CHŁOPIEC, KRET, LIS I KOŃ


























Pierwszy raz zdarzyło mi się przeczytać książkę niemal natychmiast po jej otrzymaniu. Zajęło mi to ok. 20 minut, a dlatego AŻ tyle, że szczegółowo oglądałam zdobiące ją genialne ilustracje.
 Książka Charliego Mackesy "Chłopiec, kret, lis i koń", na pozór wyglądająca jak pozycja dla dzieci, to lektura praktycznie dla czytelnika w każdym wieku. Dla każdego, kto ma chwilę, by się zatrzymać, pomyśleć i wziąć głęboki ożywczy oddech.

Tytułowi bohaterowie poznają się i odbywają wspólną wyprawę, podczas której dowiadują się czym jest przyjaźń, miłość, poczucie własnej wartości, i co jest w życiu najważniejsze.
Historia ma konwencję uroczej, mądrej powiastki w duchu KUBUSIA PUCHATKA, do którego chyba jej najbliżej klimatem: z chłopcem, który żywo przypomina Krzysia, kretem marzącym w kółko o dużej porcji ciasta, lisem, który odwdzięcza się za uratowanie życia i koniem, który, choć największy z nich, czasem również musi poszukać odwagi. Całą tę oryginalną czwórkę łączy cudowna i szczera więź, a opowieść o nich ma w sobie coś magicznego. Dotyka prostych życiowych prawd i wartości, o których, zwłaszcza w dzisiejszym świecie pełnym fałszu i pogoni za sukcesem, tak często się zapomina.
 

Mimo, że samego tekstu w książce jest niewiele, historia, którą w sobie kryje, wyjątkowo mocno chwyta za serce, sprawia, że momentami łzy same ciekną po policzkach, zachwyca, a jej przesłanie jest cudownie kojące i niesie pociechę.
Opis z tyłu na okładce mówi, że ta książka jest jak uścisk przyjaciela. Te słowa idealnie oddają jej charakter. Ona jest rzeczywiście niczym mocny, podnoszący na duchu, serdeczny, ciepły przytulas.
 

Muszę też tu wspomnieć o tym, jak pięknie jest ta pozycja wydana. Nie spodziewałam się, że to będzie taka wyjątkowa perełka. Twarda oprawa, piękna wklejka, gruby, kremowy papier, w środku oryginalna czcionka i masa cudownych ilustracji, które współtworzą tę niezwykłą, klimatyczną opowieść.
To książka, którą można od serca dać przyjacielowi lub komuś bliskiemu. I do której bez wątpienia się wraca, sięga po nią znowu, i znowu.
 

Ja jestem w niej zakochana❤


CHŁOPIEC, KRET, LIS I KOŃ. (THE BOY, THE , THE FOX AND THE HORSE) .CHARLIE MACKESY. WYDAWNICTWO ALBATROS. 2019. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.


MIEDZIAKI



























Colson Whitehead uchodzi za jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy amerykańskich; za powieść KOLEJ PODZIEMNA nagrodzony został nawet Pulitzerem. MIEDZIAKI to jego najnowsza książka. To historia o pewnym haniebnym procederze. I niezłomnym poczuciu godności, ukrytym w niepozornym z wyglądu chłopcu w okularach.

Akcja powieści toczy się w latach 60-tych, na Południu Stanów Zjednoczonych. Sweet sixties bynajmniej nie mają tu tak beztrosko różowego wizerunku, jaki wykreowała im popkultura. Czarnoskóry nastolatek Elwood Curtis, praktycznie porzucony przez rodziców i wychowywany od maleńkiego przez babcię, to grzeczny, uczynny chłopiec. Do tego wzorowy uczeń, który ma widoki na studia. Tymczasem przez zupełny przypadek zostaje niesłusznie  uznany za współwinnego kradzieży auta i zamknięty w poprawczaku, o którym mówi się po prostu Miedziak. Oficjalnie Miedziak śmie zwać się szumnie szkołą. Tak naprawdę w tym przybytku również kwitnie rasizm, a chłopcy od dziesiątek lat traktowani są wedle widzimisię kadry wychowawców i opiekunów. Są wykorzystywani, także seksualnie, bici, poniżani. A ci, którzy podpadną, nie dostosują się, sprzeciwią - znikają, użyźniając pobliskie dzikie poletko.

W takim bagnie ląduje delikatny Elwood ze swym głębokim poczuciem moralności oraz głową nabitą wzniosłymi, odważnymi słowami swego duchowego mentora - Martina Luthera Kinga. Chłopak postanawia cierpliwie przetrwać odsiadkę. Nawiązuje kilka bliższych znajomości, z godnością znosi też bolesne zapoznanie się z zasadami funkcjonowania w tym miejscu. Ale okrucieństwo w Miedziaku skłania go w końcu do ryzykownej próby wystąpienia przeciwko bezdusznemu systemowi.

Tę historię, opartą na faktach (Miedziak jak najbardziej miał swego autentycznego odpowiednika) czyta się z poczuciem dość dotkliwej bezsilności. Jak coś takiego w ogóle mogło istnieć? Dlaczego na to pozwalano? Gdzie była władza i prawo?

Whitehead sięga po tematy, które w historii Ameryki są wstydliwymi plamami na jej sumieniu. Rozlicza ją z najcięższych win, pokazując brudną prawdę o głęboko zakorzenionym rasizmie, ogromnej niesprawiedliwości, o bardzo wadliwym systemie społecznym. Wiele kwestii w tej książce może oburzyć do żywego. Organa prawa, które skazują niewinnych, nie robiąc absolutnie nic z istnym barbarzyństwem wyrządzanym przez innych. Pozbawianie ludzi tego, co najcenniejsze - godności osobistej. Wyjątkowo szokujące jest też to, że główni bohaterowie to tylko dzieci, nie tylko głęboko świadome okrucieństwa swego losu, ale wręcz z nim zżyte, przywykłe do niego, przyjmujące go z pełną rezygnacji konstatacją, że to coś, czego zmienić się i tak nie da. Jakby nie miało ich spotkać już nic dobrego. Ten brak nadziei jest porażający. Co ciekawe, proza Whiteheada nie epatuje emocjami, ma stonowany, wyważony charakter, pozwala samemu ustosunkować się do tego, o czym się czyta. 

Ta dramatyczna historia to upamiętnienie chłopców, którzy przeszli przez Miedziaka, opuszczając go (często z traumą na resztę życia) lub nie mając, niestety, tyle szczęścia. Whitehead dał głos sprawie, która nie powinna zostać zapomniana, za którą odpowiedzialne są nie tylko jednostki, ale i wadliwe prawo, społeczeństwo, rząd. Przerażające, jak niewiele znaczy ludzkie życie w świecie pełnym korupcji i przemocy.



M I E D Z I A K I. (NICKEL BOYS). COLSON WHITEHEAD. PRZEKŁAD: ROBERT SUDÓŁ. WYDAWNICTWO ALBATROS. 2019
Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Albatros.