Beth O'Leary po raz kolejny udowodniła, że utarte
schematy jej niestraszne - potrafi wykrzesać z nich coś zupełnie
świeżego. W swojej drugiej książce stworzyła ujmującą, ciepłą, familijną
historię, która ma wszelkie szanse skraść serca wielbicieli
małomiasteczkowych klimatów (zaliczam się do nich również ja). Tym razem, w przeciwieństwie do debiutanckich WSPÓŁLOKATORÓW, wątek romantyczny
został zepchnięty na boczny tor (no i super, w końcu ileż można),
ustępując miejsca relacjom rodzinnym i... sąsiedzkim ;)

