniej Linie umiera mama, która ją sama wychowywała. Lina przyjeżdża więc do Włoch, by poznać ojca, o którym jak dotąd nic nie wiedziała. Ku swojemu zdumieniu odkrywa, że Howard ( nawiasem mówiąc, moja wyobraźnia uparcie podsuwała mi tu Armie Hammera, żywcem z CMBYN ;) ) mieszka ... na amerykańskim cmentarzu wojskowym, którego jest opiekunem. Lina, zgodnie z obietnicą daną mamie, ma spędzić u niego wakacje. Jednak wszystko, o czym marzy, to powrót do Seattle, gdzie mieszkała  tymczasowo u rodziny swej przyjaciółki, Addie. 

Sytuacja zmienia się nieco, gdy dziewczyna poznaje syna sąsiadów. Ren, którego pełne imię brzmi bardzo po włosku - Lorenzo, to pół Amerykanin, pół Włoch. Wprowadza ją do grona rówieśników, chcąc jej zapewnić rozrywkę. Jednak Lina, zamiast korzystać z wakacji, zaczytuje się pamiętnikiem mamy i próbuje ustalić, co tak naprawdę 16 lat temu nie wypaliło między jej rodzicami i dlaczego jej matka, będąc w ciąży, wróciła sama do Stanów. Najdziwniejsze, że wspomnienia Howarda zdają słabo się kleić z tym, co kryje dziennik... Ale krew nie woda. Wakacyjna atmosfera i urocze okoliczności robią jednak swoje, więc wkrótce Lina ma problem nie tylko z poskładaniem elementów przeszłości, ale także z kiełkującą w jej sercu pierwszą miłością. Zwłaszcza, gdy na horyzoncie, oprócz Rena, pojawia się zabójczo przystojny Thomas, na domiar wszystkiego mówiący z brytyjskim akcentem...

"W angielskim mówi się o falling in love, co jest niegłupie. Wpadanie w miłość - tak to właśnie wygląda. Nie ma prób i błędów, jest skok w przepaść i nadzieja, że ktoś cię pochwyci."

Czytałam już w przeszłości książki, które opiewały uroki słonecznej Italii, chociażby TAMTE DNI, TAMTE NOCE czy POKÓJ Z WIDOKIEM, gdzie akcja częściowo toczy się we Florencji. Do Florencji zabiera nas również Jenna Evans Welch. I chociaż okoliczności tej wycieczki nie są szczęśliwe, to jak na współczesną młodzieżówkę przystało, wszystko - łącznie z uroczą okładką - zwiastuje słodką, lekką wakacyjną opowieść, w której znajdzie się miejsce na przyjaźń, zakochanie, zabawę, śmiech i może nieco łez. Styl, w jakim książka została napisana i pierwszoosobowa, nieskomplikowana narracja sprawia, że fabuła szybko wciąga i powieść czyta się z czystą przyjemnością, dodatkowo, dzięki wzmiankom o różnych miejscach czując się trochę jak na włoskich wakacjach.


Lecz ta swobodna, lekka atmosfera okazuje się w pewnym momencie nieco zwodnicza, bo LOVE & GELATO to historia, w której olbrzymią rolę odgrywa przeszłość i rodzinne tajemnice. Wprowadzają do niej nutę dramatu i nadają jej charakteru. To z ich powodu Lina trafia wbrew swej woli do Włoch. Wczytując się w kolejne wpisy w dzienniku matki, dziewczyna powoli zaczyna poznawać skrywaną przez nią latami prawdę. Są takie informacje, które po ujawnieniu potrafią kompletnie przytłoczyć, a nawet zdruzgotać - o ile nie ma się obok kogoś, kto pomoże się z nimi oswoić. Lina ma to szczęście. Jej mama jednak nie miała.

Letnie młodzieżówki mają jednak to do siebie, że nad dramatami górę w nich biorą słodycz i humor. I tak jest również w tym przypadku. Lina to w końcu 16-latka, otoczona życzliwymi jej ludźmi, przed którą, mimo ciężkich przeżyć, życie nadal stoi otworem. Oferuje jej nawet więcej, niż kiedykolwiek mogła przypuszczać.

Bohaterowie tej książki są pełni bezpretensjonalnego uroku. Autorka nie poskąpiła im uwagi, starannie ich kreując. Mogłam sobie bez trudu wyobrazić Linę z jej burzą włoskich ciemnych loków, jak i Rena z uroczą diastemą między górnymi jedynkami. Nie sposób ich nie polubić. Kupiłam bez problemu także nieco ciapowatego Howarda, który, mając zerowe doświadczenie z nastolatkami, od początku świetnie sobie radzi w roli ojca. Ta trójka to moi zdecydowani faworyci, a epizody z nimi wszystkimi na raz należą chyba do najzabawniejszych w całej książce.

LOVE & GELATO to idealna lektura na wakacje, która, jeśli po nią sięgniecie, na mur beton zauroczy Was swoim lekkim, letnim, idyllicznym klimatem; rozbawi różnicami kulturowymi (jak ja przepadam za tym motywem) i poprawi Wasz apetyt - ponieważ co rusz mowa jest o pysznym włoskim jedzeniu. Podziała też na Waszą wyobraźnię, kusząc wizją odwiedzenia malowniczo opisanej Florencji i zaznania wszystkich tych atrakcji, które, słowami Rena, mogą przyprawić o opad szczęki. Podłapiecie też pewnie trochę włoskich słówek, których jest tu porządna garść, i które mogą się kiedyś przydać - mi bardzo zapadło w pamięć słówko STRONZO ;)

Świetnie się bawiłam z tą włoską przygodą (z cudownymi piosenkami Beatlesów w tle!) i choć pod koniec epizod z Liną, Thomasem i Renem zazgrzytał trochę zbyt grubym cukrem, cała reszta, wraz ze wzruszającym finałem, oczarowała mnie i zostawiła po sobie mnóstwo przyjemnych wrażeń, łącznie z marzeniami o wycieczce do Włoch. I oczywiście posmakowaniu obłędnych gelato!


"Ludzie przyjeżdżają do Włoch z różnych przyczyn, ale zostają zawsze z tych samych dwóch powodów. (...) Miłości i gelato."
 

L O V E   &   G E L A T O
JENNA EVANS WELCH
PRZEKŁAD: DONATA OLEJNIK
WYDAWNICTWO DOLNOŚLĄSKIE / PUBLICAT S.A. 
2018


Za egzemplarz dziękuję Publicat S.A.