SYSTEMATYKA MIŁOŚCI / RACHAEL ALLEN


Spencer dorasta z dziewczyną, mieszkającą po sąsiedzku. Tę dwójkę niemal od pierwszego spotkania łączy przyjaźń, potem łażenie razem po drzewach, dzielone pasje, wspólne plany… W pewnym momencie z tej zażyłości rodzi się także miłość, nie wiadomo, czy i na ile odwzajemniona, a para nastolatków popełnia w tym temacie klasyczne błędy błądzenia po omacku, domysłów, źle odczytanych sygnałów, złych decyzji… 

 Tak klasyczne, że „Systematykę miłości”, jako współczesną młodzieżówkę o dojrzewaniu, można by podbić stemplem "wszystko to już było". Na szczęście dla niej to nie do końca prawda.

FALLING FAST / BIANCA IOSIVONI


Lato zbliża się do końca i podróż Hailee przez Stany także. Dziewczyna dociera swoją Hondą do urokliwego miasteczka w Wirginii, gdzie odwiedza grób zmarłego niedawno przyjaciela; chłopaka, którego co prawda znała tylko przez Internet, ale z którym łączyła ją pasja pisania. Niespodziewanie auto się psuje i Hailee staje przed perspektywą  pozostania w miasteczku na dłużej, niż planowała. Wkrótce poznaje grupkę rówieśników, którzy, jak się okazuje, również znali zmarłego  Jespera; a wśród nich przystojniaka imieniem Chase…

Od czasów serii „First” mam do Bianki Iosivoni pewną słabość. To autorka, która w tematyce młodzieżowych romansów (utrzymanych w tak popularnej,  a la amerykańskiej konwencji, w której celują niemieckie autorki NA) czuje się jak ryba w wodzie, a „Falling Fast” na pierwszy rzut oka wydaje się tego kolejnym dowodem.

KRĄG. NIEPROSZENI GOŚCIE

 


"Krąg" (w niesamowitej oprawie graficznej, nad którą wciąż się rozpływam w zachwytach) to młodzieżówka w tęczowych klimatach, z odrobiną grozy w zanadrzu i szczyptą fantastyki rodem z dziecięcych koszmarów. Gdyby trochę starszych "Chłopców z Placu Broni" wsadzić do klimatycznego hiszpańskiego horroru o dzieciach, myślę, że wyszłoby właśnie coś w podobie do tej powieści.

DEMON I MROCZNA TOŃ



Nie zazdroszczę ludziom, którzy podróżowali kilkaset lat temu szlakami morskimi. Szanse na przeżycie takiej wyprawy wyglądają doprawdy kiepsko. Pomijam już nawet trudy i niewygody , jak choćby zapach takiego statku po kilku miesiącach rejsu (przeszło wam kiedykolwiek przez myśl, że mógł po takim czasie cuchnąć jak wychodek?)

ROK PRÓBY

 

Gdybym miała określić "Rok próby" gatunkowo, celowałabym chyba w thriller. Ta młodzieżowa wersja "Opowieści podręcznej" (tak właśnie się ją określa) ma w sobie tyle napięcia, że z powodzeniem dorównuje w wywoływaniu ciarek niejednej "dorosłej" powieści tego rodzaju. Dawno nie czytałam tak nietypowej i jednocześnie tak brutalnej, właściwie nawet krwawej młodzieżówki.

PÓŹNIEJ


Można być fanem Kinga albo nie, ale myślę, że jednego nikt mu nie odmówi: opowiadać to on potrafi. Mimo, że zaliczyłam z nim parę potknięć ("Historia Lisey" chociażby), moja ciekawość wobec jego powieści nie słabnie.
"Później" to klasyczny przykład Kinga, który mi "podchodzi" - bez wymyślnych scenerii czy apokaliptycznych wizji. Rozdziały frunęły jeden po drugim, nawet nie wiadomo kiedy. Kroiła się obiecująca historia w przyjemnym, gawędziarskim stylu. Tak się jednak złożyło, że te obietnice nie do końca zostały tu spełnione.

ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ


Nie mam pojęcia, czemu w moim życiu jak dotąd brakowało książek Jojo Moyes. A już na pewno nie wiem, czemu unikałam najsłynniejszej jej powieści ZANIM SIĘ POJAWIŁEŚ, choć nie zliczę, ile razy wręcz pchała mi się w ręce w bibliotece i na wyprzedażach. Obejrzałam kiedyś ekranizację (piękną zresztą) i na tym poprzestałam. Sięgając w końcu po tę książkę, pomyślałam, że pewnie mi ją po prostu przypomni.
Błąd.
Czekało na mnie dużo, dużo więcej.

CAŁA PRAWDA O MIŁOŚCI


Na ogół wolę obyczajówki z jakimś dramatem w tle, ale dla równowagi chętnie sięgam od czasu do czasu także po te w łagodniejszych klimatach. I taką książką od razu wydała mi się powieść Clare Pooley - obiecując ciepłą historię o przyjaźni i miłości.

Wszystko zaczyna się od zeszytu, w którym ekscentryczny Julian, zapomniany artysta, zapisuje swe wyznanie. Zeszyt, celowo pozostawiony w londyńskiej kawiarni, trafia w ręce jej właścicielki, Moniki, a potem następnych osób. Pojawiają się kolejne szczere wpisy, zeszyt łączy z sobą przypadkowe grono osób, zawiązują się przyjaźnie, nawet coś więcej, a kawiarnia Moniki staje się dla tych ludzi ich przystanią. Czyż to nie brzmi kusząco? Sama chętnie bym do tej kawiarni zawinęła i przekonała się, co mogłoby z tego wyniknąć.

SPÓŹNIONE WYZNANIA


Z Johnem Boyne miałam, jak dotąd, dwie bardzo różne przygody. Raz sprawił, że wstrząsnął mną i płakałam jak dziecko (przy CHŁOPCU W PASIASTEJ PIŻAMIE); drugi raz zirytował mnie jak nie wiem i rozczarował ignorancją i sporą dozą fuszerki (przy W CIENIU PAŁACU ZIMOWEGO).

SPÓŹNIONE WYZNANIA, jako że zawierały w sobie to, co mnie szczególnie przyciąga do lektury (Anglia, okoliczności I wojny, wątek, jak by nie patrzeć, lgbt) niemalże już śniły mi się po nocach. Długo były nieuchwytne, a fakt, że nakład się dawno wyprzedał, sprawił, że ceny egzemplarzy pojawiających się tu i tam, windowały w górę. W końcu jednak zdołałam dorwać tę książkę, i była to wręcz euforia. Nie muszę chyba dodawać, że z miejsca ją przeczytałam. I w końcu mogę stwierdzić, że Boyne nie tylko zrehabilitował się w moich oczach po pożal się Boże W CIENIU PAŁACU..., ale także wspiął na swoiste wyżyny. Można pisać prosto, poruszająco i pięknie. I ten autor znów mi udowodnił, że to potrafi, więc z przyjemnością oddaję mu kredyt mojego zaufania.

TATUAŻYSTA Z AUSCHWITZ


Patrząc na to, jakie ta książka zbiera skrajnie różne recenzje, coś czuję, że moja opinia o TATUAŻYŚCIE Z AUSCHWITZ będzie chyba z tych mniej popularnych. Okazało się bowiem, że to całkiem przystępnie napisana powieść na faktach, choć styl ma ten minus, że czuć, iż wcześniej (według słów samej autorki) był to po prostu scenariusz do filmu. Z drugiej strony - właśnie dość surowy, prosty charakter narracji sprawia, że czyta się to, zachowując pewien dystans, mając miejsce na własne przemyślenia.

 Rzecz jest o Lalem, młodym słowackim Żydzie, który w Auschwitz poznał miłość swojego życia - także więźniarkę, Gitę. Lale szybko zyskał w obozie zajęcie, które pozwoliło mu egzystować we względnych warunkach tj. własne łóżko, dodatkowa porcja zupy. To nie pierwszy tego typu zaradny bohater, który potrafił się w obozowej rzeczywistości jakoś "urządzić". Z powieści wynika, że Lale mógł także z pewną swobodą poruszać się po obozie, co umożliwiało mu m. in. szmugiel czy spotykanie się z ukochaną.

MIŁOŚĆ W AUSCHWITZ


Nie znam jeszcze "Tatuażysty z Auschwitz", ale pamiętam, że w fali krytyki w opiniach, jaka tę książkę zalała, powtarzał się zarzut, że autorka nazmyślała i złagodziła obraz obozu oraz okoliczności życia za drutami. Oburzenie wywoływało m. in. że bohaterowie jej książki mogli się z pewną swobodą przemieszczać po obozie, czy też mieć jakieś romantyczne uczucia.
Miłość, gdy tuż obok konało w cierpieniach i płonęło tysiące ludzi - niektórym może się to wydawać obrazoburcze, zakłócać wizję obozu zagłady. Ale czy postrzegając Auschwitz w ten czarno-biały sposób, poniekąd nie odbiera się w ten sposób tym, którzy tam byli, prawa do normalnych ludzkich reakcji? Przecież nie zostali odczłowieczeni z chwilą, gdy zamykały się za nimi bramy tego strasznego miejsca. Niektórzy żyli w tym obozie latami; walczyli o byt, o lepszą pracę, zawierali przyjaźnie. Mieli nadzieje, pragnienia. I zdarzało się również, że się zakochiwali.

Taką właśnie love story w ponurym cieniu krematoriów jest historia Edka Galińskiego i Mali Zimetbaum, Polaka i Żydówki. Historia, którą poznałam wiele lat temu w obozowych wspomnieniach Wiesława Kielara, a która, mimo tylu publikacji o Auschwitz, wciąż jest tak mało znana. Pomyśleć chociażby, że autorka tej książki, uznana włoska dziennikarka, nie wiedziała o tej parze nic aż do 2015 roku (!), kiedy to, zaintrygowana losami tzw. Romea i Julii z Auschwitz, zaczęła przekopywać archiwa.
Dotarła do wyjątkowych źródeł. Efektem jej pracy jest ta poruszająca książka, która, mimo niewielkiej objętości, zawiera dużą ilość nowych informacji, zwłaszcza o Mali.

Francesca Paci przeplotła historie Edka i Mali, zanim się jeszcze faktycznie spotkali. Odtworzyła ich drogę do siebie oraz ich dramatyczne późniejsze losy. I choć znam ich od dawna, to właśnie dopiero z tej książki dowiedziałam się o nich nowych szczegółów, co porabiali przed wojną, skąd pochodzili i co ich ukształtowało. Z tej opowieści wyłania się portret dwójki niezwykłych, młodych, empatycznych ludzi, którzy zakochali się w sobie w piekle i zdołali przechytrzyć zło.

Rozwijająca się miłosna relacja tych dwojga powraca, niczym jasny promyk słońca, we wspomnieniach wielu więźniów. Byli powszechnie lubiani. Kibicowano im, pewnie też czasem zazdroszczono. Edek planował ucieczkę z przyjacielem, ale po uzgodnieniu sprawy ostatecznie uciekł z ukochaną. To był wspaniały triumf ducha. Choć, niestety, krótkotrwały.

Historia tych dwojga porusza do głębi, ilekroć o nich czytam, i zawsze będzie dla mnie wyjątkowa. Od nich zaczęło się dla mnie czytanie literatury obozowej, zwiedzanie muzeum w Oświęcimiu. Ta upamiętniająca ich książka była dla mnie ogromną niespodzianką i powodem do radości. Nareszcie ktoś o nich napisał! Mam nadzieję, że w końcu rzuci ona światło na naznaczone tragicznym romantyzmem, ciche bohaterstwo tej pary. Paci sugeruje, że przyczyna milczenia o nich być może tkwi w nich samych - Aryjczyku i Żydówce, zakochanych w sobie ponad rasowymi podziałami, które widocznie wciąż mają znaczenie. Smutne, ale coś w tym jest.

 

 MIŁOŚĆ W AUSCHWITZ. (UN AMORE AD AUSCHWITZ. EDEK E MALA: UNA STORIA VERA). Francesca Paci. Przekład: Katarzyna Skórska. Wydawnictwo Prószyński i S-ka. 2020. 

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

ZAMIANA


Beth O'Leary po raz kolejny udowodniła, że utarte schematy jej niestraszne - potrafi wykrzesać z nich coś zupełnie świeżego. W swojej drugiej książce stworzyła ujmującą, ciepłą, familijną historię, która ma wszelkie szanse skraść serca wielbicieli małomiasteczkowych klimatów (zaliczam się do nich również ja). Tym razem, w przeciwieństwie do debiutanckich WSPÓŁLOKATORÓW, wątek romantyczny został zepchnięty na boczny tor (no i super, w końcu ileż można), ustępując miejsca relacjom rodzinnym i... sąsiedzkim ;)

WITAMY W BALLYFRANN


Są takie książki, które najlepiej czytałoby się jesiennym wieczorem, pod kocem, i gdy do wtóru w okno wściekle siecze deszcz. Debiutowi Deirdre Sullivan przydałaby się właśnie taka oprawa, dlatego trochę ubolewam, że przyszło mi ją czytać w środku upalnego lata, bo jesień niechybnie jeszcze podkręciłaby klimat tej lektury.

Ballyfrann to irlandzka wioska gdzieś w górach, lasach. Miejsce, gdzie czają się sekrety, o których może lepiej głośno nie mówić. Wiadomo jednak, że ktoś/coś mordowało tu dziewczyny.

ZAGUBIENI W NEAPOLU


ZAGUBIENI W NEAPOLU to debiut Amerykanki, która napisała tę powieść po włosku, by później przetłumaczyć ją na angielski. Debiut, w którym znalazłam swoją idealną lekturę na wakacje.

Heddi przyjechała do Włoch jako nastolatka, w ramach wymiany kulturalnej. I pewnie wcześniej ani jej przez myśl nie przeszło, że utknie tu na 10 długich lat, wrośnie w miasto, które stanie się jej drugim domem, nauczy się języka, zdobędzie fantastycznych przyjaciół. I znajdzie miłość, która ją pochłonie.
Poznanie włoskiego studenta imieniem Pietro to początek przewrotu w jej życiu. Między nim a Heddi wybucha namiętny romans, który przeradza się w uczucie. Ich wspólnym planom na przyszłość staje jednak na przeszkodzie zawzięta matka Pietra, uparcie trwająca w swoim przekonaniu, że jej syn powinien ożenić się z córką sąsiadów, a nie jakąś Amerykanką z drugiego końca świata.

SPALONA

  Anna wraz z mamą przeprowadza się do nadmorskiej mieściny w Szkocji, zostawiając za sobą coś, co zaważyło na jej życiu i decyzji o zmianie miejsca zamieszkania.
W nowej szkole poznaje Cat i Alishę, jednak, choć się zaprzyjaźniają, Anna woli być ostrożna. Wciąż przeżywa we wspomnieniach, w jaki sposób straciła dwie swe poprzednie przyjaciółki. Zdystansowanie, pragnienie wtopienia się w tłum, żałoba po ojcu - wszystko to sprawia, że dziewczyna z trudem odnajduje się w swoim nowym życiu.
 
I wtedy pojawia się to, czego obawiała się najbardziej: plotka, która sprawia, że przeszłość wraca, uświadamiając jej brutalnie, że nie da się tak po prostu przed nią uciec.

CZEGO CI NIE MÓWIĘ

Mahreen - dziewczyna z tradycyjnego, islamskiego domu. Kaleczy się, bo ból przynosi jej ulgę. Choć jednocześnie nasila nienawiść do samej siebie.
Cara - na wózku inwalidzkim, po wypadku sparaliżowana od pasa w dół. W wypadku zginął jej ojciec, za którego śmierć Cara się w dużym stopniu obwinia.
Olivia - atrakcyjna, na pozór wesoła dziewczyna, molestowana przez partnera swej zaślepionej matki.

RED, WHITE & ROYAL BLUE

Oddałam  w ciemno na tę książkę swój głosik w rankingu na Goodreads, z utęsknieniem czekając na jej polskie wydanie. I mogę chyba powiedzieć, że mało co sprawiło mi w tym roku taką uciechę, jak ten oto prebook, który przedpremierowo trafił w moje ręce. To była czysta radość, móc w końcu poznać tę historię! Zaczęłam czytać i poczułam się jakby mnie ktoś wrzucił do basenu z różowymi bąbelkami. I już tłumaczę, dlaczego.

LETNIE MARZENIE

































Bardzo polubiłam serię Bombonierki i myślę, że jest jedną z lepszych, jakie można polecić i po jakie mogą dziś sięgnąć nastolatki. Ale żeby nie było - nie tylko one ;) W tych książkach, przykuwających wzrok słodkimi okładkami, naprawdę można się zaczytać! Bez względu na wiek.
I tak trochę przewrotnie - kiedy Cathy Cassidy słowem wstępu życzy zawsze smacznego, wiem już, że skończę czytać głodna i spragniona: czekoladowych pralinek i następnego tomu.

PIĘĆ ZAUROCZEŃ



Życie uczuciowe Paula przypomina podróż. Szuka miłości, wypatruje jej z drżeniem serca, czeka na nią, jak na coś przełomowego. Kolejne zauroczenia (a może miłości?) przetaczają się przez jego życie, zostawiając w nim trwały ślad... Albo i nie.
Na tę książkę składa się pięć opowiadań, z których każde to historia takiego uczucia. Począwszy od pierwszego - wyraźnie najsilniejszego, które 12-letni zaledwie Paul przeżył na wakacjach we Włoszech, po związki już w dorosłości.

NA OSTRZU NOŻA


Nie zaczytuję się na co dzień w dystopiach, takie klimaty są mi właściwie w ogóle dość obce, ale muszę powiedzieć, że ta książka interesowała mnie już od paru ładnych lat. I kiedy nadarzyła się w końcu okazja, by ją poznać, wciągnęła mnie w tę swoją mroczną przygodę, aż miło. To była niezła gimnastyka dla wyobraźni, a dzięki dobrze wykreowanym bohaterom dostarczyła mi też odpowiednią dawkę emocji.

Patrick Ness zaprasza do tzw. Nowego Świata, który na pozór wydaje się całkiem znajomy, ale ogranicza się do jednej osady i brak w nim kobiet. Niepokojące, co? Są tylko mężczyźni, i to wszyscy zarażeni dziwną przypadłością - tzw. Szumem. Oznacza to, że każdy słyszy tu myśli wszystkich pozostałych. W takim świecie, z jednym wielkim strumieniem kakofonii, jak się łatwo domyślić, nie da się nic ukryć.

Todd Hewitt jest najmłodszym chłopcem w osadzie. Na miesiąc przed swoimi urodzinami dowiaduje się, że mężczyźni skrywają przed nim coś strasznego. Z pomocą swych dwóch opiekunów ucieka z osady. W niebezpiecznej wędrówce wspomaga się mapą, a za towarzysza ma jedynie swego psa, Mancziego. Do chwili, gdy nieoczekiwanie spotyka... dziewczynę. Odtąd razem uciekają przed ścigającymi ich bezwzględnymi osadnikami.

Fabuła tej książki jest bardzo dynamiczna, tu nie ma miejsca na nudę czy roztrząsanie, jak ta historia może się dalej potoczyć, a autor wielokrotnie stawia los bohaterów NA OSTRZU NOŻA. Intryguje też realistycznie odmalowany Nowy Świat, z zamieszkującymi go tajemniczymi Szpaklami. To świat, w którym trzeba się wykazać odwagą, sprytem. 
Tylko kogo bać się bardziej - obcych czy swoich? To świat zdominowany przez strach, ale z majaczącym na horyzoncie światełkiem odmiany na lepsze. Bardzo na czasie. Totalnie spodobał mi się także pomysł z mową zwierząt, a Manczi to jak dla mnie równie ważny bohater tej powieści jak Todd. To dzięki niemu nie brak tu też humoru.

Ta książka to kawał dobrej dystopijnej przygodówki, która dostarcza rozrywki, ale niesie z sobą także trochę życiowych refleksji i zagadnień dotyczących przyszłości. Jako że jest to I część trylogii, a kończy się cliffhangerem jakich mało, jedyne co można zrobić po lekturze, to migiem sięgnąć po kolejny tom.


N A   O S T R Z U     N O Ż  A. (THE KNIFE OF NEVER LETTING GO). CYKL: CHAOS WALKING #1. PATRICK NESS. Przekład: Agnieszka Hałas. Wydawnictwo Zysk i S-ka. 2020. Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.