Można być fanem Kinga albo nie, ale myślę, że jednego nikt mu nie
odmówi: opowiadać to on potrafi. Mimo, że zaliczyłam z nim parę potknięć
("Historia Lisey" chociażby), moja ciekawość wobec jego powieści nie
słabnie.
"Później" to klasyczny przykład Kinga, który mi "podchodzi" - bez
wymyślnych scenerii czy apokaliptycznych wizji. Rozdziały frunęły jeden
po drugim, nawet nie wiadomo kiedy. Kroiła się obiecująca historia w
przyjemnym, gawędziarskim stylu. Tak się jednak złożyło, że te obietnice
nie do końca zostały tu spełnione.
PÓŹNIEJ
ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ
Nie mam pojęcia, czemu w moim życiu jak dotąd brakowało książek Jojo Moyes. A już na pewno nie wiem, czemu unikałam najsłynniejszej jej powieści ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ, choć nie zliczę, ile razy wręcz pchała mi się w ręce w bibliotece i na wyprzedażach. Obejrzałam kiedyś ekranizację (piękną zresztą) i na tym poprzestałam. Sięgając w końcu po tę książkę, pomyślałam, że pewnie mi ją po prostu przypomni.
Błąd.
Czekało na mnie dużo, dużo więcej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

